sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 10 "Shadow of truth"

Ordinary love - U2

*** Perspektywa Louis'ego ***
- Nie wytrzymam. Czy ja jestem bohaterem sagi Zmierzch czy jak. Harry wampirem? Ludzie! Co się wokół mnie dzieje? Czy ja żyję w jakimś innym świecie, a może to jakiś beznadziejny sen? Muszę się uszczypnąć. Aaałłłaaa... To jednak nie był dobry pomysł, ale przynajmniej wiem, że nie śnie. To do mnie nie dociera. - dźwięk dzwonka wyrwał mnie z moich rozmyślań. Laura. Ahh.. Tak przecież po nią dzwoniłem.
- Lou, co się stało? - zapytała z wielką troską
- H-Harry jest... Jest..
- Wampirem. - usłyszałem za sobą znany mi głos - Niall, ale skąd on się tu wziął
- T-tak. - odparłem i położyłem swoją głowę w zagłębieniu szyi Laury tak jak to zawsze robiłem z Harry'm.
- Louis, ja wiem, że tobie jest ciężko. Ja miałam tak samo. - powiedziała Laura
- Jak to miałaś tak samo? - zdziwiłem się
- Louis, musisz coś wiedzieć. Pewnie gdy Harry opowiadał ci swoją historię nie zauważyłeś w niej jednego ważnego wydarzenia, w którym się pojawiam. Przemienienie Hazzy. To ja to zrobiłem. - Niall mówił do mnie to tak spokojnie jakby wcale nie był krwiopijcą
- C-co? Ale jak? Czemu ja tego nie pamiętam? - nie rozumiałem całej tej sytuacji
- Może nie słuchałeś uważnie. Fakt, że Harry jest wampirem tak cię zaskoczył, że nie zwróciłeś na to uwagi.  - od Nialla bił wielki spokój, czułem się przy nim dziwnie... Bezpiecznie?
- Może pomoglibyście mi? Co ja mam zrobić? Właśnie dowiedziałem się, że chłopak mojej przyjaciółki, a także mój chłopak to stworzenia z nie tego świata. - nagle sobie coś uświadomiłem - Laura? Jak ty się o tym dowiedziałaś?
- Ehh.. Niall powiedział mi to w dniu, w którym świętowaliśmy pierwszy miesiąc bycia ze sobą. Tego samego dnia co ty i Louis świętowaliście swoją. Niall był przybity, a gdy zapytałam co się stało, on wyznał mi całą prawdę. Na początku byłam w strachu. Wiesz... Wampir to nie jest coś co spotykam codziennie. Ty też nie. Ale uświadomiłam sobie, że moje życie bez niego jest nic nie warte. Kochałam go i kocham nadal. A to, że jest nieśmiertelny w ogóle mi nie przeszkadza. - powiedziała Laura
- No właśnie on jest nieśmiertelny. A co z tobą? - bałem się tego co mogę usłyszeć
- Ja chcę być z nim zawsze. - stwierdziła i zamilkła. Wiedziałem, że Niall ją zmieni - Nie pozwolę ci jej zmienić- pomyślałem
- Louis, przykro mi, ale nie masz nic do gadania. - odparł Niall, spojrzałem na niego dziwnym wzrokiem - Jeśli chcę, mogę poznać twoje myśli, ale tylko wtedy, kiedy chcę.
- C-co? Wyjdź. Wyjdźcie oboje! - krzyczałem, bałem się, okłamali mnie, a jeśli nie okłamywali to na pewno nie powiedzieli całej prawdy.
 Wyszli, a ja poczułem samotność. Brakowało mi kogoś. Brakowało mi Harry'ego. Jego dotyku. Fakt jego skóra była zawsze chłodniejsza od mojej, ale to sprawiało, że mogłem wtulić się w niego jeszcze mocniej. Brakuje mi jego oczu i spojrzeń, którymi mnie tak mocno elektryzował. Zawsze czułem, że jestem dla niego ważny. Nadal czuję, że jestem dla niego ważny. Ja.. Ja go nadal kocham. Nie umiałbym przestać. To tak nie działa. Ja chcę go... potrzebuję. Ale coś nie pozwala mi przestać się bać. On jest... WAMPIREM. To na serio jest jakaś beznadziejna opowieść romantyczna autorki, która postradała zmysły. Kto takie coś wymyśla?
Po długich rozmyślaniach i gratulowania pomysłu człowiekowi, który napisał mój życiorys zasnąłem.
Rano obudziłem się wcześniej, a zdarzenia z wczorajszego wieczoru uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Harry, Laura z Niallem i brak kogokolwiek. Jednak ja czułem jakby ktoś w nocy tu był. Jakby spał ze mną, a przynajmniej leżał. Nie nic.. Po prostu wariuje z powodu braku Harry'ego. Braku Harry'ego. Właśnie, jego brakowało mi najbardziej. Chyba wariuję, bo całą noc miałem wrażenie, że jest tu obok mnie. Dziwne prawda?
Po kilkuminutowych rozmyślaniach nad tym co właściwie się wczoraj wydarzyło, ubrałem się i wyszedłem do szkoły. Nie było ze mną Harry'ego i to właśnie było najsmutniejsze. Wchodząc do szkolnego budynku miałem nadzieję, że go tam spotkam i tkwiłem w tym przekonaniu, aż do pierwszej lekcji na, której to powinienem z nim siedzieć. Nie było go. I wtedy zobaczyłem Liama, on najwidoczniej też mnie zauważył.
-  Dzwonili do mnie z nieba, mówili że im anioł uciekł,  nie martw się nie powiem gdzie jesteś. - powiedział Liam
- Wiesz, nie mam najmniejszej ochoty prowadzić z tobą jakichkolwiek rozmów, ale musisz mi coś wyjaśnić. Spotkajmy się dzisiaj, w kawiarni tutaj obok. Nazywa się "Summer dream". - odparłem
-  Lubię w tobie tą bezpośredniość. Jest taka... gorąca. - nie chciałem już nic mówić wkurzało mnie jego zachowanie. Jakby był najprzystojniejszy na świecie. A nie był. Może miał wyrzeźbione ciało. Ale to Harry był moim idealnym mężczyzną. Wlaśnie Harry. Ja go nadal kocham. Kurde, ja go na serio kocham, ale się go boję. Boję się?
Lekcje minęły mi bardzo szybko. Kilka razy widziałem Liama, który przechodząc obok mnie mruczał albo gwizdał. Przez co dzięki niemu wszyscy domyślają się, że jestem gejem. Ten związek miał być mój i Harry'ego więc nie widzieliśmy potrzeby nagłaśniania tego jakiej jesteśmy orientacji, ale Liam. On wszystko popsuł. A może naprawił. Co jeśli Harry wcale nie chciał mi powiedzieć kim jest? Mam mętlik w głowie.
Wyszedłem z budynku szkoły i od razu skierowałem się do kawiarni. Zapomniałem podać Liamowi dokładną datę spotkania, więc postanowiłem spędzić tam resztę popołudnia. Nie przeszkadzało mi to. Kocham tą kawiarenkę. To tutaj Harry zabrał mnie na nasza pierwszą oficjalną randkę. Pamiętam ją do dziś.

~x~
Był zwykły nudny czwartek. Harry dopadł mnie na przerwie. Nie słyszałem kiedy przyszedł, więc na jego widok wystraszyłem się... bardzo, ale po części cieszyłem się, że to on. Byliśmy sami na korytarzu. Loczek podszedł do mnie na prawdę blisko i wyszeptał "Czy zechciałbyś pójść dzisiaj ze mną na naszą pierwszą oficjalną randkę." Przysięgam, że wtedy przeszedł mnie ten cholerny dreszcz, który on oczywiście wyczuł i zaczął się śmiać. Zagroziłem mu, że jeśli nie przestanie się ze mnie śmiać to nigdzie z nim nie pójdę. On nic sobie nie zrobił z mojej groźby. Za to wieczorem wylądowaliśmy właśnie w kawiarence "Summer Dream". Było cicho, pusto. Wiedziałem, że to sprawka Harry'ego. Podeszła do nas około 20-letnia dziewczyna i oznajmiła, że będzie nas obsługiwać. Harry nawet nie wypowiedział słowa, a ona przyniosła nam dwie filiżanki czarnej kawy i ciasto czekoladowe. Spojrzałem na chłopaka spojrzeniem typu "i tak wiem, że to twoja sprawka", za to on się tylko uśmiechnął, ukazując swoje piękne dołeczki. Wziął do ręki swoją łyżeczkę, a wtedy światła w pomieszczeniu zostały przyciemnione, a najjaśniejszym źródłem światła były dwie świece stojące na naszym stoliku. Loczek nabrał ciastko na łyżeczkę i uniósł ją w moim kierunku. Na początku pomyślałem, że żartuję, ale wcale na takiego nie wyglądał. On chciał mnie karmić. Zaśmiałem się i posłusznie uchyliłem usta. "Nie śmiej się, chciałem żeby było romantycznie" - skwitował, a ja mogłem powiedzieć, że zachowywał się meeega romantycznie. Potem usiadłem na jego kolanach (był strasznie silny, teraz już wiem dlaczego) i zacząłem go karmić. Następnie wyszliśmy na spacer. To znaczy on uparcie prowadził mnie do wyznaczonego przez siebie celu. W pewnej chwili Harry zamkną mi oczy i kazał sobie zaufać. Na początku nie wiedziałem czy dobrze robię, ale gdy byliśmy na miejscu moje serce zaczęło jeszcze mocniej bić( z zachwytu oczywiście). Znajdowaliśmy się nad brzegiem jakiegoś jeziora, Był tam wielki koc na nim kolacja. Jednak to co powaliło mnie najbardziej to tysiące świeczek, które ktoś jakimś cudem zapalił(wcześniej nie zastanawiał mnie fakt dlaczego wszystkie świeczki znajdują się w odpowiedniej odległości od nas, teraz mi to wszystko pasuje). On to zrobił dla mnie. Po kolacji było już tylko idealnie. Ja, on i piękna, gwieździsta noc.

~x~
Wchodząc do kawiarenki zauważyłem tę samą dziewczynę co wtedy. Uśmiechnęła się do mnie na co ja zrobiłem to samo. Gdy chciałem usiąść przy stoliku obok zauważyłem, że ktoś do mnie macha. Liam, ale skąd on się tu znalazł? Skąd wiedział, że też od razu tu przyjdę? Może jednak to dobrze, że jest tutaj od razu, przynajmniej wszystkiego się dowiem. Podszedłem do stolika.
- Witaj Liam. - powiedziałem z wyraźną niechęcią
- Hello, Louis! - odparł entuzjastycznie Liam
- Przejdźmy od razu do rzeczy. - usiadłem - Małą czarną. - powiedziałem do kelnerki, która się do nas zbliżała - Chcę żebyś odpowiedział mi na kilka pytań.
- Pytaj. - skwitował
- O co chodzi z tym całym twoim byciem wilkołakiem? - spojrzał na mnie i uśmiechnął się bezczelnie
- Czyli Harry jednak wszystko ci powiedział, a mówiłem mu żeby tego nie robił. No cóż. - zrobił dziwną minę - To nie jest tak, że ja sobie mogę wybrać czy będę wilkołakiem, czy będę człowiekiem. To jest jak taki mechanizm obronny. Nie wiem czy wiesz, ale my, mówię tu o wilkołakach i wampiry nie zawsze żyliśmy w zgodzie. Przepraszam, my nadal nie żyjemy w zgodzie. Raczej w takim pakcie. Kiedy dziadek mój i Harry'ego - Josh był przywódcą jednej z watahy czerwonoskórych, na ich terenie pojawiła się pierwsza grupa krwiopijców. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że wampiry zaczęły polować na kobiety i dzieci będące cały czas bez opieki. Złość, która pojawiła się w mężczyznach uwolniła bardzo tajemniczy gen, który sprawiał, że przyjmowali oni postać wielkiego wilka, który oczywiście bronił watahę. W pewnym momencie jeden z pijawek. - wzdrygnąłem się na to określenie - Postanowił się z nami dogadać. Zgodził się, że nie będą polować na naszym terenie i nie ugryzą żadnego człowieka, a my pozwolimy im pozostać i nie wydamy ich tożsamości. - przerwał - Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że jak urodziłem się ja, a potem Harry do miasta przeprowadziła się rodzina "wegetariańskich" wampirów. Owszem byli po dłuuugim stażu nie jedzenia ludzkiej krwi, ale nasz gen tego nie przyjmował do wiadomości. Kiedy skończyłem 16 lat rozpoczęła się moja transformacja. Nie powiedziałem o tym nikomu, ale wiedziałem, że jeszcze z jakiś rok, a Harry do mnie dołączy. Jednak on miał inne plany. Postanowił się zaprzyjaźnić z wampirem. Idiota. Owszem nie miałem nic do Zayna albo Nialla, ale to się mijało z celem. Gdy dowiedziałem się, że Niall go przemienił. Wściekłem się i o mało co nie zabiłem biednego blondynka, ale wiedziałem, że nie jestem taki. On nie zrobił tego specjalnie. A Harry'emu było na prawdę ciężko z tym się pogodzić. Miał ze mną, a nie przeciwko mnie. Gdy tylko podchodził za blisko gdy byłem na niego zły przeobrażałem się, a wtedy na prawdę nikt nie chciał by być w jego skórze. Dlatego postanowiliśmy się od siebie oddalić, ale ja zawsze lubiłem mu dokuczać więc za każdym razem go znajdowałem i rujnowałem życie. - w tej chwili coś we mnie pękło. Przyłożyłem Liamowi w policzek i wyszedłem z kawiarni rzucając tylko ciche "kretyn".
Po chwili postanowiłem zrobić kolejny krok w tej całej sprawie.
- Niall? Powiedz mi gdzie znajdę Harry'ego. - powiedziałem cicho do telefonu
Po usłyszeniu adresu natychmiast tam pojechałem. Droga zajęła mi nie całe 20 minut, ale gdy zobaczyłem drzwi, a na nich nazwisko mojego chłopaka (tak nadal był moim chłopakiem) spanikowałem. Jednak po chwili doznałem wielkiego przypływu adrenaliny. Chwyciłem klamkę i wszedłem do środka. W korytarzu była cisza.
- Harreh? - powiedziałem, a mój głos rozniósł się po pomieszczeniu

____________________
Skoro tu dotarłeś i przeczytałeś rozdział to jestem ci wdzięczna jeśli skomentujesz (krytykę też przyjmę xd - umiem przyjąć krytykę). Wiem, że ostatnio was trochę zaniedbałam, ale mam wszystko pod kontrola i już nie będę. Kolejny rozdział mam nadzieję niedługo. A teraz się żegnam xx