wtorek, 31 grudnia 2013

One shot 'New Year's Eve night'

Dj Antoine - House Party

   Sylwester. Ostatni dzień starego roku. Ten dzień lubię chyba najbardziej. Mogę się napić i nikt mi tego nie zabroni. Zazwyczaj towarzystwo, które było ze mną tej nocy też było pijane.  Chociaż nie zawsze mogliśmy go spędzać w domu, ale bardzo nie lubiłem koncertować w ten dzień. Na moje szczęście tego sylwestra mogłem spędzić jak chciałem, czyli na kanapie z dużą ilością alkoholu. Byłem w domu prawie sam. Liam wyszedł gdzieś z Danielle. Zayn porwał Nialla na imprezę do Perrie, a w domu zostałem tylko ja i Harry. Wiedziałem, że pewnie nigdzie nie wyjdzie. Może w duszy nawet na to liczyłem. Nie chciałem przesiedzieć całego wieczoru sam z butelką czegoś mocniejszego w ręku. Z nim przynajmniej mógłbym porozmawiać.
   Gdy nadeszła godzina osiemnasta, postanowiłem wziąć prysznic i jakoś się wystroić na przywitanie nowego roku. Zamiast szybkiego prysznica zdecydowałem się na długą kąpiel. Było idealnie ciepła woda, zapach ulubionego płynu i ja. Właśnie takie kąpiele sprawiały, że od razu stawałem się innym człowiekiem. Nawet nie zauważyłem, że siedzę tam już 45 minut, więc żeby się całkiem nie pomarszczyć, wyszedłem z wanny. Osuszyłem ciało i włosy. Okręciłem się ręcznikiem i podążyłem do drzwi. Wychodząc zauważyłem, że w tym samym momencie swoją kąpiel zakończył szanowny pan Styles. Zaczęliśmy się śmiać. Ja z niego, a on ze mnie. Jego włosy - każdy w inną stronę, zresztą pewnie dokładnie tak jak moje.
- Widzimy się za 20 minut na dole. - powiedział do mnie
- Tak, chyba tak. - z niewiadomej mi przyczyny zmieszałem się 
   Poszedłem do swojego pokoju, skierowałem się do szafy, a tam dopadł mnie największy dylemat, mianowicie "w co mam się ubrać?". Długo stałem przed lustrem przymierzając różne zestawy ubrań. Zdecydowałem się założyć czarne, obcisłe rurki, szary podkoszulek i dżinsową koszulę z podwiniętymi rękawami. Ułożyłem włosy i zszedłem na dół, gdzie czekał na mnie loczek. Ubrany był w bardzo abstrakcyjną koszulkę na widok, której nie mogłem się powstrzymać od śmiechu i także czarne rurki.
- Co cię tak śmieszy? - zapytał zdziwiony moją reakcją
- Twoja koszulka. - skwitowałem 
- Nie znasz się. Chcesz coś zjeść? Co robimy? - spytał
- Mój plan na dzisiejszy wieczór to: zjeść, wypić i nie mieć kaca, jednym słowem robimy co nam przyjdzie na myśl. - odpowiedziałem lekko 
- To trzymaj. - powiedział i podał mi tacę pełną misek z przekąskami - Obejrzymy jakiś film, pogadamy, a później się zobaczy.
Podczas oglądania jakiegoś beznajdziejnego filmu, który szczerze mnie nie interesował, ale widziałem, że Harry'emu się podoba, więc nic nie mówiłem. W czasie filmu wypiliśmy dość dużo wina. Czułem jak w mojej krwi krąży coraz to większa ilość alkoholu. 
- Mogę cię o coś zapytać? - zapytał Harry
- Jasne. - odparłem
- Czy uważasz, że ten rok był udany? - powiedział
- Myślę, że tak. Wszystkie koncerty się udały. Mamy coraz więcej fanów. Szkoda tylko, że nie znalazłem tej wyjątkowej dziewczyny. Chciałbym, żeby ktoś tak po prostu mnie pokochał i żeby był i mnie wspierał. - powiedziałem a Harry dziwnie posmutniał
Gdy przy następnym filmie opróżniliśmy kolejne 2 butelki wina, Harry przysunął się do mnie i mocno przytulił.
- Harry, coś się stało? - zapytałem, a on tylko podniósł na mnie wzrok i wpatrywał się w moje oczy. Po chwili jeszcze bardziej zmniejszył dystans między nami. Nasze twarze dzieliła minimalna odległość, wtedy on zrobił pierwszy krok - pocałował mnie. Na początku byłem zdziwiony, ale jego ciepłe usta tak przyjemnie pieściły moje wargi, że postanowiłem oddać mu pocałunek. Kiedy oderwał się ode mnie, aby zaczerpnąć powietrza, zobaczyłem w jego oczach iskierkę pożądania. Nie wiedziałem jak mam to przyjąć. Harry znowu zatopił się w moich wargach. Przyjemność rosła z sekundy na sekundę. Pocałunek był czymś niezwykłym, a ja pragnąłem tego coraz bardziej i bardziej. Gdy wymienialiśmy się coraz bardziej namiętnymi pocałunkami postanowiliśmy się przenieść do mojej sypialni. Tam nawet nie zauważyłem, kiedy byłem już nagi. Harry błądził swoimi rękami po całym moim ciele. Po każdym jego dotyku czułem ciepły dreszcz. To wszystko stawało się coraz bardziej przyjemne i namiętne. Chłopak scałowywał sobie ścieżkę od mojej szyi w dół. Wziął mojego penisa w rękę i zaczął powoli nią poruszać. Jego dotyk był zniewalający czułem się niesamowicie. Po chwili jednak zaprzestał swoich ruchów. Jęknąłem z niezadowolenia, a wtedy poczułem coś ciepłego na swoim penisie. To były jego usta. Wiłem się pod nim, co róż wypychając swoje biodra do góry. Wplątałem swoje dłonie w jego loki i nadałem loczkowi odpowiedniego dla mnie tępa.
- Ha.. Harry ja.. ja zaraz dojdę. - wysapałem czując, że jestem już na krawędzi. Myślałem, że odsunie się ode mnie, ale on tylko przyśpieszył swoje ruchy. Doszedłem w jego ustach. Byłem całkowicie spełniony, al gdy tylko otrząsnąłem się po swoim orgazmie dostrzegłem Harry'ego, który kręcił się na łóżku. Ułożył się za mną i lekko całował po ramieniu, schodził coraz niżej całując mój kręgosłup. Poczułem coś dziwnego blisko mojego wejścia, gdy zorientowałem się, że to nabrzmiały penis loczka, jęknąłem.
- Nie bój się nic nie będzie bolało. Tylko się rozluźnij. - wyszeptał mi prosto do ucha
próbowałem się rozluźnić, kiedy on bez żadnego uprzedzenia wszedł we mnie. Bolało. Bardzo bolało! Poruszał się we mnie bardzo agresywnie i szybko, co sprawiało jeszcze większy ból, do chwili, w której ten straszny ból zamienił się w przyjemność. Chłopak chwycił mojego penisa i poruczał nim w rytmie swoich pchnięć. Przyjemność zalewała mój umysł, a nasze krzyki z podniecenia zalewały cały pokój. Czułem, że zbliżam się do końca. Nie mogąc dłużej wytrzymać tej fali podniecenia doszedłem, a zaraz za mną Harry. Gdy tylko wszystko ustało, usłyszeliśmy, że za oknem strzelają fajerwerki. Nowy rok! 
- Wszystkiego najlepszego z okazji nowego roku. - powiedział i cmoknął delikatnie moje usta - A to był taki przyjemny prezent z tej okazji. 
- Kłamałeś! - krzyknąłem z poważną miną - Bolało!
- Żałujesz? - spytał z niewinną miną. Dobrze wiedział, że nie.
- Nie, ale powiem ci, że chyba znalazłem osobę, która w 100% mnie zadowala seksualnie. - zażartowałem
- Ja chyba też. - powiedział i lekko mnie pocałował. Leżeliśmy jeszcze chwilkę. On wtulony w moją pierś, a ja trzymający go kurczowo w swoich objęciach. Po chwili zasnęliśmy w pełni pogrążając się w krainie Morfeusza.
__________________________________________
Witajcie Kochani! Tak na początku chciałyśmy wam WSZYSTKIE NAJLEPSZEGO Z OKAZJI NOWEGO ROKU. Żeby w tym nadchodzącym 2014 roku spełniły się wasze najszczersze marzenia, pragnienia, żebyście byli szczęśliwi i robili to co chcecie, a no i oczywiście ujawnienia się Larry'ego. Tutaj macie taki mały prezencik ode mnie i od Vicky ( napisałam go sama, bo Vicky oczywiście weny by nie miała xD). Myślę, że wam się spodoba to był impuls! Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego
Enjoy <3

wtorek, 24 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne

Witajcie, misiaki! :**
Ponieważ dzisiaj tak piękny dzień chciałam wam złożyć życzenia <333 Wesołych Świąt, wieeelu prezentów pod choinką, szczęścia w nadchodzącym roku, udanego Sylwestra, no i oczywiście spełnienia marzeń ;* Hmmm, ach, i ujawnienia się Larry'ego ; ) Mam ogromną nadzieję, że świąteczny shot się wam podobał...
Kolejnym powodem do świętowania są 22 urodzinki Louis'ego <3 Nadal nie mogę uwierzyć, że on już ma tyle lat... Pamiętam jak jeszcze w X-Factorze mówił, że nie chce dorosnąć :') Ten czas zdecydowanie za szybko mija. I jeszcze, wiem, że Lou tego nie przeczyta, ale Wszystkiego najlepszego, Boo Bear! <3

Ps. Chciałam dać jakieś świąteczne zdjęcia, ale jestem na tablecie i mi się nie chcą załadować... ;/
Jeszcze raz Wesołych Świąt!! ;))
Lots of love, Wiktoria <3

niedziela, 22 grudnia 2013

One shot: "Marry me for Christmas ♥"

Witajcie, Kochani! ♥
Oto jesteśmy z niespodziankowym shotem. Wyszedł według nas całkiem spoko i mamy nadzieję, że spodoba się wam prezent. Pierwszy raz pisałyśmy scenę  +18, a co za tym idzie,  jest ona trochę kiepskawa i niedopracowana. Spędziłyśmy nas tym shotem  wiele dni i wieczorów starając się napisać coś fajnego. A więc nie przedłużając, życzymy Wam Wesołych Świąt , wielu prezentów pod choinką i spełnienia marzeń. WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI! ♥
Miłego czytania :) Enjoy !
 Vicky and Carla

(Święta w nas)
- Chłopaki, no! - krzyknął z dołu Liam- Pośpieszcie się! Jeśli zaraz nie wyjdziemy to nic nie kupimy.
- Już idziemy Liam! - krzyknął jeden z nich
- Tsaa... Słyszę to już od jakiś 20 minut - zakpił chłopak
- Oj... tam. Już jesteśmy. - odparł Harry
- Nareszcie! - powiedział  Liam - Chodźcie. Najpierw pójdziemy na zakupy, a potem czeka nas wieeeelkie sprzątanie.
- Liam, przynudzasz. Odpuść sobie chociaż przed wigilią. - wytknął Zayn
Dla piątki chłopaków zakupy były torturą. Jak popularny zespół może wejść do sklepu nie zauważony? Jednak tą gwiazdkę mieli spędzić wspólnie, tak normalnie - jak zwykli ludzie. Mieli kupić sobie prezenty, przeżyć tą całą "świąteczną gorączkę". Chłopaki, jak to oni po długich zmaganiach, kilku ucieczkach i interwencji Paul'a zrobili zakupy i wrócili wykończeni do domu.
- Idę zrobić sobie herbatę. Chcecie coś do picia? Do jedzenie, Niall? - spytał Harry kierując się do kuchni
- Tak, możesz mi przynieść te pyszne chrupki z drugie szafki na górze, po lewej. Proszę? - krzyknął za nim Nialler
- Tak, mogę. Ktoś jeszcze coś chce? - spytał Harry
- Nie, chyba nie. - odrzekł Zayn
Zmęczona piątka chłopaków odłożyła sprzątanie na kolejny dzień, po czym padli ze zmęczenia.
<------- Następnego dnia ------->
- Pobudka!!! - Liam krzyczał wchodząc do pokoju każdego z nich - Musimy dzisiaj posprzątać. Jutro przyjeżdżają nasze rodziny.
- Li, wiesz, że możesz zamówić ekipę sprzątającą. - wymruczał śpiący Zayn
- Tak, wiem, ale to już nie będzie to samo. To nie będą te same święta. - odparł Liam
- No dobra, jak chcesz. - uległ Zayn nie chcąc się z nim sprzeczać
po śniadaniu wszyscy rozeszli się do swoich pokoi i rozpoczęli sprzątanie.
- Pomóc ci, skarbie? - powiedział Harry, stojąc w progu drzwi do pokoju Louis'ego.
- Nie, przecież ty też musisz posprzątać swój pokój. - odparł Louis.
- Tak wiem, ale w przeciwieństwie do twojego pokoju mój był czysty. - powiedział Harry.
- Naprawdę? - spytał sarkastycznie Louis. - To pewnie, dlatego że większość czasu śpisz u mnie.
- Nieprawda... Ja śpię tu zawsze! - zaśmiał się Harry - Tu zawsze pachnie tobą, a do tego uwielbiam patrzeć gdy śpisz, gdy jesteś wtulony w moje piękne, umięśnione ramię, gdy grzywka zakrywa twoje oczy, które tak kocham. Jesteś wtedy taki... taki idealny. Nie mogę spać nigdzie indziej niż przy tobie.
- Hazzuś? - rzekł Lou
- Tak? - odparł Hazz
- Nie czaruj,tylko bierz się za wycieranie kurzy, - powiedział Lou i pocałował chłopaka w czoło
- Ty to potrafisz wszystko zepsuć. - skrytykował go Harry
-  Za to ty jesteś doskonały- odrzekł Louis
- Nom - odparł Harry i popchnął go na łóżko. Zaczął delikatnie całować Louis'ego w szyję, przygryzł lekko skórę na jego obojczyku. Louis jęknął po czym powiedział :
- Złaź ze mnie albo zacznę krzyczeć
Harry na chwilę oderwał się od chłopaka.
- To krzycz. - odparł i wrócił do poprzedniej czynności
- Aaaaa... Pomoooocyyy! - krzyczał Tommo
- Co się stało? - spytał Niall, kiedy reszta zespołu wparowała do pokoju Louis'ego
- Zdejmijcie go! On chce mnie zgwałcić! - krzyczał pod nim Lou
- Chłopaki. Te wasze zagrania i fantazje łóżkowe znosimy już w nocy. Może moglibyście sobie darować i nie wciągać nas w nie w ciągu dnia. - zakpił Zayn
- Zayn, mój przyjacielu. Zdejmij go ze mnie, a zrobię wszystko co tylko będziesz chciał. - błagał Tommo
- Wiesz co?! Takie propozycje  do niego? - zakpił Harry - Nie wiedziałem, że mnie zdradzasz.
- Harry, tak mi przykro. Musieliśmy się ukrywać, żeby nie zranić twoich uczuć. Wybacz nam- zaśmiał się Zayn - A teraz może zejdziesz z mojego chłopaka?
- Dobrze, ale mogę zadać jedno pytanie Lou? - powiedział Hazz i zwrócił swój wzrok na Louis'ego - Czy jak obciągałem ci na tylnym siedzeniu naszej limuzyny, myślałeś o mnie czy o nim, bo jęczałeś jak opętany. - powiedział Hazz
- Koniec. Wysiadam. Harry jesteś obleśny, nigdy więcej nie siądę na tylnym siedzeniu. - krzyknął Zayn wychodząc z pokoju Lou
- Jesteś okropny. Dzisiaj spisz u siebie! - krzyknął Louis i zaczął wierzgać nogami, żeby zrzucić z siebie Harry'ego
- Ah... - westchnął Liam i wyszedł, a za nim podążył Niall
- Louis? Ty mówisz poważnie?- spytał smutnie Harry
- Tak, mówię poważnie. Dzisiaj śpisz u siebie. Jesteś okropny. -westchnął Tommo
- A ty jesteś gorszy od kobiety podczas okresu. - odparł Harry i zszedł z chłopaka. Odwrócił się w kierunku drzwi. W pewnej chwili poczuł na swoim ramieniu dłoń chłopaka.
- A czy kobieta zrobiłaby tak? - walnął chłopaka w twarz po czym zaczął go całować
- Nie..., kobieta zrobiłaby to mocniej. - zaśmiał się Hazz i pogłębił ich pocałunek
- Jesteś okropny i za to cię kocham Harry.
- Wiem Lou, wiem. Ja też siebie* kocham.
- Aaa.. masz. - krzyknął wkurzony LouLou waląc Harry'ego poduszką
- Oooo.. nie! Teraz to już przegiąłeś. - powiedział Styles oddając Luouis'emu
- Ałłł...to bolało. - pisnął Tomlinson
- Lou, ja nie chciałem. - zmartwił się Harry
- Aaa.. masz- Lou wziął poduszkę i z całej siły walnął chłopaka, gdy on podszedł wystarczająco blisko
- Ty podstępna żmijo! - zaśmiał się Harry i rzucił go nas łóżko. Przez chwilę patrzyli sobie głęboko w oczy, po czym złączyli swoje wargi w namiętnym pocałunku.
- Dobra, koniec tego dobrego. Musimy tu ogarnąć. - rzekł Lou odrywając się od Harry'ego
- Oh... no dobra, ale jak w nocy nabałaganimy to nic się nie stanie? - zaśmiał się Harry
- Hazz!
- No dobra, już nic nie mówię .
Zaczęli wspólne sprzątanie. Przerywali je na przemian pocałunkami, kłótniami, czy też tymczasowymi rozstaniami, jednak ich pokój lśnił. Byli z siebie zadowoleni. Znużeni sprzątaniem, bez żadnej kolacji poszli spać zamknięci w ścisłym uścisku swoich ramion.
<------- Dzień przed Wigilią (23.12) ------->
- Gdzie Harry? - spytał zmartwiony Louis
-Wyszedł godzinę temu. Powiedział, ze musi coś pilnie załatwić i że to zmieni jego życie. - powiedział Niall
- Dziwne, nic mi o tym nie mówił. - Louis spojrzał jeszcze raz na Nialla - Chcesz coś do jedzenia, bo właśnie ide do kuchni?
- Tak, przynieś mi lody czekoladowe. - odparł Niall
- Dobrze. - rzekł Lou
- Dziękuję.
- Niall? - spytał Louis siadając obok irlandczyka - Czy Harry mówił coś jeszcze?
- Nie wydaje mi się. - odparł Nialler
- A kiedy przyjeżdżają nasi rodzice? - Louis szybko zmienił temat
- Moi i Liama dzisiaj wieczorem, a twoi, Harry'ego i Zayna jutro po południu. - powiedział Niall wracając do oglądania jakiegoś nudnego, świątecznego programu w telewizji
- Ah..

- Już jestem! - krzyknął Harry wchodząc do domu. Ominął salon, w którym siedział Louis z Niallem i zamknął się u siebie w pokoju.Chłopak nie wyszedł z niego przez cały dzień. Przez drzwi było słychać tylko stukot klawiatury od laptopa. Louis ze zmartwioną miną ruszył wzdłuż korytarza. . Zatrzymał się na chwilę przy drzwiach prowadzących do pokoju Styles'a. Po chwili jednak ocknął się i ruszył dalej do swojego zacisza. Postanowił zatopić się w świecie internetowych plotek i kłótni na temat jego osoby oraz na temat czy Larry jest prawdziwy czy nie. Oglądają wszystkie posty natknął się na post Harry'ego





Louis chciał to jakoś skomentować, ale wszystko co napisał wydawało mu się nieodpowiednie. Znużony czytaniem kolejnych fałszywych pogłosek na swój temat zasnął.
<------- (24.12) Wigilia ♥ ------>
Harry nie spał dziś z Louis'm. Nie zszedł też na śniadanie. Dzień minął chłopakom leniwie na witaniu się z rodziną. Wszyscy rozmawiali ze sobą, ale Harry nawet nie spojrzał na Lou. Czy między nimi coś się popsuło? Harry cały czas załatwiał coś przez telefon lub internet. Nikt nie rozumiał jego zachowania. Gdy nadeszła pora kolacji Hazza poprosił wszystkich do salonu.
- Louis, możesz usiąść? Ponieważ zaraz powiem ci coś na co twoja reakcja może być różna, a nie chcę żebyś doznał jakichś obrażeń.
Zdezorientowany chłopak usiadł. Wtedy Harry uklęknął tuż przed szatynem, a wszyscy (no, może oprócz Lou) wiedzieli co się szykuje.
- Kochanie, byłeś ze mną przez te całe dwa lata. Troszczysz się o mnie, jak o porcelanową lalkę. Wytrzymujesz moje droczenie się, wyśmiewanie, humory lub nieodpowiednie komentarze przy chłopakach. - Louis na ostatnie słowa Loczka zrobił zakłopotaną minę, spojrzał na chłopaków i znów skierował swój wzrok na Harry'ego. - Jesteś ze mną pomimo, że zakazano nam obnoszenia się ze swoją miłością. Trwasz przy mnie tak, jak ja chciałbym trwać przy tobie. Dlatego mam dla ciebie jedno kluczowe pytanie. LouLou, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i zgodzisz się spędzić ze mną resztę swojego życia? - powiedział i wyciągnął z kieszeni pierścionek dla Louis'ego.
Chłopak zamarł, a po jego policzku spłynęła samotna łza. Łza szczęścia, oczywiście.
- Lou, nie płacz. - powiedział Hazz.
- Harry, jak mam nie płakać, gdy właśnie spełnia się moje największe marzenie? - wydukał Louis i rzucił się na Harry'ego oplatając nogi wokół jego talii. Złożył delikatny pocałunek na jego czole, a potem zaczął obdarowywać pocałunkami całą twarz Harry'ego.
- Czy to oznacza, że mówisz 'Tak'? - spytał niepewnie Lokaty.
- Nie. - odparł Lou. - To znaczy 'taaak', bardzo, bardzo 'taaak'.
- Louis! Jak mogłeś mnie tak nastraszyć? - fuknął Hazz.
- Pragnę się z tobą zestarzeć, babycakes. - szepnął Louis do ucha ukochanego.
Wszyscy w salonie zaczęli wiwatować i gratulować chłopakom odwagi i zdecydowania się na tak trudny i ogromny krok. Będą ze sobą zaręczeni, ale nadal będą musieli się ukrywać. I jeszcze do tego wszystkiego udawana 'dziewczyna' Louis'ego, Eleanor... Wszyscy wiedzieli, że ich dalsze życie będzie jeszcze trudniejsze niż w momencie, gdy byli tylko parą, ale czego nie robi się dla miłości swojego życia. Jednak nikt o tym nie wspomniał, nikt nie chciał psuć tak pięknej i ckliwej chwili.
- Musimy to uczcić! - krzyknął Zayn i wyjął z szafki dwie butelki drogiego szampana.
- Zdrowie chłopaków! Niech wytrwają w tym związek tak długo, jak Lou będzie wcinał te swoje marchewki. - zaśmiał się Liam. Goście wznieśli za nich toast i usiedli do stołu.
<------ Około godziny 24 ------>
- Idziecie z nami na pasterkę? - zapytała mama Louis'ego.
- Raczej nie, Louis śpi, a ja jestem zmęczony i trochę źle się czuję. Chyba za dużo zjadłem. - odpowiedział Harry, u którego na kolanach spał Lou.
- Dobrze, rozumiem. - powiedziała Johanna i pocałowała Hazzę w czoło. - Idźcie spać.
- Dobrze. - odparł Harry.
Gdy tylko wszyscy wyszli Harry zaczął budzić Louis'ego delikatnymi pocałunkami. Nie zamierzał zakończyć tak pięknego dnia wpatrywaniem się w śpiącego chłopaka.
- Lou, skarbie. Kochanie, obudź się. - mówił nie przerywając obdarowywania twarzy narzeczonego pocałunkami.
- Mmm... Nie widzisz, że śpię, ty... Łosiu. - wymamrotał BooBear nie otwierając oczu.
- Łosiu? Lou, z tobą wszystko ok? - zadrwił Hazz. - Kiedyś byłeś bardziej twórczy, a do tego nie myślisz chyba, że tak zakończę dzisiejszy wieczór. - powiedział Loczek unosząc brew.
- Tak, czyli jak? - spytał Lou.
- Czyli, że ty śpisz u mnie na kolanach, a ja patrzę na twoje malinowe, pełne usta, wyobrażając sobie co w tej chwili mogłyby robić. - Harry popatrzył na Louis'ego znacząco.
- Hmm... Myślisz, że jak mi się oświadczyłeś to muszę robić co sobie Jaśnie Pan wymarzy? - spytał Tommo, całkowicie ignorując podtekst ukryty w słowach Harry'ego.
- Tak. - rzekł stanowczo Harry.
- Aha, to dobranoc! - odburknął Lou odwracając się tyłem do ukochanego.
- Na twoim miejscu nie odwracałbym się do mnie tyłem. - powiedział i  zaczął dobierać się do paska od spodni Louis'ego.
- Zabieraj łapy, zboczuchu! - zaczął się szamotać i wyrywać Tomlinson.
- Ja tu do ciebie z taką propozycją, a ty i z takim tekstem wyjeżdżasz? - westchnął Hazz.
Harry odwrócił się bokiem do Lou udając obrażonego. Siedzieli tak w ciszy przez kilkanaście sekund, gdy nagle Harry poczuł na swoich udach dłonie sunące w górę i dół.
- Wiesz, po dłuższym zastanowieniu spodobała mi się twoja propozycja - wymruczał Louis do ucha kędzierzawego chłopaka, na co drugiemu zrobiło się gorąco.
- No to na co czekamy? - zaśmiał się Harry zduszonym przez podniecenie głosem.
Harry wstał z kanapy, a Loueh rzucił się na niego oplatając nogami biodra młodszego. Lokaty skierował się do sypialni szatyna przez całą drogę molestując usta młodszego. Gdy znaleźli się w pokoju Harry nie puszczając Louis'ego zamknął kopniakiem drzwi i wolną ręką je zakluczył. Podszedł do łóżka i delikatnie położył na nim Lou. Sam zaś zdjął koszulkę i spodnie. Pochylił się nad Lou i ściągnął z niego jeansy. Następnie wczołgał się na łóżko i usiadł okrakiem na biodrach starszego chłopaka. Bez zastanowienia wpił się w malinowe wargi szatyna. Gdy zabrakło im tlenu oderwali się od siebie, a Hazz zaczął składać pocałunki od linii szczęki aż do szyi Louis'ego. Gdy dotarł do obojczyka chłopaka leżącego pod nim zassał się na nim robiąc mu malinkę. Louis jęknął na sposób w jaki Harry wpijał się w jego szyję. Po kilkunastu sekundach kędzierzawy ukończył swoje dzieło i odsunął się troszeczkę, by móc je podziwiać. Ponownie złożył kilka pocałunków na szyi mniejszego, lecz w pewnym momencie przeszkodziła mu w tym koszulka chłopaka zasłaniająca znaczną część jego ramion i klatki piersiowej.
- Ona nie będzie nam już potrzebna. - wymruczał seksownym głosem do ucha Lou i jednym sprawnym ruchem ściągnął z niego koszulkę, która wylądowała w kącie pokoju. Harry znowu wrócił do scałowywania ścieżki od szyi szatyna do gumki bokserek. Gdy składał ostatni pocałunek tuż przy linii czarnych bokserek Louis'ego ten nie mogąc wytrzymać ociągania Hazzy, przejął inicjatywę. Przekręcił ich tak, że teraz to on górował. Nie chciał bawić się w żadne gry wstępne, był zbyt podniecony. Jego erekcja gniotła się w za ciasnych już bokserkach i nie miał zamiaru dłużej czekać. Sięgnął do szafki nocnej po truskawkowy lubrykant jednocześnie pozbywając się bokserek ukochanego. Jak się okazało penis Loczka był w podobnym stanie co jego. Nie chcąc przedłużać wycisnął trochę płynu na swoje dłonie i wsmarował go w swojego penisa. Rozłożył nogi Hazzy i ustawił się między nimi w wygodnej dla obydwu pozycji. Gdy tylko Harry poczuł penisa Louis'ego tuż przy swoim wejściu nieznacznie się spiął. Louis starając się nie sprawiać bólu młodszemu chłopakowi wszedł w niego jednym ruchem. Jęknął na ciepło, które go przywitało i nie ruszył się nawet o milimetr chcąc, by Hazz przyzwyczaił się do tego uczucia.
- Lou, proszę, pieprz mnie! - jęknął przeciągle Harry, prosząc o więcej.
Louis usłyszawszy słowa chłopaka zaczął powoli poruszać się w jego wnętrzu. Na początku tempo pchnięć było wolne, ale po kilku minutach i wielu jękach Harry'ego, które utwierdziły go w przekonaniu, że nie sprawia mu bólu, znacznie przyspieszył. Obydwoje jęczeli jak opętani i w tym momencie byli wdzięczni gościom, że wybrali się na pasterkę i nie zostali w domu. Louis narzucił najszybsze tempo i poczuł, że niedługo eksploduje. Spojrzał na penisa Loczka, który wręcz żebrał o jego dotyk. Nie zmniejszając tempa wziął członka Harry'ego w dłoń  i zaczął obciągać mu w rytmie swoich pchnięć. Penis kędzierzawego zaczął pulsować i po kilku ruchach dłoni Lou, chłopak wystrzelił spermą wprost na brzuch narzeczonego. Dosłownie w tym samym momencie Louis doszedł we wnętrzu Harry'ego. Zmęczeni opadli na łóżko składając na swoich wargach czuły i leniwy pocałunek.
- Kocham cię, Lou. - wyszeptał Harry złączając ich palce w jedność.
- Ja ciebie też kocham, skarbie. - odpowiedział Louis uśmiechając się do chłopaka czule.
Harry przykrył ich kołdrą uprzednio pozbywając się resztek swojej spermy z brzucha ukochanego i obydwaj zasnęli wtuleni w siebie.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ogłoszenia parafialne ;DD

   Naprawdę ogromnie was przepraszam, że od tak dawna nie pojawił się drugi rozdział mojego opowiadania, ale powodem tego jest brak weny i czasu. Czasem jak najdzie mnie wena i chcę napisać rozdział to nie mam jak. Wracam ze szkoły, odrabiam lekcje i jeśli uda mi się je odrobić przed 22:00, jestem tak wyczerpana po całym dniu, że nie mam siły wziąć do ręki długopisa. Kolejnym problemem jest brak dostępu do kompa, nawet jeśli miałabym napisany rozdział, trudno byłoby mi go wstawić, bo moi rodzice uważają, że muszę się uczyć a nie zajmować głupotami ;c Chyba każdy z was ma teraz sporo nauki i mam nadzieję, że mnie rozumiecie ;) Zwłaszcza, że to już druga klasa gimnazjum + szykuję się do bierzmowania i przez cały październik musiałam chodzić na różaniec, a teraz na roraty (nie ma to jak wstawanie o 5:30 :P).
   Już teraz mogę powiedzieć, że przed świętami rozdział się nie pojawi, gdyż aktualnie skupiam się na świątecznym one shocie, który piszę razem z Karoliną. A co do tego shota, proszę weźcie udział w ankiecie i wyraźcie swoje zdanie, na czym bardzo nam zależy <333 Mamy ogromną nadzieję, że prezent się wam spodoba i że się wyrobimy przed świętami :) Trzymajcie kciuki! :*
   Chciałam też podziękować osobom, które komentują każdy nasz post i są tu z nami ♥ Dziękuję wam ;* Nawet nie wiecie jak ciepło mi się robi na sercu jak czytam każdy komentarz. Dziękuję, że jesteście!! ♥♥♥ Chciałabym was tak mozno wyściskać :D Virtual Hug ♥
                                                                                                                          Pozdrawiam, Vickcia ;)))