Tytuł: ' I order...' ( 'Zamawiam...' )
Parring: Larry Stylinson
Bohaterowie: Harry Styles - młody, uroczy student prawa, uwielbia używać swojego uroku osobistego
Louis Tomlinson - kelner w uroczej i cichej kawiarence, uwielbia zatapiać się w treści swoich ulubionych książek
Opis: Urocza kawiarenka na obrzeżach miasta, student, kelner i "niewinne" zamówienie.
Harry był wybitnym studentem prawa. Jego nauczyciele wróżyli mu wielką karierę w świecie prawniczym. Był także chłopakiem, o którym marzyła każda dziewczyna. No bo, która z nich oparła by się tym kręconym włosom, dołeczkom w policzkach i temu wywołującemu dreszcze głosowi z charakterystyczną chrypką. Jednak żadna z nich nie mogła go mieć. Harry był gejem, ale bał się odrzucenia ze strony osób z uniwersytetu, dlatego też flirtował z ludźmi z dala od szkoły.
Był zwykły (no może nie do końca) dzień. Harry wyszedł już z uczelni, był zmęczony, ale musiał nauczyć się materiału na następny dzień. Wiedział, że jeśli pójdzie do domu to zaśnie i z jego nauki nici. Postanowił więc pójść do kawiarenki obok, której codziennie przechodził. Wszedł do dość przytulnie wyglądającego pomieszczenia. Na środku stała wielka biała lada, a ściany były w kolorze piasku, robiąc ciepły, letni klimat.
Nie było w niej tłumów, Harry zajął miejsce przy niedużym stoliku w prawym roku sali. Zaczął wyciągać książki, aby "umilić" sobie czas oczekiwania na kelnera. Loczek siedział i czytał kolejny rozdział w książce, spojrzał na zegarek i zorientował się, że od 20 minut nie podszedł do niego kelner, a on chciał, nie on pragnął napić się świeżo parzonej kawy. Zniecierpliwiony wstał i podszedł do lady. Za ladą zauważył dość drobnej postury szatyna o śmiesznie ułożonych włosach. Chłopak- mężczyzna (bo jego wieku Harry nie mógł określić) pochłonięty był czytaniem książki. Hazza odkaszlnął, a przestraszony szatyn spadł ze stołka, k\na którym siedział.
- Jezu, nie chciałem cię przestraszyć. - powiedział ze skruchą w głosie
- Jakoś ci się nie udało. - odparł oschle chłopak, a loczek znieruchomiał. Oto przed nim we własnej osobie stał najprzystojniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widział. Pierwszy raz widział tak przystojnego i jednocześnie gorącego chłopaka w służbowym uniformie.
- No sorry bardzo, ale to nie ja zaniedbuję swoich klientów. Siedzę tu od dobrych 20 minut. - odparł i mógł zauważyć jak policzki szatyna robią się czerwone
- Przepraszam, ale jak zaczynam czytać "Igrzyska śmierci" to odpływam. Uwielbiam tę książkę jest w niej tyle emocji. - powiedział kelner na jednym wydechu - A tak po za tym jestem Louis i w co panu podać? - wyrecytował znana mu na pamięć formułkę
- Hmm... Idąc tu chciałem zamówić tylko kawę, ale teraz.. yghh.. tak poproszę kawę świeżo parzoną.
- Zamówienie przyniosę panu do stolika. - odparł
- Harry. - powiedział loczek
- Słucham? - powiedział zdziwiony Louis
- Jestem Harry. - rzekł i lekko uścisnął drobną dłoń (jak się okazało) niższego chłopaka. Szatyn znów się zaczerwienił po czym zabrał się za zrealizowanie zamówienia. Harry poszedł do stolika zadowolony z faktu, że zdezorientował chłopaka.
- Proszę twoje zamówienie. - powiedział - Jakbyś jeszcze czegoś chciał to wołaj. - dodał i już chciał wrócić do czytania książki, ale coś mu przeszkadzało. Coś, a raczej ktoś - Harry.
- Możesz usiąść ze mną? - spytał loczek z miną kota ze Shreka
- N-nie powinienem. - jąkał się szatyn
- Klientów za dużo nie masz, a jesteś mi coś winien. - powiedział Hazz
- Ja nie jestem panu.. yy .. tobie nic winien. - zająknął się Louis
- Owszem jesteś, przynajmnej rozmowę. W końcu musiałem czekać całe 20 minut na moją kawę. - powiedział po czym upił łyk kawy. Spojrzał na filiżankę i dodał - Bardzo dobrą kawę. Podziwiam.
- Tak słyszałem już, że robię bardzo dobrą kawę, a teraz jeśli pozwolisz to wrócę do mojej książki. - odparł i odwrócił się do Harry'ego plecami
- A jeśli nie pozwolę? - spytał Hazza
- Pff.. - odparł Louis i wrócił do swojej lektury
Harry przez dłuższy czas chciał wrócić do kawiarenki, aby móc podziwiać piękno młodego chłopaka, ale nie mógł. Jego życie kręciło się głównie wokół szkoły i domu. Nie miał czasu, aby odwiedzić miejsce ze świetnym klimatem. Jednak przyszedł dzień, kiedy zaliczył wszystko co musiał, a wtedy pierwsze co zrobił to poszedł do miłej kawiarenki.
Gdy wszedł do środka od razu zauważył Louis'ego. Zajął miejsce przy stoliku na przeciw lady, aby mieć idealny widok na szatyn. Harry czekał, aż chłopak go zauważy i podejdzie przyjąć zamówienie. Czekał. I czekał, a Louis nadal siedział na stołku obok lady. Hazza nie wytrzymał, wstał i podszedł do lady. Louis go nie zauważył, zatem nie wiele myśląc wszedł za ladę i zaczął robić sobie kawę.
- Czy tylko mnie tak ignorujesz czy wszystkich swoich lekceważysz? - szatyn znowu się przestraszył
- C-co? Co ty tu robisz? - powiedział
- Ta kawiarenka powinna być samoobsługowa. Ty siedzisz z głową w książkach, ja sobie robię kawę chociaż twoja jest lepsza to nie narzekam. - uśmiechnął się Styles
- Wyłaź mi zza lady już! Sio! - zaśmiał się Louis
- A-ale moja kawa jeszcze jej nie zrobiłem. - powiedział Harry
- Zaraz zrobię ci lepszą ofermo. - zadrwił Louis
- O-oo i jeszcze klientów obraża. Ja to zgłoszę do twojego szefa! - zaśmiał się loczek
- Ooo nie tylko nie to. Proszę nie rób tego! - mówił z teatralną grozą w głosie szatyn - Ja nie mogę stracić tej pracy. Cóże ja pocznę jak mnie wyleją.
- Zamieszkasz ze mną. - wypalił Styles. Szatyn zaczerwienił się.
- Ależ panie Harry to nie wypada, a do tego ja... ja nie mogę co by pan sobie o mnie pomyślał. Ja mam bardzo dużo dziwnych przyzwyczajeń. Ja nie mógłbym. Proszę mi tego nie robić. - Louis dalej odrywał teatralną scenkę. Harry jedno mógł powiedzieć: Louis był beznadziejnym aktorem.
- No dobrze mogę nic nie mówić, ale dzisiaj się nie wywiążesz musisz dotrzymać mi towarzystwa. Mam co świętować wszystkie egzaminy zdane.
- Co studiujesz? - spytał ciekawy Louis
- Prawo.- rzekł szybko Harry
- Ahhh.. - Lou zrobił trudną do zrozumienia minę
- Czekaj, jak odgrywałeś tą swoją scenkę rozpaczy powiedziałeś, że masz dziwne przyzwyczajenia. Jakie? - zapytał Hazza
- Eee.. nie mogę. - powiedział Lou
- Proszę powiedz. - oparł Hazz
- Nie bo będziesz się śmiał. - skwitował szatyn
- Nie będę, a jeśli tak będziesz mógł mi wtedy wymierzyć karę. - zaśmiał się
- No dobra, ale jak się zaczniesz śmiać to pożałujesz. No to na przykład hmm.. zawsze śpię po lewej stronie. Piję jeden gatunek herbaty. Kiedy się myję śpiewam "Applause" - zawsze. Codziennie rano robię śniadanie dla dwóch osób, pomimo że mieszkam sam.- w tym momencie Harry zaczął się śmiać
- Po co śniadanie dla dwóch osób skoro mieszkasz sam? - spytał nadal się śmiejąc
- Śmiejesz się ze mnie! - fuknął się Louis - Robię je cały czas mając złudną nadzieję, że któregoś ranka zasiądzie ze mną do śniadania jakaś druga osoba. - śmiech Harry'ego natychmiast ustąpił
- Nie mów mi, że nie masz nikogo. - powiedział z powagą Styles
- Nie, nie mam. - odparł Louis
Ich dalsza rozmowa przeszłą bez żadnych cichych momentów. Rozmawiali ze sobą jakby się znali od lat. Jakby wychowywali się razem przez całe życie. Harry odwiedzał Louis'ego codziennie. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Mogli siedzieć w ciszy, a ona nie była dla nich krępująca.
Pewnego dnia Harry wszedł do kawiarenki niepostrzeżenie. Podszedł do lady, a Louis nadal z głową w książce zapytał:
- Co podać? Kawa? Herbata?
- Twoje usta jeśli można. - odparł bez namysły Harry. Louis podniósł głowę, ale nie zdążył nic powiedzieć, gdyż jego wargi zostały brutalnie zaatakowane przez usta Styles'a. Ich pocałunek nie był długi, ale czuły, namiętny, pełen oddania.
- Louis, długo nad tym myślałem i to ja chcę być tą osobą, która będzie codziennie rano jadła z tobą śniadanie. Tą która będzie tolerowała wszystkie twoje dziwne przyzwyczajenia. Chcę być nią Louis. Jestem tego pewien.
Oczy szatyna się zaszkliły. Jeszcze raz ucałował usta loczek, a potem odparł:
- Co pan zamawia?
- Ciebie na całe życie. - powiedział stanowczo Harry i jeszcze raz ucałował malinowe usta Tomlinsona
_____________________________
Siemanko robaczki! W nagrodę, że tak długo czekacie na kolejny rozdział macie one shota. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i poczekacie jeszcze chwilę. Jak na razie staram się w nim coś zmienić. Coś dodam, ale ćśśśśś.... więcej nie powiem. Postaram się to wszystko jak najszybciej napisać, ale mam "mały" problem ze zdrowiem i nie pozwala mi to długo siedzieć przy komputerze. Ale.. miłego czytania wam życzę. Wszystkie opinie pozytywne i negatywne piszcie w komentarzach. Bajooo :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz