sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 10 "Shadow of truth"

Ordinary love - U2

*** Perspektywa Louis'ego ***
- Nie wytrzymam. Czy ja jestem bohaterem sagi Zmierzch czy jak. Harry wampirem? Ludzie! Co się wokół mnie dzieje? Czy ja żyję w jakimś innym świecie, a może to jakiś beznadziejny sen? Muszę się uszczypnąć. Aaałłłaaa... To jednak nie był dobry pomysł, ale przynajmniej wiem, że nie śnie. To do mnie nie dociera. - dźwięk dzwonka wyrwał mnie z moich rozmyślań. Laura. Ahh.. Tak przecież po nią dzwoniłem.
- Lou, co się stało? - zapytała z wielką troską
- H-Harry jest... Jest..
- Wampirem. - usłyszałem za sobą znany mi głos - Niall, ale skąd on się tu wziął
- T-tak. - odparłem i położyłem swoją głowę w zagłębieniu szyi Laury tak jak to zawsze robiłem z Harry'm.
- Louis, ja wiem, że tobie jest ciężko. Ja miałam tak samo. - powiedziała Laura
- Jak to miałaś tak samo? - zdziwiłem się
- Louis, musisz coś wiedzieć. Pewnie gdy Harry opowiadał ci swoją historię nie zauważyłeś w niej jednego ważnego wydarzenia, w którym się pojawiam. Przemienienie Hazzy. To ja to zrobiłem. - Niall mówił do mnie to tak spokojnie jakby wcale nie był krwiopijcą
- C-co? Ale jak? Czemu ja tego nie pamiętam? - nie rozumiałem całej tej sytuacji
- Może nie słuchałeś uważnie. Fakt, że Harry jest wampirem tak cię zaskoczył, że nie zwróciłeś na to uwagi.  - od Nialla bił wielki spokój, czułem się przy nim dziwnie... Bezpiecznie?
- Może pomoglibyście mi? Co ja mam zrobić? Właśnie dowiedziałem się, że chłopak mojej przyjaciółki, a także mój chłopak to stworzenia z nie tego świata. - nagle sobie coś uświadomiłem - Laura? Jak ty się o tym dowiedziałaś?
- Ehh.. Niall powiedział mi to w dniu, w którym świętowaliśmy pierwszy miesiąc bycia ze sobą. Tego samego dnia co ty i Louis świętowaliście swoją. Niall był przybity, a gdy zapytałam co się stało, on wyznał mi całą prawdę. Na początku byłam w strachu. Wiesz... Wampir to nie jest coś co spotykam codziennie. Ty też nie. Ale uświadomiłam sobie, że moje życie bez niego jest nic nie warte. Kochałam go i kocham nadal. A to, że jest nieśmiertelny w ogóle mi nie przeszkadza. - powiedziała Laura
- No właśnie on jest nieśmiertelny. A co z tobą? - bałem się tego co mogę usłyszeć
- Ja chcę być z nim zawsze. - stwierdziła i zamilkła. Wiedziałem, że Niall ją zmieni - Nie pozwolę ci jej zmienić- pomyślałem
- Louis, przykro mi, ale nie masz nic do gadania. - odparł Niall, spojrzałem na niego dziwnym wzrokiem - Jeśli chcę, mogę poznać twoje myśli, ale tylko wtedy, kiedy chcę.
- C-co? Wyjdź. Wyjdźcie oboje! - krzyczałem, bałem się, okłamali mnie, a jeśli nie okłamywali to na pewno nie powiedzieli całej prawdy.
 Wyszli, a ja poczułem samotność. Brakowało mi kogoś. Brakowało mi Harry'ego. Jego dotyku. Fakt jego skóra była zawsze chłodniejsza od mojej, ale to sprawiało, że mogłem wtulić się w niego jeszcze mocniej. Brakuje mi jego oczu i spojrzeń, którymi mnie tak mocno elektryzował. Zawsze czułem, że jestem dla niego ważny. Nadal czuję, że jestem dla niego ważny. Ja.. Ja go nadal kocham. Nie umiałbym przestać. To tak nie działa. Ja chcę go... potrzebuję. Ale coś nie pozwala mi przestać się bać. On jest... WAMPIREM. To na serio jest jakaś beznadziejna opowieść romantyczna autorki, która postradała zmysły. Kto takie coś wymyśla?
Po długich rozmyślaniach i gratulowania pomysłu człowiekowi, który napisał mój życiorys zasnąłem.
Rano obudziłem się wcześniej, a zdarzenia z wczorajszego wieczoru uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Harry, Laura z Niallem i brak kogokolwiek. Jednak ja czułem jakby ktoś w nocy tu był. Jakby spał ze mną, a przynajmniej leżał. Nie nic.. Po prostu wariuje z powodu braku Harry'ego. Braku Harry'ego. Właśnie, jego brakowało mi najbardziej. Chyba wariuję, bo całą noc miałem wrażenie, że jest tu obok mnie. Dziwne prawda?
Po kilkuminutowych rozmyślaniach nad tym co właściwie się wczoraj wydarzyło, ubrałem się i wyszedłem do szkoły. Nie było ze mną Harry'ego i to właśnie było najsmutniejsze. Wchodząc do szkolnego budynku miałem nadzieję, że go tam spotkam i tkwiłem w tym przekonaniu, aż do pierwszej lekcji na, której to powinienem z nim siedzieć. Nie było go. I wtedy zobaczyłem Liama, on najwidoczniej też mnie zauważył.
-  Dzwonili do mnie z nieba, mówili że im anioł uciekł,  nie martw się nie powiem gdzie jesteś. - powiedział Liam
- Wiesz, nie mam najmniejszej ochoty prowadzić z tobą jakichkolwiek rozmów, ale musisz mi coś wyjaśnić. Spotkajmy się dzisiaj, w kawiarni tutaj obok. Nazywa się "Summer dream". - odparłem
-  Lubię w tobie tą bezpośredniość. Jest taka... gorąca. - nie chciałem już nic mówić wkurzało mnie jego zachowanie. Jakby był najprzystojniejszy na świecie. A nie był. Może miał wyrzeźbione ciało. Ale to Harry był moim idealnym mężczyzną. Wlaśnie Harry. Ja go nadal kocham. Kurde, ja go na serio kocham, ale się go boję. Boję się?
Lekcje minęły mi bardzo szybko. Kilka razy widziałem Liama, który przechodząc obok mnie mruczał albo gwizdał. Przez co dzięki niemu wszyscy domyślają się, że jestem gejem. Ten związek miał być mój i Harry'ego więc nie widzieliśmy potrzeby nagłaśniania tego jakiej jesteśmy orientacji, ale Liam. On wszystko popsuł. A może naprawił. Co jeśli Harry wcale nie chciał mi powiedzieć kim jest? Mam mętlik w głowie.
Wyszedłem z budynku szkoły i od razu skierowałem się do kawiarni. Zapomniałem podać Liamowi dokładną datę spotkania, więc postanowiłem spędzić tam resztę popołudnia. Nie przeszkadzało mi to. Kocham tą kawiarenkę. To tutaj Harry zabrał mnie na nasza pierwszą oficjalną randkę. Pamiętam ją do dziś.

~x~
Był zwykły nudny czwartek. Harry dopadł mnie na przerwie. Nie słyszałem kiedy przyszedł, więc na jego widok wystraszyłem się... bardzo, ale po części cieszyłem się, że to on. Byliśmy sami na korytarzu. Loczek podszedł do mnie na prawdę blisko i wyszeptał "Czy zechciałbyś pójść dzisiaj ze mną na naszą pierwszą oficjalną randkę." Przysięgam, że wtedy przeszedł mnie ten cholerny dreszcz, który on oczywiście wyczuł i zaczął się śmiać. Zagroziłem mu, że jeśli nie przestanie się ze mnie śmiać to nigdzie z nim nie pójdę. On nic sobie nie zrobił z mojej groźby. Za to wieczorem wylądowaliśmy właśnie w kawiarence "Summer Dream". Było cicho, pusto. Wiedziałem, że to sprawka Harry'ego. Podeszła do nas około 20-letnia dziewczyna i oznajmiła, że będzie nas obsługiwać. Harry nawet nie wypowiedział słowa, a ona przyniosła nam dwie filiżanki czarnej kawy i ciasto czekoladowe. Spojrzałem na chłopaka spojrzeniem typu "i tak wiem, że to twoja sprawka", za to on się tylko uśmiechnął, ukazując swoje piękne dołeczki. Wziął do ręki swoją łyżeczkę, a wtedy światła w pomieszczeniu zostały przyciemnione, a najjaśniejszym źródłem światła były dwie świece stojące na naszym stoliku. Loczek nabrał ciastko na łyżeczkę i uniósł ją w moim kierunku. Na początku pomyślałem, że żartuję, ale wcale na takiego nie wyglądał. On chciał mnie karmić. Zaśmiałem się i posłusznie uchyliłem usta. "Nie śmiej się, chciałem żeby było romantycznie" - skwitował, a ja mogłem powiedzieć, że zachowywał się meeega romantycznie. Potem usiadłem na jego kolanach (był strasznie silny, teraz już wiem dlaczego) i zacząłem go karmić. Następnie wyszliśmy na spacer. To znaczy on uparcie prowadził mnie do wyznaczonego przez siebie celu. W pewnej chwili Harry zamkną mi oczy i kazał sobie zaufać. Na początku nie wiedziałem czy dobrze robię, ale gdy byliśmy na miejscu moje serce zaczęło jeszcze mocniej bić( z zachwytu oczywiście). Znajdowaliśmy się nad brzegiem jakiegoś jeziora, Był tam wielki koc na nim kolacja. Jednak to co powaliło mnie najbardziej to tysiące świeczek, które ktoś jakimś cudem zapalił(wcześniej nie zastanawiał mnie fakt dlaczego wszystkie świeczki znajdują się w odpowiedniej odległości od nas, teraz mi to wszystko pasuje). On to zrobił dla mnie. Po kolacji było już tylko idealnie. Ja, on i piękna, gwieździsta noc.

~x~
Wchodząc do kawiarenki zauważyłem tę samą dziewczynę co wtedy. Uśmiechnęła się do mnie na co ja zrobiłem to samo. Gdy chciałem usiąść przy stoliku obok zauważyłem, że ktoś do mnie macha. Liam, ale skąd on się tu znalazł? Skąd wiedział, że też od razu tu przyjdę? Może jednak to dobrze, że jest tutaj od razu, przynajmniej wszystkiego się dowiem. Podszedłem do stolika.
- Witaj Liam. - powiedziałem z wyraźną niechęcią
- Hello, Louis! - odparł entuzjastycznie Liam
- Przejdźmy od razu do rzeczy. - usiadłem - Małą czarną. - powiedziałem do kelnerki, która się do nas zbliżała - Chcę żebyś odpowiedział mi na kilka pytań.
- Pytaj. - skwitował
- O co chodzi z tym całym twoim byciem wilkołakiem? - spojrzał na mnie i uśmiechnął się bezczelnie
- Czyli Harry jednak wszystko ci powiedział, a mówiłem mu żeby tego nie robił. No cóż. - zrobił dziwną minę - To nie jest tak, że ja sobie mogę wybrać czy będę wilkołakiem, czy będę człowiekiem. To jest jak taki mechanizm obronny. Nie wiem czy wiesz, ale my, mówię tu o wilkołakach i wampiry nie zawsze żyliśmy w zgodzie. Przepraszam, my nadal nie żyjemy w zgodzie. Raczej w takim pakcie. Kiedy dziadek mój i Harry'ego - Josh był przywódcą jednej z watahy czerwonoskórych, na ich terenie pojawiła się pierwsza grupa krwiopijców. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że wampiry zaczęły polować na kobiety i dzieci będące cały czas bez opieki. Złość, która pojawiła się w mężczyznach uwolniła bardzo tajemniczy gen, który sprawiał, że przyjmowali oni postać wielkiego wilka, który oczywiście bronił watahę. W pewnym momencie jeden z pijawek. - wzdrygnąłem się na to określenie - Postanowił się z nami dogadać. Zgodził się, że nie będą polować na naszym terenie i nie ugryzą żadnego człowieka, a my pozwolimy im pozostać i nie wydamy ich tożsamości. - przerwał - Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że jak urodziłem się ja, a potem Harry do miasta przeprowadziła się rodzina "wegetariańskich" wampirów. Owszem byli po dłuuugim stażu nie jedzenia ludzkiej krwi, ale nasz gen tego nie przyjmował do wiadomości. Kiedy skończyłem 16 lat rozpoczęła się moja transformacja. Nie powiedziałem o tym nikomu, ale wiedziałem, że jeszcze z jakiś rok, a Harry do mnie dołączy. Jednak on miał inne plany. Postanowił się zaprzyjaźnić z wampirem. Idiota. Owszem nie miałem nic do Zayna albo Nialla, ale to się mijało z celem. Gdy dowiedziałem się, że Niall go przemienił. Wściekłem się i o mało co nie zabiłem biednego blondynka, ale wiedziałem, że nie jestem taki. On nie zrobił tego specjalnie. A Harry'emu było na prawdę ciężko z tym się pogodzić. Miał ze mną, a nie przeciwko mnie. Gdy tylko podchodził za blisko gdy byłem na niego zły przeobrażałem się, a wtedy na prawdę nikt nie chciał by być w jego skórze. Dlatego postanowiliśmy się od siebie oddalić, ale ja zawsze lubiłem mu dokuczać więc za każdym razem go znajdowałem i rujnowałem życie. - w tej chwili coś we mnie pękło. Przyłożyłem Liamowi w policzek i wyszedłem z kawiarni rzucając tylko ciche "kretyn".
Po chwili postanowiłem zrobić kolejny krok w tej całej sprawie.
- Niall? Powiedz mi gdzie znajdę Harry'ego. - powiedziałem cicho do telefonu
Po usłyszeniu adresu natychmiast tam pojechałem. Droga zajęła mi nie całe 20 minut, ale gdy zobaczyłem drzwi, a na nich nazwisko mojego chłopaka (tak nadal był moim chłopakiem) spanikowałem. Jednak po chwili doznałem wielkiego przypływu adrenaliny. Chwyciłem klamkę i wszedłem do środka. W korytarzu była cisza.
- Harreh? - powiedziałem, a mój głos rozniósł się po pomieszczeniu

____________________
Skoro tu dotarłeś i przeczytałeś rozdział to jestem ci wdzięczna jeśli skomentujesz (krytykę też przyjmę xd - umiem przyjąć krytykę). Wiem, że ostatnio was trochę zaniedbałam, ale mam wszystko pod kontrola i już nie będę. Kolejny rozdział mam nadzieję niedługo. A teraz się żegnam xx

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 9 "Shadow of truth"


Whitney Houston - I will always love you

- Harry i Liam, to bardzo długa historia. Pełna kłopotów, ktorą mam nadzieję opowie ci Harry. Ja to wiem. Zrozumiesz jak ci powie. To nie jest tak, że ja nie chcę, ale nie mogę. Musisz wiedzieć, że Harry i Liam są jak ogień i woda. Zresztą jak pewnie zauważyłeś ja też za nim nie przepadam. To nie moja bajka. Proszę cię tylko daj czas Harry'emu on sam do ciebie przyjdzie. Wiesz dobrze, że nie może żyć bez ciebie równie mocno jak ty bez niego. - powiedział blondyn i wyszedł z pokoju
- Laura, ale ja nie wytrzymam bez niego ani chwili dłużej. Laura... proszę. - szatyn zanosił się gromkim płaczem
- Ćśśś, Louis zobaczysz wszystko będzie dobrze. Ja to wiem. - pocieszała go dziewczyna - Jeśli chcesz to zostań u mnie na noc. Zrobimy sobie babski wieczór...ups... Zapomniałam, że nie jesteś kobietą. Sorry. - powiedziała Laura, a Louis zachichotał. Matko! On zachichotał. Pierwszy raz odkąd Harry wyszedł z klasy bez słowa.
- Dziekuje, ale nie musisz. Chociaż wiesz co, przyda mi się babski wieczór. Ale zapomnij, że dam ci sie pomalować. - zadrwił, a Laura wiedziała, że to nie będzie przepłakany wieczór.
Louis  szybko się uspokoił, a obecność Laury  bardzo mu pomogła.

Następnego dnia szatyn ruszył wraz z Laurą szybki krokiem do szkoły. Był ciekaw czy Harry będzie na niego czekał. Ale nie czekał. Jak sie okazało w ogóle nie było go w szkole. Niebieskooki nie był tym faktem zbytnio zadowolony, ale miał przecież przy sobie Laurę. Może nie zawsze, ale jest dużym chłopcem i da sobie rade. Za to Harry'ego czeka poważna rozmowa z nim. Dzień szybko dobiegł końca. Louis bardzo się z tego cieszył. Chciał zaszyć sie w domu z powodu braku Harry'ego.
- Co ten facet ze mną robi. - pomyślał Louis gdy nagle usłyszał za sobą głos Liama
- Przepraszam, czy ja jestem w cukierni, bo widzę niezłe ciasteczko… - zaśmiał się brązowooki
- Liam, powiem ci tak po znajomości... Spierdalaj. - powiedział wkurzony Lou
- Nie tak ostro. Ja chciałem tylko cię poderwać. - brunet uśmiechnął sie, za to Louis gromił go wzrokiem.
- Naprawdę, nie wiem co zrobiłeś Harry'emu. Nie ważne. Grunt, że on mnie teraz całkowicie olewa, a to tylko i wyłącznie dzięki tobie! Wiesz, że dowiem się wszystkiego, a wtedy nie będzie ci już do śmiechu - krzyknął mocno wyprowadzony z równowagi i wybiegł ze szkoły
Szedł( no dobra nie szedł, biegł, ale to szczegół) do domu w zawrotnym tempie. Cały umysł szatyna zawładnięty był osobą zielonookiego. Wbiegł do domu i zobaczył GO. Osobę przez, którą nie spał całą noc. Ujrzał Harry'ego. Ale on był inny. Jego oczy były praktycznie czarne, mięśnie ramion idealnie widoczne, a w kącikach ust widniała jakby czerwona ciecz. Krew?
- Harry? - wyszeptał Louis. Harry szybko się odwrócił sie do niego plecami. Otarł usta i zaczął oddychać wolno i równomiernie. - Harry? - powtórzył Louis. Chciał dodać coś jeszcze, ale wtedy Harry podbiegł do niego i zaczął mu prawie łamać żebra w mocnym, pełnym tęsknoty, uścisku.
- Louis, tak bardzo cię przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Ja... Ja.. Louis... Wybacz mi.. Proszę. - łkał loczek
- Harry, to że jesteś teraz ze mną wynagradza mi wszystko. Pewnie, że ci wybaczam. - Louis równie się rozpłakał
- Louis, musimy porozmawiać. Ja nie mogę tak dłużej. - odparł już spokojnym tonem zielonooki
- O czym ty mówisz Harry? - wyjąkał szatyn
- Usiądź. - chłopak pokornie wykonał polecenie - Ehh.. Posłuchaj, wiedziałem, że kiedyś będę musiał ci o tym powiedzieć, ale nie myślałem, ze to będzie tak szybko. Niall kazał mi to zrobić. Zrozumiem jeżeli po tym co usłyszysz, odejdziesz. Nie zabronię ci tego.
- Harry.. - zaczął Louis
- Nie przerywaj mi, proszę to nie jest wcale dla mnie łatwe. Wiesz już, ze jak byłem mlody straciłem rodziców. Ale nie wiesz co sie dalej ze mną działo. W momencie gdy moi rodzice zginęli byłem z bratem. Z Liamem. - posmutniał - Nigdy za mną nie przepadał, a do tego był najstarszy z rodu, ale o tym opowiem ci później. Po śmierci mamy, wiedziałem, że nie będę miał z nim życia. Uciekłem z przyjacielem - Zaynem, którego on nie tolerował, ponieważ był tym kim ja jestem teraz, choć nie chciałem"tym" być. Ale od początku. Gdy już znaleźliśmy sobie z Zaynem zakwaterowanie, byliśmy "bezpieczni". Poszliśmy na jedną imprezę, drugą wpadliśmy w nieodpowiednie towarzystwo, ale także poznaliśmy Nialla. Ale Niall był inny niż my, był doświadczony. Razem z Zaynem używaliśmy życia. Paliłem, piłem i brałem różne świństwa. Serio to cud, że nie spałem z kim popadnie. - zaśmiał się - Raz wziąłem za dużo. Dostałem drgawek. Umierałem. Zayn był przerażony, ale Niall wiedział co ma zrobić. Ułożył mnie w wygodnej dla siebie pozycji i przegryzł mi główną tętnicę. Tak Louis, jestem wampirem, a nie powinienem być. - Louis był przerażony - Gotowy na drugą dawkę fantastyki? - szatyn mruknął niepewnie - Louis, powiedziałem, że nie powinienem być wampirem, ponieważ mam, bądź miałem niebezpieczny gen odpowiedni za inną przemianę. Lou, ja powinienem być wilkołakiem. Wilkołakiem tak jak Liam. - Louis zamarł kompletnie. - Liam jest najstarszy z rodu to znaczy, że to on będzie przywódcą stada. To nie było dla mnie nowe. Ja nie chciałem być alfą jak inni. Jednak jest jedna główna zasada współżycia wilkołaków z wampirami. Jesteśmy dla siebie wrogami, a jeśli wchodzimy sobie w drogę, to tym bardziej możemy zabić sie nawzajem. Wiesz jest taka stra legenda. Gdy nasze stada zadamawiały sie w lasach północnej Anglii. Wtedy również zadamawiały się tam zimne istoty - czyli ja. Pewnego razu wódz wilkołaków Ash wszedł w drogę Nathanowi - pierwszemu wampirzemu dowódcy w polowaniu. Był wciekły więc zaatakował Asha. A wtedy istoty zimne i my, chociaz teraz już chyba nie mogę tak powiedzieć, nie ważne, pomiędzy nimi rozpętała sie wielka walka. Na końcu podpisali "ugodę" jeśli my nie będziemy polować na ludzi oni zostawią nas w spokoju. Jeśli nie to albo nas zabiją, bądź będziemy musieli sie natychmiast wynieść. Ja nie żywię się ludzką krwią więc bez obaw mogę zostać. Teraz już wiesz wszystko.
- Wyjdź. - poprosił Louis
- Rozumiem. - Harry podszedł do niego ostatni raz ucałował jego czoło i zniknął.
Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.
- Halo? - odebrała zdziwiona Laura
- Przyjedź. - załkał Lou i rozłączył się


_______________
Hej Miśki! Tak jak obiecałam jest i rodział. Życzę miłego czytania. Liczę na komentarze. Nie muszą być pozytywne. Jakiekolwiek. Każdy ma własną opinię na dany temat. CAŁUSKI:D

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 8 " Shadow of truth"


- Kochanie, musimy już wychodzić, inaczej się spóźnimy. - powiedział  Harry. Odkąd byli parą chłopak codziennie przychodził do niego rano i wspólnie szli do szkoły.
- Jeszcze chwila. Potrzebuję dosłownie chwili. Muszę wyglądać zniewalająco, a teraz wyglądam jakbym założył na siebie worek. - odrzekł posępnie Louis
- Dla mnie nawet w worku wyglądasz idealnie. - odparł Harry kładąc swoje dłonie na biodrach chłopaka po czym złożył krótkiego całusa w zagłębieniu jego szyi.
- Kocham cię. - wymruczał Tomlinson
- Ja ciebie też, a teraz pozwól mi coś zrobić. - zaśmiał się  Harry i zaczął rozpinać spodnie Louis'emu
- Ale Harry co ty.. - nie dokończył, bo Styles zamknął mu usta własnymi wargami. Zdjął spodnie ze swojego chłopaka, a po chwili... podszedł do szafy i wyciągnął z niej parę granatowych rurek. Louis wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk rozczarowania.
- Czemu jęczysz - spytał rozbawiony loczek
- No bo... Ughh.. Nie ważne. - odparł szatyn
- Innym razem Lou, a teraz przysięgam, że wyglądasz oszałamiająco. - powiedział Harry
- Muszę sie zobaczyć. Dziękuję Harry. Od razu lepiej wyglądam. Możesz zostać moim stylistą? Już do końca życia? - spytał niepewnie Tommo
- Rozpatrzę tą propozycję, a teraz proszę możemy już iść. - pośpieszył go Harry
- Kiedyś wynagrodzisz mi moje męczarnie. - powiedział i wymownie spojrzał na swoje krocze.
- Zapewne.. Kiedyś. - zaśmiał sie Styles
W drodze do szkoły chłopakom nie było potrzebne nic prócz obecności drugiego. Nigdy nie rozmawiali ze sobą w drodze do szkoły jak i w drodze powrotnej. Byli razem. To było dla nich wystarczające.  Trzymali sie za ręce. Czasami jeden z nich dostał całusa w policzek od drugiego. Nie przejmowali się niczym. Mieli wrażenie jakby świat kręcił sie tylko i wyłącznie wokół nich i ich miłości do siebie.

- Cześć gołąbeczki! - krzyknął do nich Niall
- Hej Niall. Cześć Laura. Jak minął wam weekend? - zapytał Harry
- Namiętnie. - odparł blondynek za co został skarcony niezadowolonym spojrzeniem Laury.
- Znaczy sie rozumiecie. Czyli tak jak zwykle.. - zaczęła dziewczyna
- Ojj.. Nie tłumacz się Laura. - przerwał jej Louis - Dobrze wiem jak to jest mieć dla siebie cały twój świat w swoich ramionach przez cały weekend. - dodał szatyn i spojrzał na za rumienionego Harry'ego.
- Tak bardzo chciałbym cię pocałować  Lou, ale nie mogę. - odparł smutnie loczek
- Tak, wiem co ustaliliśmy. Ja też nie chcę zostać znienawidzony przez całą szkołę. Nadrobisz to po lekcjach. - Louis posłał Harry'emu pocieszający uśmiech i ruszył w stronę budynku szkoły.
Chłopcy już na początku swojego związku ustalili, że nie chcą obnosić się ze swoim związkiem. Owszem byli w sobie zakochani, ale to miał być ich sekret. I mimo, że często w drodze do szkoly bądź w drodze powrotnej do domu szli za ręce to zawsze mieli to pod kontrolą. Szli blisko siebie, aby wyglądało to na to, że trzymają ręce w kieszeniach bluz bądź kurtek. Za to całusy skradali sobie tylko wtedy gdy nikogo nie było w pobliżu. Ich związek był tylko dla nich.  Oni tworzyli ten związek, a inni ludzie nie byli im do tego potrzebni. To ich łączyła nieprzerwalna nić tak potężnego uczucia jakim jest milość, a nie innych ludzi. Dlatego po prostu Harry chciał mieć Louis'ego tylko dla siebie, a Louis chciał Harry'ego tylko dla siebie.

Gdy chłopcy weszli do klasy i zajęli miejsce w ławce, w której zawsze siedzieli na lekcji języka angielskiego do klasy wszedł pan Smith - dyrektor szkoły. Stanął on na środku klasy i głośno wszystkim ogłosił, że od dzisiejszego dnia na zajęcia wspólnie z Harry'm i Louis'm będzie chodził niejaki Liam Payne. Chłopak był dość dobrze zbudowanym szatynem o sarnich bądź tez jak się niektórym wydawało wilczych oczach. Louis patrzył na nowego ucznia obojętnie, ale gdy spojrzał na Harry'ego mię wierzył własnym oczom. Styles był skulony. Jego oczy ze szmaragdowych zrobiły się czysto czarne.
- Hazz, wszystko ok? - spytał zmartwiony Louis
- Yyy.. Tak, tak Lou. - powiedział Harry, ale Tomlinson mu nie uwierzył.
Liam zajął swoje miejsce na drugim końcu klasy. Lekcja szybko się skończyła. Gdy zadzwonił dzwonek Harry wybiegł z klasy i nie poczekał na Louis'ego, a przecież on zawsze na niego czekał. Tomlinson czuł się jakby część niego, a dokładniej jego serce poszlo razem z Harry'm. Loczek jeszcze nigdy go nie zostawił. Szatyn był... był smutny?
- Cześć, jestem Liam, ale to już pewnie wiesz. - powiedział nowy uczeń
- Hej, tak wiem. Jestem Louis. - odparł
- Słuchaj mam do ciebie prośbę. Wiesz, że jestem nowy i pomyślałem, że mógłbyś mnie oprowadzić. - powiedział Liam, a Louis nie wiedział co ma zrobić. Gonić za Harry'm czy oprowadzić Liama?
- Dobrze, chodź, ale nie mam zbyt dużo czasu. - odrzekł Louis
Poszli wspólnie korytarzem. Według Louis'ego Liam był zdecydowanie za blisko niego.
- Masz kogoś? - pytanie Liama bardzo zdziwiło niebieskookiego
- Tak, mam. - odparł bez chwili zastanowienia
- Harry? - spytał Liam
- C-co? - Tommo był już całkowicie zdezorientowany. Czy Liam wiedział coś o nim i Harry'm
- Pytałem czy jesteś z Harry'm. Chciałem po prostu dowiedzieć się z kim będę musiał konkurować o twoje zainteresowanie. - powiedział spokojnie brązowooki
- A skąd w ogóle pewność, że jestem gejem? - spytał Tomlinson
- Intuicja. - zaśmiał sie Payne
- Słuchaj, nie wiem skąd w tobie tyle pewności siebie. I uwierz nie będziesz z nikim konkurował, ponieważ ja już mam milość swojego życia i nie zamierzam jej zmieniać. A teraz pozwolisz, że sam sie dalej oprowadzisz, bo naprawdę nie mam ochoty na rozmowy z kimś tak bezczelnym jak ty. - powiedział hardo Louis i skierował sie w stronę wyjścia ze szkoły
- Będziesz jeszcze żałował, że sie z nim zadajesz. - usłyszał za sobą krzyk Liama
Louis nie wiedział co o tym myśleć. Czy Liam go podrywał? Czy być może chciał tylko rozwalić jego związek z Harry'm? I wlaśnie gdzie jest Harry? Szatyn skierował się do domu. Miał nadzieję, że tam wlaśnie znajdzie swojego chłopaka. Było źle, że musiał wracać sam. Wchodząc do domu jego iskierka nadzieji zgasła. Harry'ego nie było w jego domu. Nawet nie zostawił kartki nie napisał sms. Nic po prostu po szkole uciekł, ale gdzie?
- Laura? - spytał Louis gdy ktoś odebrał telefon
- Louis? Wszystko w porządku? - spytała zmartwiona Laura
- Nie, nic nie jest w porządku. - jego głos się załamał
- Louis zbieraj się i przyjeżdżaj do nas. Znaczy się do mnie i do Nialla. Tylko spokojnie czekamy na ciebie, słońce. - odparła spokojnie dziewczyna
- Dobrze. Zaraz będę. - odparł Louis

*** W domu Laury***
- Laura, co się stało? - spytał zaniepokojony Niall
- Z Louis'm nie jest najlepiej. Zaraz tu będzie, a ty pomóż mi w kuchni. Jak Louis jest załamany potrzebuję dużo czekolady. Musisz mi pomóc. - powiedział Laura
Po pół godzinie w mieszkaniu Laury zadzwonił dzwonek. W drzwiach stał nie kto inny tylko Louis. Był wrakiem człowieka. Podkrążone i przekrwione od płaczu oczy.
- Louis, co się stało? - dziewczyna jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie
- On odszedł. Wyszedł i nie wrócił. - załkał Tommo
- Siadaj i mów wszystko po kolei. - poprosił  Niall. Gdy szatyn usiadł dodał - Mów.
- No bo to było tak. Do naszej grupy doszedł nowy uczeń, Liam Payne czy jakoś tak. - Niall wzdrygnął się na wzmiankę o chłopaku - Widzisz Niall zareagował podobnie jak Harry. Znaczy się on zareagował o wiele gorzej. Jego oczy stały się momentalnie ciemne, a gdy zadzwonił dzwonek, wybiegł z klasy. Myślałem, że na mnie czeka, ale sie myliłem. A potem ten cały Payne chciał żebym go oprowadził po szkole. Później zapytał czy chodzę z Harry'm, bo chciał się zapytać z kim będzie musiał o mnie konkurować. Wkurzył mnie. Ja nie chce jego ja...ja chcę Hazzę! - łkał Louis
- Ohh.. Louis, proszę przestań, nie płacz. Proszę. - uspokajała go dziewczyna
- Ehh.. Louis, nie mogę ci powiedzieć wszystkiego, bo to powinien zrobić Harry, ale jest coś co powinieneś wiedzieć. - powiedział z powagą Horan

_____________________
Hejka, przybywam do was z następnym rozdziałem. Wiem, że nie jest on jakiś strasznie długi i nie na to tyle czekaliście, ale musiałam skończyć w tym momencie. Miłego czytania. Całuski :***

czwartek, 27 lutego 2014

One shot ' I order...'

Tytuł: ' I order...' ( 'Zamawiam...' )
Parring: Larry Stylinson
Bohaterowie: Harry Styles  - młody, uroczy student prawa, uwielbia używać swojego uroku osobistego
 Louis Tomlinson - kelner w uroczej i cichej kawiarence, uwielbia zatapiać się w treści swoich ulubionych książek
Opis: Urocza kawiarenka na obrzeżach miasta, student, kelner i "niewinne" zamówienie.


     Harry był wybitnym studentem prawa. Jego nauczyciele wróżyli mu wielką karierę w świecie prawniczym. Był także chłopakiem, o którym marzyła każda dziewczyna. No bo, która z nich oparła by się tym kręconym włosom, dołeczkom w policzkach i temu wywołującemu dreszcze głosowi z charakterystyczną chrypką. Jednak żadna z nich nie mogła go mieć. Harry był gejem, ale bał się odrzucenia ze strony osób z uniwersytetu, dlatego też flirtował z ludźmi z dala od szkoły.
     Był zwykły (no może nie do końca) dzień. Harry wyszedł już z uczelni, był zmęczony, ale musiał nauczyć się materiału na następny dzień. Wiedział, że jeśli pójdzie do domu to zaśnie i z jego nauki nici. Postanowił więc pójść do kawiarenki obok, której codziennie przechodził. Wszedł do dość przytulnie wyglądającego pomieszczenia. Na środku stała wielka biała lada, a ściany były w kolorze piasku, robiąc ciepły, letni klimat.
Nie było w niej tłumów, Harry zajął miejsce przy niedużym stoliku w prawym roku sali. Zaczął wyciągać książki, aby "umilić" sobie czas oczekiwania na kelnera. Loczek siedział i czytał kolejny rozdział w książce, spojrzał na zegarek i zorientował się, że od 20 minut nie podszedł do niego kelner, a on chciał, nie on pragnął napić się świeżo parzonej kawy. Zniecierpliwiony wstał i podszedł do lady. Za ladą zauważył dość drobnej postury szatyna o śmiesznie ułożonych włosach. Chłopak- mężczyzna (bo jego wieku Harry nie mógł określić) pochłonięty był czytaniem książki. Hazza odkaszlnął, a przestraszony szatyn spadł ze stołka, k\na którym siedział.
- Jezu, nie chciałem cię przestraszyć. - powiedział ze skruchą w głosie
- Jakoś ci się nie udało. - odparł oschle chłopak, a loczek znieruchomiał. Oto przed nim we własnej osobie stał najprzystojniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widział. Pierwszy raz widział tak przystojnego i jednocześnie gorącego chłopaka w służbowym uniformie.
- No sorry bardzo, ale to nie ja zaniedbuję swoich klientów. Siedzę tu od dobrych 20 minut. - odparł i mógł zauważyć jak policzki szatyna robią się czerwone
- Przepraszam, ale jak zaczynam czytać "Igrzyska śmierci" to odpływam. Uwielbiam tę książkę jest w niej tyle emocji. - powiedział kelner na jednym wydechu - A tak po za tym jestem Louis i w co panu podać? - wyrecytował znana mu na pamięć formułkę
- Hmm... Idąc tu chciałem zamówić tylko kawę, ale teraz.. yghh.. tak poproszę kawę świeżo parzoną.
- Zamówienie przyniosę panu do stolika. - odparł
- Harry. - powiedział loczek
- Słucham? - powiedział zdziwiony Louis
- Jestem Harry. - rzekł i lekko uścisnął drobną dłoń (jak się okazało) niższego chłopaka. Szatyn znów się zaczerwienił po czym zabrał się za zrealizowanie zamówienia. Harry poszedł do stolika zadowolony z faktu, że zdezorientował chłopaka.
- Proszę twoje zamówienie. - powiedział - Jakbyś jeszcze czegoś chciał to wołaj. - dodał i już chciał wrócić do czytania książki, ale coś mu przeszkadzało. Coś, a raczej ktoś - Harry.
- Możesz usiąść ze mną? - spytał loczek z miną kota ze Shreka
- N-nie powinienem. - jąkał się szatyn
- Klientów za dużo nie masz, a jesteś mi coś winien. - powiedział Hazz
- Ja nie jestem panu.. yy .. tobie nic winien. - zająknął się Louis
- Owszem jesteś, przynajmnej rozmowę. W końcu musiałem czekać całe 20 minut na moją kawę. - powiedział po czym upił łyk kawy. Spojrzał na filiżankę i dodał - Bardzo dobrą kawę. Podziwiam.
- Tak słyszałem już, że robię bardzo dobrą kawę, a teraz jeśli pozwolisz to wrócę do mojej książki. - odparł i odwrócił się do Harry'ego plecami
- A jeśli nie pozwolę? - spytał Hazza
- Pff.. - odparł Louis i wrócił do swojej lektury

     Harry przez dłuższy czas chciał wrócić do kawiarenki, aby móc podziwiać piękno młodego chłopaka, ale nie mógł. Jego życie kręciło się głównie wokół szkoły i domu. Nie miał czasu, aby odwiedzić miejsce ze świetnym klimatem. Jednak przyszedł dzień, kiedy zaliczył wszystko co musiał, a wtedy pierwsze co zrobił to poszedł do miłej kawiarenki.
     Gdy wszedł do środka od razu zauważył Louis'ego. Zajął miejsce przy stoliku na przeciw lady, aby mieć idealny widok na szatyn. Harry czekał, aż chłopak go zauważy i podejdzie przyjąć zamówienie. Czekał. I czekał, a Louis nadal siedział na stołku obok lady. Hazza nie wytrzymał, wstał i podszedł do lady. Louis go nie zauważył, zatem nie wiele myśląc wszedł za ladę i zaczął robić sobie kawę.
- Czy tylko mnie tak ignorujesz czy wszystkich swoich lekceważysz? - szatyn znowu się przestraszył
- C-co? Co ty tu robisz? - powiedział
- Ta kawiarenka powinna być samoobsługowa. Ty siedzisz z głową w książkach, ja sobie robię kawę chociaż twoja jest lepsza to nie narzekam. - uśmiechnął się Styles
- Wyłaź mi zza lady już! Sio! - zaśmiał się Louis
- A-ale moja kawa jeszcze jej nie zrobiłem. - powiedział Harry
- Zaraz zrobię ci lepszą ofermo. - zadrwił Louis
- O-oo i jeszcze klientów obraża. Ja to zgłoszę do twojego szefa! - zaśmiał się loczek
- Ooo nie tylko nie to. Proszę nie rób tego! - mówił z teatralną grozą w głosie szatyn - Ja nie mogę stracić tej pracy. Cóże ja pocznę jak mnie wyleją.
- Zamieszkasz ze mną. - wypalił Styles. Szatyn zaczerwienił się.
- Ależ panie Harry to nie wypada, a do tego ja... ja nie mogę co by pan sobie o mnie pomyślał. Ja mam bardzo dużo dziwnych przyzwyczajeń. Ja nie mógłbym. Proszę mi tego nie robić. - Louis dalej odrywał teatralną scenkę. Harry jedno mógł powiedzieć: Louis był beznadziejnym aktorem.
- No dobrze mogę nic nie mówić, ale dzisiaj się nie wywiążesz musisz dotrzymać mi towarzystwa. Mam co świętować wszystkie egzaminy zdane.
- Co studiujesz? - spytał ciekawy Louis
- Prawo.- rzekł szybko Harry
- Ahhh.. - Lou zrobił trudną do zrozumienia minę
- Czekaj, jak odgrywałeś tą swoją scenkę rozpaczy powiedziałeś, że masz dziwne przyzwyczajenia. Jakie? - zapytał Hazza
- Eee.. nie mogę. - powiedział Lou
- Proszę powiedz. - oparł Hazz
- Nie bo będziesz się śmiał. - skwitował szatyn
- Nie będę, a jeśli tak będziesz mógł mi wtedy wymierzyć karę. - zaśmiał się
- No dobra, ale jak się zaczniesz śmiać to pożałujesz. No to na przykład hmm.. zawsze śpię po lewej stronie. Piję jeden gatunek herbaty. Kiedy się myję śpiewam "Applause" - zawsze. Codziennie rano robię śniadanie dla dwóch osób, pomimo że mieszkam sam.- w tym momencie Harry zaczął się śmiać
- Po co śniadanie dla dwóch osób skoro mieszkasz sam? - spytał nadal się śmiejąc
- Śmiejesz się ze mnie! - fuknął się Louis - Robię je cały czas mając złudną nadzieję, że któregoś ranka zasiądzie ze mną do śniadania jakaś druga osoba. - śmiech Harry'ego natychmiast ustąpił
- Nie mów mi, że nie masz nikogo. - powiedział z powagą Styles
- Nie, nie mam. - odparł Louis
Ich dalsza rozmowa przeszłą bez żadnych cichych momentów. Rozmawiali ze sobą jakby się znali od lat. Jakby wychowywali się razem przez całe życie. Harry odwiedzał Louis'ego codziennie. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Mogli siedzieć w ciszy, a ona nie była dla nich krępująca.

      Pewnego dnia Harry wszedł do kawiarenki niepostrzeżenie. Podszedł do lady, a Louis nadal z głową w książce zapytał:
- Co podać? Kawa? Herbata?
- Twoje usta jeśli można. - odparł bez namysły Harry. Louis podniósł głowę, ale nie zdążył nic powiedzieć, gdyż jego wargi zostały brutalnie zaatakowane przez usta Styles'a. Ich pocałunek nie był długi, ale czuły, namiętny, pełen oddania.
- Louis, długo nad tym myślałem i to ja chcę być tą osobą, która będzie codziennie rano jadła z tobą śniadanie. Tą która będzie tolerowała wszystkie twoje dziwne przyzwyczajenia. Chcę być nią Louis. Jestem tego pewien.
Oczy szatyna się zaszkliły. Jeszcze raz ucałował usta loczek, a potem odparł:
- Co pan zamawia?
- Ciebie na całe życie. - powiedział stanowczo Harry i jeszcze raz ucałował malinowe usta Tomlinsona

_____________________________
Siemanko robaczki! W nagrodę, że tak długo czekacie na kolejny rozdział macie one shota. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i poczekacie jeszcze chwilę. Jak na razie staram się w nim coś zmienić. Coś dodam, ale ćśśśśś.... więcej nie powiem. Postaram się to wszystko jak najszybciej napisać, ale mam "mały" problem ze zdrowiem i nie pozwala mi to długo siedzieć przy komputerze. Ale.. miłego czytania wam życzę. Wszystkie opinie pozytywne i negatywne piszcie w komentarzach. Bajooo :D


niedziela, 23 lutego 2014

Hmm.. Wybaczcie?

Witajcie! Tak na wstępie chciałam was bardzo przeprosić za to, że nadal nie pojawił się kolejny rozdział mojego opowiadania. Rozdział jest na razie w przebudowie. Postanowiłam "coś" dodać i "coś" odjąć, a w tamtym tygodniu nie miałam czasu na pisanie, gdyż był to bardzo pracowity i szalony tydzień, ale nie myślcie, że o was zapomniałam. Już niedługo będzie kolejny rozdział, wiem to więc spokojnie czekajcie, a ja postaram się wam to wynagrodzić ze zdwojoną siłą. Także do zobaczenia. Całuski :***

niedziela, 9 lutego 2014

PRZEPRASZAM ;c

Niestety pewnie większość, którzy czekali na drugi rozdział "Forget the past" zawiodła się na mnie, gdyz pod koniec grudnia ten rozdział... Wena mnie chyba nie lubi, stanęłam w miejscu i nie wiem kompletnie co dalej napisać :( Chciałabym spełnić obietnice i dodać ten rozdział, ale nie mogę ;C Z wielu przyczyn postanowiłam zawiesić moją działalność na tym blogu do odwołania!!! Zawieszam tylko swoją twórczość, NIE BLOGA! Zawiedliście się na mnie, wiem... Po prostu nadmiar obowiązków, szkoła, brak weny to wszystko spowodowało, że stanełam z opowiadaniem w miejscu. Mam nadzieję (tym razem nie obiecuję, żeby nie wyszło tak jak zwykle), że na przełomie kwietnia/maja wrócę do was z nowymi rozdziałami ;)) Do tego czasu bloga prowadziła będzie Karolina, która jakimś cholernym cudem dała radę i pisze dalej "Shadow of truth" ;D Jak zauważyłam, wielu osobom spodobała się jej twórczość, więc nie będziecie za mną tęsknić, a Carla umili wam ten czas :** Mam co do mojej "kariery" pisarskiej kilka planów, ale narazie wam nic nie powiem, żebym nie wyszła na większą ściemniarę, itp. Jednym z tym planów jest wspólny one shot napisany z Karoliną, gdyż bardzo mnie o to prosiła, chociaż nie wiemy czy się w ogóle pojawi, biorąc pod uwagę resztę moich planów ;// Zdradzę wam, że moje plany dotyczą Janoskians (są tu jakieś Janoskianators?? ♥)... Cieszę się, że nie zostawię tego bloga bez "opieki", a pod moją nieobecność druga autorka się nim należycie zajmie ♥♥♥ Jeśli kogoś to interesuje, TU dowiedziecie się co to ten Comenius (:

Ps.2 Jeśli ktokolwiek chciałby się ze mną skontaktować, wypytać o coś, cokolwiek, zapraszam na mojego tt: @Jagodowa_Mamba lub ask'a bloga http://ask.fm/larry69shippers :**

Tak więc, mówię Wam "DO ZOBACZENIA" ♥

Ps. Na bloga zaglądać będę regularnie, a niedługo pojawią się tu informacje dotyczące dalszych planów na te dwa miesiące. Narazie skupiam się na mojej edukacji, zwłaszcza w kierunku języka angielskiego, gdyż za tydzień przyjadą w ramach projektu LLP COMENIUS delegacje kilkorga uczniów z Łotwy, Turcji, Hiszpanii i o ile dobrze pamiętam Grecji ;)) Ja przyjmuję turczynkę, więc będę musiała się nią opiekować itd, a wyjeżdżają 22 lutego, więc za dwa tygodnie wezmę się w garść i poinformuję Was co dalej ;) Mam nadzieję, że się z tych planów ucieszycie i nie pomyślicie, że znowu biorę się za coś czego nie skończę, a powiem wam, że akurat to co planuję zamierzam skończyć i regularnie się tym zajmować ♥

MAM DO WAS PROŚBĘ, KAŻDY KTO CZYTA TEGO BLOGA I KTO ZOBACZYŁ TEGO POSTA NIECH ZOSTAWI PO SOBIE JEDEN, KRÓTKI KOMENTARZ, ŻEBY KAROLINA (AKA FUCKING DREAMER) WIEDZIAŁA ILE MA WIERNYCH CZYTELNICZEK ♥

CHCIAŁABYM TEŻ JESZCZE RAZ PRZEPROSIĆ WSZYTSKICH KTÓRZY TAK DŁUGO WYCZEKIWALI ROZDZIAŁÓW FTP ;c NAPRWDĘ MI PRZYKRO, ŻE TAK TO SIĘ POTOCZYŁO, ALE OBIECUJĘ, ŻE DO WAS WRÓCĘ, NIE WIEM KIEDY, ALE WRÓCĘ ♥♥♥

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 7 "Shadow of truth"

The Cab - La la

*** Oczami Louis'ego***
- Nie mogę w to uwierzyć. To jest bajka. - zaraz po przebudzeniu w mojej głowie toczyła się retrospekcja wczorajszego wieczoru. Harry był uśmiechnięty, a sposób w jaki pieścił moje wargi był obłędny. - Kocham go! - przez przypadek krzyknąłem
- Lou, możesz trochę ciszej. Jest sobota, a ja śpię u ciebie w domu? - krzyknęła z lekką nutą paniki w głosie
- Czy ty w ogóle coś pamiętasz? - spytałem
- Nie kpij sobie ze mnie, Louis. Pamiętam, ale zastanawia mnie takt, jak znalazłam się w twoim łóżku? - powiedziała zniesmaczona Laura
- No wiesz. - Louis zrobił "niewinną" minę i posłał Laurze znaczące spojrzenie - Działo się.
- Nie wierzę, co ja zrobiłam? - westchnęła - Niall mi nie wybaczy.
- Działo się, całą noc wysłuchiwałem o Niallu i wypiłem rekordową ilość waniliowego cappuccino. - zaśmiałem się
- Tommo, zatłukę cię, już nie żyjesz. - krzyknęła rzucając we mnie poduszką - Ja mało na zawał nie padłam.
- Laura! Ty zboczuchu! Ja nic takiego nie powiedziałem, to ty sobie dopisałaś jakiś dziwny scenariusz. - nie mogłem opanować swojego śmiechu
- Cicho! Masz może jeszcze to wyśmienite cappuccino? A i jeszcze potrzebuję prysznica. - stwierdziła ze śmiesznie zmarszczonym nosem
- Łazienka na dole. Nie mam prysznica, mogę przygotować ci kąpiel w wannie. - powiedziałem
- Ah.. Louis, Louis czemuż ty musisz być gejem? - powiedziała naśladując kwestię z Romea i Julii - Kocham cię! Zostań ze mną!
- Bo powiem Niallowi, że go zdradzasz.- zaśmiałem się
- Szantaż? - zapytała
- tak, ale wiem, że jestem słodki, kochany, miły, przystojny, czuły, uroczy, szarmancki, rom...
- Nie schlebiaj sobie, Louis. Zrób mi tą kąpiel.
- Dobrze, weź jakieś ciuchy ode mnie z szafki i zejdź za 10 minut wszystko będziesz miała gotowe. - powiedziałem, a wychodząc posłałem jej przyjazny uśmiech

<W tym samym czas>
*** Oczami Harry'ego***
- Wyglądał tak słodko jak spał, był taki beztroski i jeszcze bardziej niewinny niż zwykle. Ale dlaczego spał z Laurą? Zdradza mnie! - zaśmiałem się rozmyślają w momencie gdy usłyszałem krzątającego się po kuchnia Nialla. - Witaj Romeo! - powiedziałem już na głos - Mój sexowny głodomorek bez swojej kuchareczki. Przykry widok. Był wczoraj siebie widzieć. Niall, kocham cię. Laura, ja kocham cię mocniej. - mówiłem beznadziejnie udając ich głosy
- Zazdrosny jesteś, że ktoś mnie pokochał? - spytał Niall
- Ja? Masz jakieś nieświeże informacje. Ja już mam swoją Julię, chociaż lepiej nazwę go Romeo. Lepiej brzmi.
- Aaaa! - Niall pisnął jak szczęśliwa nastolatka, porwał jedzenie ze stołu, chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził, a raczej zaciągnął do salonu. - Mów! Jaki on jest?
- Ehh.. Jest piękny, jest jak anioł. Taki niewinny, bezbronny, kruchy. Ma piękne oczy w kolorze morza, w którym mógłbym utonąć. Ma czekoladowe włosy, które zawsze ułożone są w kontrolowany nieład. Jest niższy, ale to jest w nim strasznie urocze. Wydaje mi się, że jest stworzony dla mnie. Mogę go obronić, kiedy tylko tego będzie potrzebował. Zapach jego perfum jest taki słodki, ale męski. Jego dotyk sprawia, że mam na ciele dreszcze, chociaż dobrze wiesz, że nie mogę ich odczuwać. - mówiłem rozmarzony
- Harry.. - zaczął szeptem - Ty się po prostu zakochałeś i wpadłeś tak po uszy. Czy on wie całą prawdę o tobie. - spytał już głośniej
- Niall, ja mu dopiero wczoraj miłość wyznałem, nie chcę go od razu stracić.  - powiedziałem ze smutkiem. Wiedziałem, że kiedyś będę musiał jemu powiedzieć, ale teraz chciałem się nim nacieszyć.

***

Reszta dnia minęła spokojnie. Wieczorem Niall szykował się porwać Laurę do jedynej restauracji na jaką go było stać czyli do McDonald's. Natomiast Harry nałożył na siebie czarne, obcisłe rurki, czarną koszulkę i czarną, skórzaną kurtkę. W tym stroju jego blada cera wydawała się być jeszcze jaśniejsza, a jego oczy jeszcze bardziej zielone i tajemnicze niż zwykle. Zabrał klucze i wyszedł do Louis'ego.

Louis leżał sobie na kanapie w salonie przed telewizorem. Miał na sobie swoje ulubione szare dresy i stary podkoszulek. W każdą sobotę się tak ubierał. W pewnym momencie stało się to dla niego takim sobotnim rytuałem. Relaksował się dalej, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Idąc otworzyć drzwi myślał kto mógłby przyjść do niego w sobotni wieczór. Spodziewał się Laury albo natrętnej sąsiadki, która mieszka dwa domy dalej i zatruwa mu życie swoimi wizytami, ale na pewno nie spodziewał się jego.
- Harry! - krzyknął gdy go zobaczył
- Tak, to chyba ja. Mogę wejść? - spytał z uśmiechem na twarzy
- No powiedzmy, że tak. - Louis przepuścił chłopaka w przejściu, aby mógł wejść do środka
Harry wszedł do środka, gdy Louis chciał zabrać mu siatki z rąk, dostał niespodziewanie całusa w policzek. Pod Louis'm nogi się ugięły. Harry wyglądał obłędnie, a on się wstydził za to, że chłopak widzi go w takim stanie.
- Prowadź do kuchni! - powiedział głośno Harry dumny z tego, że zaskoczył szatyn swoją wizytą
- Prosto i pierwszy pokój bez drzwi na lewo. - powiedział Louis - A co masz w tych siatkach?
- Ponieważ wiem, że nie umiesz gotować, postanowiłem zrobić kolację swojemu chłopakowi. - uśmiechnął się - Nie chcę żebyś głodował.
- Ehh.. Laura. Ja ją kiedyś zabiję za jej długi język. - Louis powiedział zdenerwowany, ale trochę też i wdzięczny
- Tiiidd! Zła opcja. To nie Laura! -powiedział
- To kto? Skąd to wiesz? - spytał Lou
- Po pierwsze gdybyś umiał gotować to sam byś przyszykował wczorajszą kolację, a nie prosił o to Laurę. A po drugie ehh.. po prostu to wiem. - odparł - A po za tym muszę rozpieszczać mojego chłopaka więc siedź cicho.
- Twój chłopak idealnie daję sobie radę sam. - powiedział Lou
- Aha, w takim razie nie przeszkadzam. - powiedział i skierował się do wyjścia
- Ej.. - krzyknął Louis i złapał chłopaka za rękę - Powiedziałem, że idealnie daję sobie radę, ale nie mówiłem nic, że nie chcę, abyś mnie rozpieszczał. - mówił dalej, a po chwili przytulił się do Harry'ego - Zimny jesteś. Zmarzłeś? Dobrze się czujesz?
- Tak.. wszystko dobrze... ja... ja... zawsze.. jestem taki zimny.. - jąkał się Styles
- To może to cię rozgrzeje. - powiedział Louis biorąc w dłonie twarz chłopaka i składając na jego wargach długi namiętny pocałunek
- No nie wiem, nie wiem. Możesz spróbować jeszcze raz? - zaśmiał się loczek
- Wymuszacz pocałunków. - zadrwił Louis
- A myślałem, że mi się uda. Dobra czy to znaczy, że chcesz, abym ci coś ugotował? - zapytał z udawanym smutkiem
- Tak! - krzyknął Lou - Ale mam jedno pytanie?
- Jakie? - zdziwił się Styles
- Co jemy? - zachichotał Louis
-Naleśniki z czekoladą i sosem truskawkowym . - uśmiechnął się loczek
- Mmm... pyszności , już nie mogę się doczekać. - powiedział. Chłopak uparcie wpatrywał się na gotującego Harry'ego. Wyglądał tak... pociągająco?
- Może chodź do salonu, zjemy i obejrzymy jaki film. - zasugerował Harry

***
- Mmm... To jest niebiańskie. - mruczał z uznaniem Louis - Czemu wszyscy wokół mnie potrafią gotować, aby nie ja? - oburzył się
- Tak, Tommo, to tak specjalnie, żebym cię mógł rozpieszczać. - powiedział bez namysłu Harry, na co Lou się zarumienił.
- Harry, kocham cię. - powiedział szatyn układając się na kolanach loczka
- Ja ciebie też, Lou. - powiedział i cmoknął chłopaka w czoło
- Hazz, a wiesz co kocham bardziej od ciebie? - zaśmiał się Tomlinson
- Co?! - krzyknął zdziwiony Styles
- Twoje dołeczki, głuptasie. Uśmiechnij się. Proszę. Dla mnie? - prosił Tommo
- Ooo.. nie nie ma mowy.- zbuntował się Hazz
- Na pewno? - Louis poderwał się z miejsca i zaczął łaskotać Harry'ego, a przynajmniej próbował. Jednak chłopak siedział niewzruszony. - Ejj! Foch! - Harry zaczął chichotać, a Louis ułożył się na jego kolanach i oburzony wrócił do dalszego oglądania filmu
- Oj tam.., dasz buziaka? Proszę? - powiedział loczek, uśmiechnął się , a jego dołeczki były nadzwyczaj widoczne
- Teraz już tak, ale uśmiechaj się częściej. - powiedział i cmoknął go w policzek
-Ejj! Ale ja chciałem innego buziaka. - odparł i złączył ich usta w krótkim, bo w krótkim, ale nadzwyczaj czułym pocałunku.

***
- Louis! Louis! - krzyknął Harry widząc samotnie idącego szatyna. Ten natomiast odwrócił się do loczka i poczekał na niego. Na korytarzu było pusto, więc Harry nawet nie zastanawiał się i złączył ich usta w jednym zgodnym pocałunku.
- Harry! zwariowałeś jesteśmy w szkole! - krzyknął Louis
- Nie mów, że tego nie chciałeś. Przecież widzisz, że nikogo tu nie ma. - powiedział Hazz z miną "zbitego szczeniaczka"
- Harry.. chciałem tego. Od rana nie mogę się opanować, a odkąd na prawie każdej lekcji siedzimy razem to już w ogóle. Od jutra nie siedzę z tobą wcale. Rozumiesz? - powiedział stanowczo Louis
- Ale czemu? - spytał Styles
- Bo przy tobie nie można się skupić, a do tego prowokujesz. - odparł Lou
- Ja? Prowokuję? Jak to? - zaśmiał się Harry
- Taa.. to jeśli nie prowokujesz, to czemu miziałeś mnie po udzie na biologii? - spytał podirytowany Tommo
- No bo po pierwsze ta lekcja była straaasznie nudna, a po drugie lubię czuć jak się spinasz pod moim dotykiem. - powiedział Harry i jeszcze raz cmoknął Louis'ego w policzek. Po chwili zadzwonił dzwonek.
- Jesteś okropny. - powiedział szatyn - Chodź na lekcję, a potem jedziemy do mnie.
- Eeee.. mamusiu ja nie chcę, on mnie będzie molestował. - Harry zaczął teatralnie udawać
- Oj będę. Będę! - powiedział Louis i pociągnął go do klasy

***
-Harry, wiesz jesteśmy ze sobą od dłuższego czasu, a ja nic o tobie nie wiem. - powiedział pewnego dnia Tomlinson, gdy siedzieli na kanapie w salonie oglądając film
- A co chcesz wiedzieć? - spytał Harry
- Wszystko. - skwitował Lou i czekał na opowieść Harry'ego
- No więc. Urodziłem się w Holmes Chapel, tam tez się wychowałem i przeżyłem najlepsze chwile swojego życia pomijając te, które przeżywam teraz z tobą. - Harry czule się uśmiechnął - Moi rodzice kochali podróże, więc całe dzieciństwo spędziłem poza domem. Zwiedziłem większość Europy, ale gdy przyszedł czas bym poszedł do szkoły rodzice postanowili tu wrócić. Swój pociąg do podróż zmniejszyli od minimum. Wyjeżdżaliśmy na ferie, wakacje, święta. W podstawówce miałem dużo przyjaciół. Byłem "popularny" - zaśmiał się - Jednak w gimnazjum wszystko się zmieniło. Moi rodzice zginęli gdy byłem w 2 klasie. Nie radziłem sobie z tym. Wpadłem w nieodpowiednie towarzystwo piłem, paliłem, brałem co nieco. Na szczęście w college'u mój światopogląd się zmienił. Jednak nie potrafiłem być już tak bardzo towarzyski jak kiedyś. Unikałem ludzi, bałem się do momentu aż ty się pojawiłeś. Pragnąłem być z tobą, a przynajmniej chciałem się z tobą zaprzyjaźnić. Więc to by było na tyle. Teraz ty. - powiedział przeszywając wzrokiem uroczego bruneta.
- Ja za to od kiedy pamiętam byłem w domu dziecka pani Larrson. Gdy chciałem pójść do wymarzonego college'u  dyrektorka wypuściła mnie, zapewniają dom i wyżywienie dopóki nie byłem pełnoletni. Ale mój wymarzony college stał się piekłem. Nieodpowiednia osoba dowiedziała się o mojej orientacji. Gdy stałem się pełnoletni mogłem bez zgody dyrektorki zmienić szkołę i tak zrobiłem. Potem poznałem Laurę no i ciebie słońce.
- Kocham cię. - orzekł Harry
- A wiesz, że w nocy gdy już śpię, czuję twoją obecność. Jakbyś był obok mnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo jest to bliskie prawdy. - skwitował Harry i czule pocałował spierzchnięte wargi Louis'ego

_________________________________________
Hejoo, robaczki! xD Mamy nowy rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Na kolejny mam nadzieję nie będziecie czekać długo, ale nic nie obiecuję, ponieważ moje ferie się kończą i wracam do szkoły. W ferie natomiast nie miałam czasu wpisywać rozdziałów, miałam za dużo zajęć i wyjazdów. Także no ten tego.. xd liczę na komentarze pozytywne, negatywne, jakiekolwiek. Przynajmniej będę wiedziała co robię źle lub gdzie popełniam błąd. Także no.. Enjoy, robaczki :***