piątek, 14 marca 2014

Rozdział 9 "Shadow of truth"


Whitney Houston - I will always love you

- Harry i Liam, to bardzo długa historia. Pełna kłopotów, ktorą mam nadzieję opowie ci Harry. Ja to wiem. Zrozumiesz jak ci powie. To nie jest tak, że ja nie chcę, ale nie mogę. Musisz wiedzieć, że Harry i Liam są jak ogień i woda. Zresztą jak pewnie zauważyłeś ja też za nim nie przepadam. To nie moja bajka. Proszę cię tylko daj czas Harry'emu on sam do ciebie przyjdzie. Wiesz dobrze, że nie może żyć bez ciebie równie mocno jak ty bez niego. - powiedział blondyn i wyszedł z pokoju
- Laura, ale ja nie wytrzymam bez niego ani chwili dłużej. Laura... proszę. - szatyn zanosił się gromkim płaczem
- Ćśśś, Louis zobaczysz wszystko będzie dobrze. Ja to wiem. - pocieszała go dziewczyna - Jeśli chcesz to zostań u mnie na noc. Zrobimy sobie babski wieczór...ups... Zapomniałam, że nie jesteś kobietą. Sorry. - powiedziała Laura, a Louis zachichotał. Matko! On zachichotał. Pierwszy raz odkąd Harry wyszedł z klasy bez słowa.
- Dziekuje, ale nie musisz. Chociaż wiesz co, przyda mi się babski wieczór. Ale zapomnij, że dam ci sie pomalować. - zadrwił, a Laura wiedziała, że to nie będzie przepłakany wieczór.
Louis  szybko się uspokoił, a obecność Laury  bardzo mu pomogła.

Następnego dnia szatyn ruszył wraz z Laurą szybki krokiem do szkoły. Był ciekaw czy Harry będzie na niego czekał. Ale nie czekał. Jak sie okazało w ogóle nie było go w szkole. Niebieskooki nie był tym faktem zbytnio zadowolony, ale miał przecież przy sobie Laurę. Może nie zawsze, ale jest dużym chłopcem i da sobie rade. Za to Harry'ego czeka poważna rozmowa z nim. Dzień szybko dobiegł końca. Louis bardzo się z tego cieszył. Chciał zaszyć sie w domu z powodu braku Harry'ego.
- Co ten facet ze mną robi. - pomyślał Louis gdy nagle usłyszał za sobą głos Liama
- Przepraszam, czy ja jestem w cukierni, bo widzę niezłe ciasteczko… - zaśmiał się brązowooki
- Liam, powiem ci tak po znajomości... Spierdalaj. - powiedział wkurzony Lou
- Nie tak ostro. Ja chciałem tylko cię poderwać. - brunet uśmiechnął sie, za to Louis gromił go wzrokiem.
- Naprawdę, nie wiem co zrobiłeś Harry'emu. Nie ważne. Grunt, że on mnie teraz całkowicie olewa, a to tylko i wyłącznie dzięki tobie! Wiesz, że dowiem się wszystkiego, a wtedy nie będzie ci już do śmiechu - krzyknął mocno wyprowadzony z równowagi i wybiegł ze szkoły
Szedł( no dobra nie szedł, biegł, ale to szczegół) do domu w zawrotnym tempie. Cały umysł szatyna zawładnięty był osobą zielonookiego. Wbiegł do domu i zobaczył GO. Osobę przez, którą nie spał całą noc. Ujrzał Harry'ego. Ale on był inny. Jego oczy były praktycznie czarne, mięśnie ramion idealnie widoczne, a w kącikach ust widniała jakby czerwona ciecz. Krew?
- Harry? - wyszeptał Louis. Harry szybko się odwrócił sie do niego plecami. Otarł usta i zaczął oddychać wolno i równomiernie. - Harry? - powtórzył Louis. Chciał dodać coś jeszcze, ale wtedy Harry podbiegł do niego i zaczął mu prawie łamać żebra w mocnym, pełnym tęsknoty, uścisku.
- Louis, tak bardzo cię przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Ja... Ja.. Louis... Wybacz mi.. Proszę. - łkał loczek
- Harry, to że jesteś teraz ze mną wynagradza mi wszystko. Pewnie, że ci wybaczam. - Louis równie się rozpłakał
- Louis, musimy porozmawiać. Ja nie mogę tak dłużej. - odparł już spokojnym tonem zielonooki
- O czym ty mówisz Harry? - wyjąkał szatyn
- Usiądź. - chłopak pokornie wykonał polecenie - Ehh.. Posłuchaj, wiedziałem, że kiedyś będę musiał ci o tym powiedzieć, ale nie myślałem, ze to będzie tak szybko. Niall kazał mi to zrobić. Zrozumiem jeżeli po tym co usłyszysz, odejdziesz. Nie zabronię ci tego.
- Harry.. - zaczął Louis
- Nie przerywaj mi, proszę to nie jest wcale dla mnie łatwe. Wiesz już, ze jak byłem mlody straciłem rodziców. Ale nie wiesz co sie dalej ze mną działo. W momencie gdy moi rodzice zginęli byłem z bratem. Z Liamem. - posmutniał - Nigdy za mną nie przepadał, a do tego był najstarszy z rodu, ale o tym opowiem ci później. Po śmierci mamy, wiedziałem, że nie będę miał z nim życia. Uciekłem z przyjacielem - Zaynem, którego on nie tolerował, ponieważ był tym kim ja jestem teraz, choć nie chciałem"tym" być. Ale od początku. Gdy już znaleźliśmy sobie z Zaynem zakwaterowanie, byliśmy "bezpieczni". Poszliśmy na jedną imprezę, drugą wpadliśmy w nieodpowiednie towarzystwo, ale także poznaliśmy Nialla. Ale Niall był inny niż my, był doświadczony. Razem z Zaynem używaliśmy życia. Paliłem, piłem i brałem różne świństwa. Serio to cud, że nie spałem z kim popadnie. - zaśmiał się - Raz wziąłem za dużo. Dostałem drgawek. Umierałem. Zayn był przerażony, ale Niall wiedział co ma zrobić. Ułożył mnie w wygodnej dla siebie pozycji i przegryzł mi główną tętnicę. Tak Louis, jestem wampirem, a nie powinienem być. - Louis był przerażony - Gotowy na drugą dawkę fantastyki? - szatyn mruknął niepewnie - Louis, powiedziałem, że nie powinienem być wampirem, ponieważ mam, bądź miałem niebezpieczny gen odpowiedni za inną przemianę. Lou, ja powinienem być wilkołakiem. Wilkołakiem tak jak Liam. - Louis zamarł kompletnie. - Liam jest najstarszy z rodu to znaczy, że to on będzie przywódcą stada. To nie było dla mnie nowe. Ja nie chciałem być alfą jak inni. Jednak jest jedna główna zasada współżycia wilkołaków z wampirami. Jesteśmy dla siebie wrogami, a jeśli wchodzimy sobie w drogę, to tym bardziej możemy zabić sie nawzajem. Wiesz jest taka stra legenda. Gdy nasze stada zadamawiały sie w lasach północnej Anglii. Wtedy również zadamawiały się tam zimne istoty - czyli ja. Pewnego razu wódz wilkołaków Ash wszedł w drogę Nathanowi - pierwszemu wampirzemu dowódcy w polowaniu. Był wciekły więc zaatakował Asha. A wtedy istoty zimne i my, chociaz teraz już chyba nie mogę tak powiedzieć, nie ważne, pomiędzy nimi rozpętała sie wielka walka. Na końcu podpisali "ugodę" jeśli my nie będziemy polować na ludzi oni zostawią nas w spokoju. Jeśli nie to albo nas zabiją, bądź będziemy musieli sie natychmiast wynieść. Ja nie żywię się ludzką krwią więc bez obaw mogę zostać. Teraz już wiesz wszystko.
- Wyjdź. - poprosił Louis
- Rozumiem. - Harry podszedł do niego ostatni raz ucałował jego czoło i zniknął.
Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.
- Halo? - odebrała zdziwiona Laura
- Przyjedź. - załkał Lou i rozłączył się


_______________
Hej Miśki! Tak jak obiecałam jest i rodział. Życzę miłego czytania. Liczę na komentarze. Nie muszą być pozytywne. Jakiekolwiek. Każdy ma własną opinię na dany temat. CAŁUSKI:D

2 komentarze:

  1. WOW! Jak zaczęłam czytać to opowiadanie, to nie spodziewałam się wampirów i wilkołaków. Lubię te stworzenia że tak powiem :D Ale wow.
    I jak wtedy Lou wszedł do domu to się domyśliłam (no jak była z tą krwią) że on będzie wampirem...
    Ale wow!
    Nie mogę przestać! :)
    Czekam na kolejny!
    Rose xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, nawet nie wiesz jak twoje komentarze motywują. Już niedługo dodam kolejny.
    Xx

    OdpowiedzUsuń