niedziela, 27 października 2013

One Shot: 'Drunk case'

Rihanna - What now?

     Dzień jak każdy. Louis szedł na wykłady, wracał , opiekował się swoim rodzeństwem, które bronił jak tylko mógł przed swoim jak zwykle pijanym ojcem. Chłopak był bardzo dojrzały, jednak coraz częściej brakowało mu matki. Jego mama zmarła 3 lata temu czyli rok po urodzeniu Oscara - najmłodszego z rodzeństwa. Louis mimo iż był bardzo samodzielny brakowało mu osoby, która by mu pomagała, doradzała lub po prostu była przy nim. W momencie gdy jego ojciec przychodził do domu pijany świat Louis'ego całkowicie się walił, bo przecież ile razy można słuchać, że jest się: bezużytecznym gówniarzem, śmieciem, kimś kto dawno powinien umrzeć. Miał tego dość, ale nie mógł nić dopóki nie skończy 18 lat, ponieważ on i jego kochane rodzeństwo mogą trafić do domu dziecka. Nie chciał tego tak samo jak dzieciaki więc starał się zapewnić im jak najlepsze warunki. Jego rodzeństwo było dla niego "całym światem".
     Jak zwykle ojciec Louis'ego przyszedł do domu pijany, chwiejąc się to w prawo, to w lewo. Chłopak kazał pójść maluchom do jego pokoju. Sam tez po chwili do nich dołączył, ale nie było mu  dane spędzić ten wieczór z dala od kłótni. Po chwili usłyszał krzyk pijanego ojca:
- Gdzie jesteś śmieciu?!(chwila ciszy) Może byś wyszedł jak cię ojciec woła.
Chłopak uspokoił swoje młodsze rodzeństwo, zacisnął zęby i poszedł do ojca.
- Czego chcesz? - powiedział z wyraźnie niezadowoloną miną na widok ojca
- Może trochę grzeczniej szczeniaku niewydarzony. Mówisz do taty. - odparł
- Na słowo "tata" trzeba sobie zasłużyć, a ty na nie nie zasługujesz od kiedy mama nie żyje - powiedział Louis ze łzami w oczach.
Ojciec Louis'ego wściekł się, zamachnął i uderzył chłopaka w twarz. Jego policzek natychmiast zrobił się czerwony. Louis wybiegł z pokoju powiedział maluchom, aby zamknęli drzwi i nie otwierali dopóki nie przyjdzie po czym wziął kurtkę i wyszedł.
     Na zewnątrz było już ciemno i chłodno. Louis nałożył kurtkę i poszedł przed siebie. Szedł tą samą trasą co zwykle, gdy był zdenerwowany bądź uderzony przez ojca. Wychodził się przejść i czekał aż opadną emocje.
     Kiedy Louis tak spacerował zza rogu wpadł na niego bardzo przystojny chłopak. Gdy wpadł w Louis'ego, wywrócił się na niego. Po chwili Harry podniósł wzrok, zobaczył chłopaka i zaniemówił, a wtedy ich spojrzenia się spotkały. W ich oczach pojawiły się dwa płomyki szczęścia i "coś" czego żaden z nich nie mógł wytłumaczyć. Harry podniósł się szybko i przeprosił. Chłopak speszył się, stał i patrzył w lazurowe oczy Louis'ego. Wtedy Louis odezwał się:
- Co się stało?
- Wpadłem w ciebie. - Harry popatrzył na niego z zadziornym uśmiechem.
- No tak. Jestem Louis- chłopak, który ma całe spodnie w błocie. - odparł podając Harry'emu dłoń i śmiejąc się od ucha do ucha.
- Ooo... Miło mi cie poznać. - zaśmiał się - Ja jestem Harry - chłopak, który wepchnął cię w to błoto.
Zaczęli się śmiać. Nagle Louis spojrzał w szmaragdowe oczy Harry'ego i zrozumiał, że nic więcej mu nie potrzeba.
- Słuchaj mieszkam tutaj obok. Chodź ze mną pożyczę ci jakieś czyste i suche spodnie. - odparł poważny już Harry
- Dobry pomysł, ale mam jeden warunek. - powiedział zadziornie Louis
- Jaki?! - powiedział prawie krzycząc Harry
- Spokojnie . Musisz mi tylko postawić dobra kawę. - odparł Lou
Harry zaczął się śmiać, szturchnął Louis'ego za ramię i poszli w stronę bloku. Harry mieszkał dosłownie za rogiem. Chłopak wskazał drzwi swojego mieszkania i rzekł:
- Zapraszam do mojej rezydencji.
- Bardzo dziękuję. - odparł Louis z uśmiechem
Weszli do mieszkania chłopaka.. Louis zaczął się rozglądać po nowocześnie urządzonym mieszkaniu. Ściany były popielatego koloru zaś meble i dodatki białego. Jednym słowem czysta elegancja. Louis pierwszy raz widział tak pięknie urządzony dom.
- Trzymaj. Powinny na ciebie pasować. - Powiedział Harry i podał chłopakowi spodnie.
- Dzięki pasują. - odparł - To jest twój dom?
- Tak. - odparł Harry
- Nie wierzę.
- To uwierz. Masz tu swój warunek (czyli gorąca kawa wspomniana wcześniej). - zaśmiał się dżwięcznie Hazz.
- Dzięki. Dziwne, zmarzłem. - odparł z niedowierzaniem Louis
- Siadaj, napij się kawy. Tu masz koc, okryj się nim. - powiedział Harry siadając obok Louis'ego
Chłopak spojrzał głęboko w jego lazurowe oczy i spytał:
- A czemu to się kręci po nocy uliczką z jedną działającą latarnią.
- Zawsze tamtędy chodzę, kiedy jestem zdenerwowany. - odparł poważnie popijając gorącą kawę
- Zdenerwowany? Co się stało? - spytał Harry
Louis początkowo nie wiedział czy może zaufać Harry'emu. Nie wiedział czy powiedzieć mu prawdę czy może wyjść i zostawić to bez dalszej rozmowy. W pokoju panowała dźwięczna cisza. Lou postanowił zaufać Harry'emu
- Mój tata jest alkoholikiem. Jest mi z tym ciężko. Moja mama nie żyje, a ja mam jeszcze trójkę młodszego rodzeństwa. - powiedział Lou ze łzami w oczach, jednak poczuł się lżej jakby ktoś zdjął mu kamień z serca.
- Alkoholikiem?
- Tak. Załamał się po śmierci mamy i od tego czasu pije.
Harry spojrzał jeszcze raz głęboko w oczy chłopakowi, przybliżył się do niego i złożył namiętny pocałunek na jego ustach. Louis był strasznie zdziwiony. Harry poderwał się do góry i rzekł:
- Nie powinienem tego robić. Przepraszam. Zrozumiem jeśli stąd wyjdziesz.
Louis nie wyszedł. Pociągnął chłopaka za rękę i teraz to on zaczął go namiętnie całować po czym na chwilę przestał i odparł
- Miałem nadzieję, że to zrobisz. Podejrzewałem, że jesteś taki jak ja.
Całą noc spędzili na pocałunkach oraz wtuleni w siebie, a resztę dopiszcie sobie sami...

****************************************
Hejooo! Przepraszam że tak długo nic nie dodawałyśmy. Oto mój nowy i pierwszy one shocik. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piosenka oczywiście nie jest idealnie dopasowana do tematu one shot'a, ale może wybaczycie ;D
Kisses ;**

wtorek, 15 października 2013

Rozdział 3 "Shadow of truth"

Muse - Undisclosed desires

     Następnego dnia obydwaj szykowali się do szkoły. W momencie gdy Harry był już prawie gotowy, Louis nie zwlekł się z łóżka. Był największym śpiochem w rodzinie.
- Loooouis!
Chłopak usłyszał z dołu głos mamy.
- Louis! Rusz ten tyłek i zacznij się zbierać do szkoły, inaczej się spóźnisz! - usłyszał ponownie głos mamy
- Już. Jeszcze tylko 5 minut. - odpowiedział
- Nie masz nawet 2 minut. Wstawaj albo pójdę do ciebie na górę.
Louis wiedział, że gdy jego mama wejdzie do jego pokoju dostanie zawału (był chłopakiem więc uważał, że nie musi sprzątać w pokoju). Więc wziął się w garść i natychmiast wstał z łóżka. Wychodząc z pokoju natknął się na wchodzącą po schodach mamę.
- Już idę. Co mamy na śniadanie?
- Marcel* zjadł tosty z nutellą, a ty musisz sobie coś zrobić. Nie mam czasu, teraz muszę pomóc ubrać się twojemu bratu.
Chłopak zszedł na dół i rozejrzał się po kuchni. Zrobił sobie płatki z mlekiem i wyszedł. Wychodząc z domu zauważył Laurę*. Dogonił ją.
- Cześć! - powiedział i uśmiechnął się
- Ooo.. Cześć! - odwzajemniła uśmiech dziewczyna.
- Jak ci minął wieczór? - zapytał
- Raczej wolałabym o tym nie mówić. - odpowiedziała z posępną miną
- W takim razie powiesz mi wszystko od początku do końca, albo nie nazywam się Louis Tomlinson! - odpowiedział z uśmiechem na ustach
- Jestem pewna, że nie chcesz słuchać mojej opowieści z wczorajszego wieczoru. - odparła
- MÓW! - prawie wykrzyczał
Laura po długim namyśle postanowiła mu wreszcie powiedzieć o co chodzi.
- No bo wczoraj dowiedziałam się, że mój tata jest ciężko  chory. Nie chcę żeby umierał. - rozpłakała się.
Chłopak objął ją i przytulił do siebie bardzo mocno. Ona odwzajemniła jego uścisk.
- Ty tak wszystkich wysłuchujesz i przytulasz gdy mają problem? - spytała z uśmiechem przez łzy
- No wiesz lubię być takim Superman'em i pomagać innym. To co chcesz się przytulić? Superman is here!
Dziewczyna roześmiała się, przytuliła się do niego i  poszli dalej do szkoły.
*** Oczami Harry'ego***
     Wyszedłem z domu, czułem, że dzisiejszy dzień będzie największą udręką w moim życiu. Jednak nie potrafiłem powiedzieć dlaczego, albo po prostu nie chciałem znać powodu. Włożyłem słuchawki w uszy puściłem piosenkę mojego ulubionego zespołu (Coldplay - Fix you) i poszedłem równym krokiem do szkoły.
     W szkole jak zwykle nudno i pełno pierwszoklasistów. Wszedłem i poczułem coś jakby ból brzucha, ale wiedziałem, że to niemożliwe. Tak samo jak niemożliwe było to, że czułem strach. Miałem tylko nadzieję, że ten dzień szybko się skończy, ale się myliłem.
     Pierwsza lekcja minęła normalnie bez Louis'ego co trochę poprawiło mi humor, jednak gdy zobaczyłem go na przerwie wszystko do mnie wróciło: mój "strach" i emocje, które stwarzała obecność Louis'ego. Unikałem go jak tylko mogłem, ale nie udało się, podszedł do mnie i zaczął rozmowę.
- Cześć - powiedział po czym usiadł obok mnie na ławce
- Cześć - odpowiedziałem mu
- Czemu wczoraj wystrzeliłeś tak z klasy? - zapytał, a ja nie wiedziałem co mam odpowiedzieć
- Śpieszyłem się do domu. Musiałem coś załatwić. - odparłem
- Wiesz ja właściwie chciałem tylko oddać ci twój naszyjnik ( był to drewniany prostokąt z wygrawerowanym imieniem: Anne. Zawieszonym na brązowym startym rzemyku), który zgubiłeś wczoraj wychodząc z klasy.
Zdziwiłem się. Nawet nie zorientowałem się, że go zgubiłem.
- Dzięki, nawet nie wiedziałem, że go zgubiłem. - w mojej głowie zbierały się różne myśli, kiedy nagle usłyszałem ponownie jego głos.
- Kim jest dla ciebie Anne? - zapytał i czekał z niecierpliwością na odpowiedź.
Zamurowało mnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Między nami zapadła niezręczna cisza. Czułem jak od Louis'ego bije pozytywna energia, że jest ciepły i wysłucha nawet najgłupszą historię. Postanowiłem mu powiedzieć.
- Anne to była moja mama. - powiedziałem
- Była? - zapytał
- Tak nie żyje od 2 lat tak samo jak mój tata. Oboje zginęli w wypadku samochodowym, jadąc do pracy. - powiedziałem ze zduszonym głosem.
Louis popatrzył na mnie z współczuciem. Jak przypuszczam nie wiedział co powiedzieć.
- Bardzo mi przykro. Nie wiedziałem, a na pewno nie chciałem poruszać takiego tematu. - odpowiedział zmieszany - Przepraszam.
- Nic się nie stało. - odparłem
- Dasz się zaprosić na kawę? Ja i Laura idziemy dzisiaj po lekcjach. - powiedział z czystym spokojem.
Ja za to nie wiedziałem co mam zrobić przyjąłem zaproszenie, ale czułem, że to nie był dobry pomysł. Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. Louis wstał i powiedział, że będą  na mnie czekać po 7 lekcji przed szkołą. Zgodziłem się i ruszyłem korytarzem na lekcję języka polskiego.
***Oczami Louis'ego***
( w tym samym czasie)
     Była to długa przerw śniadaniowa, gdy wyszedłem ze stołówki( bo tam mieliśmy nakaz spożywać nasze śniadania) zauważyłem Harry'ego. Zebrałem się w sobie i podszedłem do niego. Siedział sam więc łatwo było mi do niego zagadać, a do tego miałem w dłoni jego naszyjnik. Pół nocy zastanawiałem się kim jest Anne. To jego dziewczyna? W głowie miałem mnóstwo wyobrażeń kim może być Elizabeth, ale żadne mi nie pasowało.
- Cześć - powiedziałem
On odpowiedział mi chociaż czułem, że nie chce ze mną gadać. Oddałem mu jego naszyjnik i po chwili zapytałem:
- Kim była dla ciebie Anne?
Jego odpowiedzi się nie spodziewałem. Powiedział, że matką. Zmieszałem się, przeprosiłem i zaprosiłem go na kawę. Zgodził się, a ja poczułem się jakbym zburzył wielki, trwały mur obronny Harry'ego. Miałem tylko nadzieję, że Laura nie będzie miała mi tego za złe.

     Lekcje według jednego i drugiego ciągnęły się niezmiernie. Tylko Laura obawiała się spotkania z Harry'm czemu? Nie wiedziała, nie miała konkretnych powodów bać się Harry'ego, ale jednak.
     Po lekcjach cała trójka poszła do Louis'ego. Chłopak zaparzył kawę i zaprosił wszystkich do drewnianej altanki. Pierwszy odezwał się Harry, niepewnym głosem zapytał:
- Wy jesteście razem?
Pozostała dwójka popatrzyła na siebie i roześmiała się, ale Harry nadal nie otrzymał odpowiedzi. Po chwili odezwała się Laura.
- Nie wiedziałam, że potrafisz tak rozbawić. - po czym dalej zaczęła się śmiać - Nie, nie jesteśmy razem. Louis jest moim przyjacielem, mimo iż poznaliśmy się niedawno.
Louis potwierdził słowa Laury. Harry po raz pierwszy spędził z kimś ze szkoły cały wieczór. Było dobrze do momentu gdy Laura poruszyła bardzo delikatny temat:
- Dlaczego zawsze siedzisz sam? Do nikogo się nie odzywasz? Masz posępną minę?
Harry oblukał ją wzrokiem od góry do dołu i wyszedł. Louis próbował go zatrzymać, ale nie mógł. Harry był o wiele silniejszy od niego. Laura przeprosiła za to Louisa, ale ten uważał, że to nie jego Laura powinna przeprosić. Nikt z tej dwójki nie wiedział co teraz zrobi Harry. Jakie będą relacje między nimi?
***Oczami Harry'ego***
     Było naprawdę miło, miałem wrażenie, że ktoś nareszcie w pełni mnie akceptuje. Do momentu gdy ta dziewczyna zaczęła interesować się nie swoimi sprawami. Spędzić czas z Louis'm był mi naprawdę ciężko. Gdyby on był innym człowiekiem...

     Następnego dnia Harry nie odzywał się do nikogo. Tak minął dzień, tydzień, miesiąc. Chłopak nie odzywał się do nikogo, a na lekcji starał się jak najmniej udzielać. Za to historię omijał szerokim łukiem.


Marcel* - na potrzeby opowiadania - młodszy brat Louis'ego (7 lat)
Laura* - na potrzeby opowiadania - pierwsza przyjaciółka Louis'ego w nowej szkole

__________________________________________
Heeejka! I oto nowy rozdział "Cienia prawdy". Jak pewnie zauważyliście Louis'emu "udało" się zburzyć "mur obronny" Harry'ego, a przynajmniej tak mu się wydaje. Kolejne rozdziały pojawią się gdy tak jak napisała główna autorka bloga pod postem będzie co najmniej 2  komentarze. Także weźcie się w garść jeżeli chcecie przeczytać kolejny rozdział. Komentarze mogą być z anonima, z oficjalnego profilu, albo już jak chcecie. Liczę na was ;). A co do piosenki nie jest ona idealnie dopasowana do rozdziału, ale uważam, że ma coś w sobie wspólnego :)
Kisses :*


poniedziałek, 14 października 2013

ONE-SHOT: "And your eyes...irresistible"

Martina Stoessel & Ruggero Pasquarelli - En Mi Mundo
 
   Pewnego słonecznego dnia, chłopak imieniem Louis, postanowił odwiedzić swojego przyjaciela, którego nie widział już kilka lat. Spowodowane to było wyprowadzką Louis'ego i jego ojca do Ameryki, lecz teraz z powrotem wrócili do Anglii, na stałe. Chłopak był zaskoczony tym jak jego rodzinne miasteczko od tamtego czasu się zmieniło. Gdy przechodził koło starego placu zabaw dostrzegł, że drzewo, na którym niegdyś umocowana była jego ulubiona huśtawka, zostało ścięte. W pewnym momencie zalała go fala wspomnień. Był tu bardzo szczęśliwy, miał przyjaciół i uwielbiał tutejszą szkołę podstawową do której kiedyś uczęszczał, lecz jego ojciec ni stąd ni zowąd postanowił zabrać syna na odległy kontynent. Louis jednak szybko zaaklimatyzował się w nowej szkole i znalazł sobie kolegów, ale nigdy nie zapomniał o Liamie i Niallu, którzy byli jego najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chłopak skończył 16 lat, jego ojciec postanowił, że wrócą do ich dawnego domu w angielskim miasteczku - Blackpool. Teraz, gdy chłopak po tylu latach ponownie spotkał się z Niallem i Liamem, bardzo ucieszył się z decyzji ojca. Pomimo, że w Miami poznał wielu fajnych ludzi i zaprzyjaźnił się z paroma osobami, te przyjaźnie nie dorównały tej pomiędzy nim a Niamem*.
   Louis nawet nie zorientował się kiedy zaczęło padać, gdyż tak bardzo pochłonęły go wspomnienia. Narzucił kaptur bluzy na głowę i przyspieszył kroku, by jak najszybciej wrócić do ciepłego i suchego domu. Wyjął z kieszeni Ipoda i słuchawki, i włączył losowe odtwarzanie, a następnie w jego uszach rozbrzmiała melodia - jak się okazało - piosenki "Wake Me Up" Avicii'ego. Szedł wsłuchując się w cudowne dźwięki, gdy nagle nie zauważając kałuży poślizgnął się. Mało brakowało do upadku przed, którym ochroniły go czyjeś ramiona. Spojrzał do góry i cały świat się zatrzymał, łącznie z jego sercem. Ujrzał bowiem najpiękniejszą parę oczu jaką kiedykolwiek miał okazję widzieć. Zielone oczy wpatrywały się w jego niebieskie i miał wrażenie, że się rozpływa. Wierzycie w coś takiego jak "miłość od pierwszego wejrzenia" lub przeznaczenie? Otóż to jest to! Gdy dwie osoby całkiem przypadkowo się spotykają i wiedzą to od początku, widzą to w swoim spojrzeniu. To taka jakby telepatia, ale całkowicie nieświadoma. Louis poczuł stado motyli w brzuchu. Dla tego dwojga czas się zatrzymał. Gdy już się ocknęli, Lou zlustrował swojego wybawcę od stóp do czubka głowy. Kocie oczy jak się okazało należały do bruneta z loczkami i pełnymi, malinowymi ustami. Chłopak ubrany był w brązowe rurki, biały T-shirt i granatową marynarkę, a na nogach miał białe Converse za kostkę. Ogólnie był strasznie przystojny i Louis'emu zrobiło się duszno od samego patrzenia ten ósmy cud świata. To wtedy po raz pierwszy Louis zaczął zastanawiać się nad swoją orientacją.
- Cześć, jestem Harry. Harry Styles. - powiedział chłopak lekko zachrypnięty, lecz na swój sposób cudownym głosem.
- Louis Tomlinson. I chyba na to wygląda, zę zawdzięczam ci życie. - zaśmiał się cicho Lou
- Życie  to raczej nie, ale oszczędziłem ci paru stłuczeń i lądowania w błocie. - zaśmiał się dźwięcznie Harry. - Ale nie musisz dziękować, wystarczy, że dasz się zaprosić na kawę. - wyszczerzył się nastolatek.
- OK. Z miłą chęcią. Tak się składa, że niedaleko jest taka fajna kawiarenka.
- Mówisz o "Summer love"? - zapytał Hazz, a Louis kiwnął głową- To moja ulubiona kawiarenka- uśmiechnął się ciepło do Louis'ego. "To musi być przeznaczenie" - pomyślał Lou
- Moja też! - powiedział entuzjastycznie Loueh.
Chłopcy zaśmiali sie i ruszyli ramię w ramię do kawiarni.

*Dla niewtajemniczonych - połączenie imion Niall i Liam ;)
__________________________________________________
Hejoooo! <333 I oto jest mój jedno-part! ;))) Mam nadzieję, że się spodoba, ale mam jedną uwagę, mianowicie w ankiecie 4 osoby kliknęły, że czytają tego bloga, a tylko jedna osoba komentuje... Naprawdę proszę wszystkich którzy czytają o komentarze, bo nawet te najkrótsze motywują nas do dalszego pisania. A teraz... jeśli chcecie drugą część tego shota, muszą znaleźć się pod spodem conajmniej 2 (!!!) komentarze. :) Wiem, że piosenka nie za bardzo pasuje, ale ponieważ wzorowałam się na pierwszym odcinku "Violetty" pisząc to uznałam, że będzie spoko ;))
Enjoy! :D

środa, 9 października 2013

Rozdział 2: Shadow of truth

Swedish House Mafia feat John Martin - Don't you worry child

***Oczami Louis'ego***
Gdy Harry wyszedł z klasy wiedziałem, że już dziś z nim nie pogadam. Byłem zawiedziony i miałem wrażenie, że wszyscy to widzą.
- Louis czemu tak stoisz? Nie idziesz do domu?
- Idę, zamyśliłem się - powiedziałem po czym poszedłem w stronę szatni.
 Gdy wychodziłem z klasy zobaczyłem Harry'ego. Postanowiłem się nie poddać i przynajmniej z nim pogadać. Zaczął iść bardzo szybko, biegłem za nim, Lecz zniknął mi z oczu.
- To nie ma sensu! - powiedziałem sam do siebie
- Wszystko w porządku Louis? - usłyszałem obok siebie głos jakiejś dziewczyny.
Była piękna. Miała długie czarne włosy, duże niebieskie oczy i ciemniejszą karnację. Powtórzyła pytanie.
- Tak, chciałem jeszcze kogoś złapać, ale mi się nie udało. - odparłem
- Kogo? - zapytała
- Nikt ważny. A tak w ogóle to jestem Louis - powiedziałem i podałem jej rękę
- A ja Laura.
Gdzie idziesz? - zapytała po czym jej wzrok utkwił w moich oczach.
Czułem się dziwnie, a nawet bardzo dziwnie.
- Teraz to chyba do domu. Chcesz to cię odprowadzę?
- To bardzo miłe z twojej strony, to chodźmy! - powiedziała i poszliśmy.
Okazało się, że mieszkamy niedaleko siebie.
- Mogę cię o coś zapytać? - zapytałem
- Jasne, pytaj - odparła
- Jaki jest ten Harry Styles?
Zaczęła się śmiać. Gdy już skończyła wreszcie powiedziała to czego chciałem się dowiedzieć o Harry'm
- Harry jest chłopakiem, o którym marzy każda dziewczyna, ale nigdy nie słyszałam, żeby z którąś chodził. Wszystkich hipnotyzuje tymi swoimi boskimi, zielonymi oczami. Zawsze chodzi sam, z nikim nie rozmawia. Nie lubi matematyki, zresztą tak jak ja. W dni słoneczne tajemniczo pojawia się w szkole i siedzi w niej do wieczora. Wygląda jakby ciągle miał problem. Kiedyś chciałam z nim pogadać, ale mnie zbył.
- Dziwne ja jak mam problem to szukam osoby, której mógłbym się wygadać, a nawet wypłakać.
- Tak, według mnie też się dziwnie zachowuje. Niestety nic na to nie poradzę. Wtedy w mojej głowie  zaczęło się tworzyć jeden potężny plan: zaprzyjaźnię się z Harry'm. Resztę dnia spędziliśmy u mnie na rozmowach i nauce.
***Oczami Harry'ego***
Kiedy wybiegłem z klasy miałem nadzieję, że Louis'ego mam już z głowy. Jednak się myliłem. Zaczął mnie gonić. Musiałem "zniknąć" w mój tajemniczy sposób. Ze szkoły szkoły wróciłem szybko, ale moje myśli wciąż zajmował "on". Włączyłem muzykę w pokoju, położyłem się na łóżku. Po moim policzku spłynęła mała, ciepła łza.
- Czemu przeniosłeś się akurat do mojej szkoły, do mojej klasy? Czemu? Musiałeś tu zamieszkać?
Wziąłem się w garść co nie było łatwe. Gdy już się uspokoiłem oddałem się mojemu ulubionemu zajęciu. Jedyne co mnie martwiło to jutrzejszy dzień.

******************************************************
Hejka, jak widzicie to nowy rozdział Shadow of truth ( Cień prawdy). Mam nadzieję że wam się spodoba, jeśli chcecie więcej piszcie w komentarzach ;)
POZDRO ;D <3

poniedziałek, 7 października 2013

Prolog: "Forget the Past"

Remady & Manu-L - Holidays

 *Oczami Louis'ego*

     Jak zwykle po lekcjach wracałem do domu wraz z moją przyjaciółką i sąsiadką, Amandą. Lecz dziś był wyjąkowy dzień, poneważ od jutra zaczynały się wakacje. Byłem tak szczęśliwy i cieszyłem się, że będę mógł spędzić te dwa miesiące z czwórką moich przyjaciół. Mieliśmy jechać do Irlandii do rodzinnego miasta Nialla, ale nie wszyscy z nas mieli zamiar spędzić dwa miesiące pod okiem nadopiekuńczej babci Niallera. Potem Liam wpadł na pomysł, by spędzić wakacje w domku letniskowym jego rodziców znajdującym się niedaleko Londynu. Ja, Zayn i Niall się zgodziliśmy, ale Amanda miała inne zdanie na ten temat. Na szczęście w ostatnim momencie udało mi się ją przekonać.
     Mieliśmy już wszystko zaplanowane, ale jak to z moim szczęściem bywa, okazało się, że mój tata ma inne plany. Gdy tylko pożegnałem się z Am i wszedłem do domu, tata zawołał mnie na rozmowę.
- Znasz mojego przyjaciela, Marka Stylesa, prawda?
- Nooo, tak. A bo co?
- Ponieważ Mark i jego żona wyjeżdżają na wakacje na Costa Ricę i nie mają z kim zostawić swojego syna. Zaproponowałem im, że mógłby przyjechać do nas. Dlatego też będziesz musiał się nim zająć jak należy.
- Tatooo! Nie zgadzam się. Po pierwsze: małem jechać z przyjaciółmi nad jezioro, i ty doskonale o tym wiedziałeś! A po drugie: Harry to zapatrzony w siebie idiota i dupek. Nie wytrzymam z nim przez całe wakacje!
- Będziesz musiał odwołać ten wyjazd. I nie waż się tak o nim mówić. Po prostu ci się tak wydaje, bo nie znasz go za dobrze. Jakoś sobie razem poradzicie.
- Planowaliśmy to od miesiąca, a ty się wpieprzasz, gdy już wszystko gotowe!
W tym momencie miałem ochotę najzwyczajniej w świecie się rozpłakać. Tak marzyłem o tym wyjeździe...
     Pobiegłem do swojego pokoju i trzasnąłem drzwiami. Miałem już tego dosyć! Za rok kończyłem 18 lat, a ojciec nadal dyktował mi co mam robić. Postanowiłem skontaktować się z moimi znajomymi i poinformować ich, że nie mogę z nimi jechać. Uruchomiłem skype'a i włączyłem wideo konferencję. Cała czwórka odebrała prawie w tym samym momencie.
- Hej, Lou. Co tam? - powiedział wesoło Niall.
- Siema! - zawołał Liam.
- Czeeeść! Vas happenin, LouLou? - wykrzyknął Zayn.
- Siemka, Lou, Stało się coś? Przecież dopiero co, rozmawialiśmy przed twoim domem. - Amanda gadała jak najęta.
- Cześć, wszystkim. - powiedziałem smutno. - Chciałem wam tylko powiedzieć, że nie jadę z wami nad jezioro.
- Jak to? - powiedzieli w tym samym czasie Zayn, Niall i Am.
- Dlaczego?! - krzyknął Li.
- Mój tata sprowadził mi na wakacje "milutkiego" hiszpana. - zaśmiałem się ironicznie i zakreśliłem cudzysłów w powietrzu.
- Tego całego Harry'ego? - spytała Amanda.
- Taaa... - odpowiedziałem im bez entuzjazmu.
     Opowiedziałem im całą moją rozmowę z ojcem. Niall skrzywił się, gdy im powiedziałem, że ten palant Styles przyjeżdża już pojutrze. Moi przyjaciele nie znali Harry'ego osobiście, ale opowiadałem im rok temu o naszym feralnym spotkaniu na urodzinach mojego ojca, kiedy tamten ciągle mną pomiatał i się ze mnie śmiał, chyba nawet bez jakiegoś konkretnego powodu.
- No to przejebane... - skomentował Zayn.
- Ej, mam pomysł. A może obydwoje byście z nami pojechali? W sensie ty i Harry. - zasugerował Liam. - A jak on nie chce to niech się wypcha i spędzi wakacje z twoimi rodzicami. - zaśmiał się.
- No dokładnie. Świetny pomysł, Liasiu. - wybełkotał z buzią pełną czipsów Niall.
- Hehe, dziękuję Ni. No to załatwione. Pojutrze jak tylko przyjedzie, od razu go zapytaj i jak się zgodzi, pakuj się i dzwoń do mnie to po drodze was zgarniemy. - oznajmił Payne.
- Ok, dzięki chłopaki... i Amanda, oczywiście. - zaśmiałem się.
     Skończyłem rozmowę z przyjaciółmi i poszedłem na kolację. Mama uznała ten pomysł za bardzo dobry, a tata powiedział, że jeśli Harry się zgodzi to możemy jechać, ale bez Harry'ego mam się nie ruszać z domu. Ja osobiście myślę, że ojciec zgodził się, by się nas pozbyć z domu. Oby Harry chciał z nami jechać. Mam nadzieję, że wakacje z nim nie będą zbyt męczące. Po skończonej kolacji poszedłem do swojego pokoju i od razu odpłynąłem do krainy Morfeusza.
____________________________________________________________

Czeeeść, kochani <333 I oto mamy prolog :D Przepraszam, że wczoraj go nie dodałam, ale naprawdę nie miałam czasu. Mam nadzieję, że się wam podobało, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest po prostu nudne... Wiem też, że piosenka w linku nie za bardzo tu pasuje, ale ją po prostu uwielbiam i t przy niej pisałam prolog ;) Miała to być niespodzianka, ale niech stracę xD Napisałam one shota, który w najbliższym czasie się tu pojawi ;d Proszę was o komentarze i by w nich się podpisywać ;DD Nie wiem kiedy pojawi się jedyneczka, bo pomimo, że jest już napisana to nie zawsze znajduję czas, by przepisać to na kompa (bo mam to w zeszycie). No ok... To byłoby chyba na tyle xD Jeszcze raz apeluję o komentarze i klikanie w reakcje ;**
Love you all! <3

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 1: Shadow of truth

 Bastille - Bad Blood

     Był chłodny, wrześniowy dzień. Wszyscy szli do szkoły z myślą, że to kolejny rok nudnej nauki. Pierwszoklasiści z niewiedza co ich czeka "biegli" do szkoły. Szedł do niej także Harry - chłopak, o którym marzyła każda dziewczyna. Miał niezwykle bladą cerę i nadzwyczaj intensywne, zielone oczy. Jego brązowe loki pięknie odznaczały się na jego skórze. Szedł jak zwykle sam. Dziewczyny mówiły do niego "cześć", ale on im nie odpowiadał. Od zawsze tak było przerwy spędzał sam, z nikim nie rozmawiał. Jednak w tym roku miało się wszystko zmienić.
     Do klasy Harry'ego  doszedł nowy uczeń - Louis. Chłopak o błękitnych oczach i ciekawie zaczesanej grzywce. Gdy Harry go zobaczył w jego oczach pojawił się blask. Zauważył to jeden chłopak.
- Wszystko w porządku Harry? - zapytał
Harry jednak wymamrotał tylko jedno zdanie:
- Kto to jest?
- To Louis nowy uczeń w szkole.
- LOUIS. - wyszeptał Hazz.
Resztę dnia spędził spokojnie. Jednak gdy dowiedział się, że ma razem z Louis'm historię, stanął jak wryty nie wiedząc co ma dalej robić.

***Oczami Louis'ego***
Kiedy zobaczyłem tego chłopaka moje serce zaczęło dziwnie, mocniej bić. Czułem jak na mnie patrzy, ale nie miałem odwagi spojrzeć mu w oczy. Nawet nie wiem jakiego koloru są, ja nawet nie znam jego imienia. Później pytając wszystkich po kolei dowiedziałem się że ten chłopak miał na imię Harry. Postanowiłem się z nim zaprzyjaźnić.
- Louis! Chodź spóźnimy się. - zawołał ktoś
- Już idę!
Wchodząc do klasy zauważył, że wszystkie miejsca są zajęte. Znalazł jednak jedno wolne miejsce obok chłopaka, który właśnie zasypiał na ławce. Louis poszedł w jego stronę, gdy odsuwał krzesło zorientował się, że to Harry. Znieruchomiał.
- Panie Tomlinson zajmie pan wreszcie miejsce chciałabym poprowadzić lekcję. - powiedziała nauczycielka
- Tak już siadam. - odparł
Powiedziałem do niego "cześć" lecz on nic nie odpowiedział. Najwyraźniej smacznie już spał. Nie chciałem mu przeszkadzać więc zająłem swoją cześć ławki i uważnie słuchałem.

***Oczami Harry'ego***
Wiedziałem że usiądzie obok mnie tylko w mojej ławce było wolne miejsce. Postanowiłem więc udawać że śpię. Gdy zobaczył, że to ja zmieszał się. Nie wiedziałem czy to dobrze czy źle. Odezwał się do mnie, powiedział zwykłe "cześć", nie odpowiedziałem, ale moje serce waliło jak oszalałe chociaż nie powinno. Starałem się go zbyć, ale nie mogłem. Musiałem udawać.

Gdy zadzwonił dzwonek Harry wyszedł jako pierwszy.

***********************************************
 Hejka, jestem nową współautorką tego bloga. Jak pewnie zauważyliście pisze opowiadanie pt.: Shadow of truth (Cień prawdy). Akcja rozgrywa się podczas nowego roku szkolnego w szkole Harry'ego. Do jego  klasy dochodzi nowy chłopak - Louis. Obydwaj od razu coś do siebie czują. Harry nie jest tym za kogo sie podaje. Więcej dowiecie się czytając kolejne rozdziały. Mam nadzieję, że wam się spodoba ;) I oczywiście proszę wszystkich którzy to przeczytają o komentarz <333

INFO.

Witajcie miśki,
Chciałabym was bardzo przeprosić, że tak długo musieliście czekać na prolog, ale mam nadzieję, że się ucieszycie jak wam powiem, że już dziś go opublikuję <333 Możecie się go spodziewać za jakąś godzinę ;) Przepraszam, ale dziś już nie dam rady wstawić, bo niedawno Karolina ode mnie poszła i teraz już nie mam czasu. Naprawdę, strasznie was przepraszam...
Jest jeszcze jedna wiadomość. Od dziś tego bloga będzie ze mną prowadzić moja przyjaciółka, Karolina. Nie jest Shipperką Larry'ego, ale fajnie pisze i będzie publikować tu swoje opowiadanie o Larry'm i... wampirach ;** Za chwilę pojawi się tu pierwszy rozdział jej opowiadania pt. "Shadow of truth".
Pozdrawiam xX.