poniedziałek, 14 października 2013

ONE-SHOT: "And your eyes...irresistible"

Martina Stoessel & Ruggero Pasquarelli - En Mi Mundo
 
   Pewnego słonecznego dnia, chłopak imieniem Louis, postanowił odwiedzić swojego przyjaciela, którego nie widział już kilka lat. Spowodowane to było wyprowadzką Louis'ego i jego ojca do Ameryki, lecz teraz z powrotem wrócili do Anglii, na stałe. Chłopak był zaskoczony tym jak jego rodzinne miasteczko od tamtego czasu się zmieniło. Gdy przechodził koło starego placu zabaw dostrzegł, że drzewo, na którym niegdyś umocowana była jego ulubiona huśtawka, zostało ścięte. W pewnym momencie zalała go fala wspomnień. Był tu bardzo szczęśliwy, miał przyjaciół i uwielbiał tutejszą szkołę podstawową do której kiedyś uczęszczał, lecz jego ojciec ni stąd ni zowąd postanowił zabrać syna na odległy kontynent. Louis jednak szybko zaaklimatyzował się w nowej szkole i znalazł sobie kolegów, ale nigdy nie zapomniał o Liamie i Niallu, którzy byli jego najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chłopak skończył 16 lat, jego ojciec postanowił, że wrócą do ich dawnego domu w angielskim miasteczku - Blackpool. Teraz, gdy chłopak po tylu latach ponownie spotkał się z Niallem i Liamem, bardzo ucieszył się z decyzji ojca. Pomimo, że w Miami poznał wielu fajnych ludzi i zaprzyjaźnił się z paroma osobami, te przyjaźnie nie dorównały tej pomiędzy nim a Niamem*.
   Louis nawet nie zorientował się kiedy zaczęło padać, gdyż tak bardzo pochłonęły go wspomnienia. Narzucił kaptur bluzy na głowę i przyspieszył kroku, by jak najszybciej wrócić do ciepłego i suchego domu. Wyjął z kieszeni Ipoda i słuchawki, i włączył losowe odtwarzanie, a następnie w jego uszach rozbrzmiała melodia - jak się okazało - piosenki "Wake Me Up" Avicii'ego. Szedł wsłuchując się w cudowne dźwięki, gdy nagle nie zauważając kałuży poślizgnął się. Mało brakowało do upadku przed, którym ochroniły go czyjeś ramiona. Spojrzał do góry i cały świat się zatrzymał, łącznie z jego sercem. Ujrzał bowiem najpiękniejszą parę oczu jaką kiedykolwiek miał okazję widzieć. Zielone oczy wpatrywały się w jego niebieskie i miał wrażenie, że się rozpływa. Wierzycie w coś takiego jak "miłość od pierwszego wejrzenia" lub przeznaczenie? Otóż to jest to! Gdy dwie osoby całkiem przypadkowo się spotykają i wiedzą to od początku, widzą to w swoim spojrzeniu. To taka jakby telepatia, ale całkowicie nieświadoma. Louis poczuł stado motyli w brzuchu. Dla tego dwojga czas się zatrzymał. Gdy już się ocknęli, Lou zlustrował swojego wybawcę od stóp do czubka głowy. Kocie oczy jak się okazało należały do bruneta z loczkami i pełnymi, malinowymi ustami. Chłopak ubrany był w brązowe rurki, biały T-shirt i granatową marynarkę, a na nogach miał białe Converse za kostkę. Ogólnie był strasznie przystojny i Louis'emu zrobiło się duszno od samego patrzenia ten ósmy cud świata. To wtedy po raz pierwszy Louis zaczął zastanawiać się nad swoją orientacją.
- Cześć, jestem Harry. Harry Styles. - powiedział chłopak lekko zachrypnięty, lecz na swój sposób cudownym głosem.
- Louis Tomlinson. I chyba na to wygląda, zę zawdzięczam ci życie. - zaśmiał się cicho Lou
- Życie  to raczej nie, ale oszczędziłem ci paru stłuczeń i lądowania w błocie. - zaśmiał się dźwięcznie Harry. - Ale nie musisz dziękować, wystarczy, że dasz się zaprosić na kawę. - wyszczerzył się nastolatek.
- OK. Z miłą chęcią. Tak się składa, że niedaleko jest taka fajna kawiarenka.
- Mówisz o "Summer love"? - zapytał Hazz, a Louis kiwnął głową- To moja ulubiona kawiarenka- uśmiechnął się ciepło do Louis'ego. "To musi być przeznaczenie" - pomyślał Lou
- Moja też! - powiedział entuzjastycznie Loueh.
Chłopcy zaśmiali sie i ruszyli ramię w ramię do kawiarni.

*Dla niewtajemniczonych - połączenie imion Niall i Liam ;)
__________________________________________________
Hejoooo! <333 I oto jest mój jedno-part! ;))) Mam nadzieję, że się spodoba, ale mam jedną uwagę, mianowicie w ankiecie 4 osoby kliknęły, że czytają tego bloga, a tylko jedna osoba komentuje... Naprawdę proszę wszystkich którzy czytają o komentarze, bo nawet te najkrótsze motywują nas do dalszego pisania. A teraz... jeśli chcecie drugą część tego shota, muszą znaleźć się pod spodem conajmniej 2 (!!!) komentarze. :) Wiem, że piosenka nie za bardzo pasuje, ale ponieważ wzorowałam się na pierwszym odcinku "Violetty" pisząc to uznałam, że będzie spoko ;))
Enjoy! :D

4 komentarze:

  1. Oooo jedno-part :D Bardzo mi się podoba, ale krótko :( myślałam, że więcej poczytam, a tu nic :( Ale bardzo ciekawie się zaczyna, Violetty nie oglądałam, ale coś o tym pierwszym odcinku słyszałam haha :)
    I chcę, bardzo chcę drugą część!!
    Buziaczki Rose :**
    Ps. Zapraszam także do siebie. Nie jest to opowiadanie o Larrym, ale może przypadnie do gustu. ;)
    Rozdziały dodaję co piątek :)
    http://ill-look-after-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! Bardzo podoba mi się twój jedno-part :). Mam nadzieję, że będzie jakaś dalsza część. Liczę na to :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Heeeeejo. Twój jedno-part jest świetny. Zaczynaj pisać dalszą częśś. Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  4. siemson! napisz kolejną część. bardzo ciekawi mnie dalszy przebieg wydarzeń. jestem fanką Violetty i bardzo spodobał mi się twój pomysł. całuski Olivka ;)

    OdpowiedzUsuń