Następnego dnia obydwaj szykowali się do szkoły. W momencie gdy Harry był już prawie gotowy, Louis nie zwlekł się z łóżka. Był największym śpiochem w rodzinie.
- Loooouis!
Chłopak usłyszał z dołu głos mamy.
- Louis! Rusz ten tyłek i zacznij się zbierać do szkoły, inaczej się spóźnisz! - usłyszał ponownie głos mamy
- Już. Jeszcze tylko 5 minut. - odpowiedział
- Nie masz nawet 2 minut. Wstawaj albo pójdę do ciebie na górę.
Louis wiedział, że gdy jego mama wejdzie do jego pokoju dostanie zawału (był chłopakiem więc uważał, że nie musi sprzątać w pokoju). Więc wziął się w garść i natychmiast wstał z łóżka. Wychodząc z pokoju natknął się na wchodzącą po schodach mamę.
- Już idę. Co mamy na śniadanie?
- Marcel* zjadł tosty z nutellą, a ty musisz sobie coś zrobić. Nie mam czasu, teraz muszę pomóc ubrać się twojemu bratu.
Chłopak zszedł na dół i rozejrzał się po kuchni. Zrobił sobie płatki z mlekiem i wyszedł. Wychodząc z domu zauważył Laurę*. Dogonił ją.
- Cześć! - powiedział i uśmiechnął się
- Ooo.. Cześć! - odwzajemniła uśmiech dziewczyna.
- Jak ci minął wieczór? - zapytał
- Raczej wolałabym o tym nie mówić. - odpowiedziała z posępną miną
- W takim razie powiesz mi wszystko od początku do końca, albo nie nazywam się Louis Tomlinson! - odpowiedział z uśmiechem na ustach
- Jestem pewna, że nie chcesz słuchać mojej opowieści z wczorajszego wieczoru. - odparła
- MÓW! - prawie wykrzyczał
Laura po długim namyśle postanowiła mu wreszcie powiedzieć o co chodzi.
- No bo wczoraj dowiedziałam się, że mój tata jest ciężko chory. Nie chcę żeby umierał. - rozpłakała się.
Chłopak objął ją i przytulił do siebie bardzo mocno. Ona odwzajemniła jego uścisk.
- Ty tak wszystkich wysłuchujesz i przytulasz gdy mają problem? - spytała z uśmiechem przez łzy
- No wiesz lubię być takim Superman'em i pomagać innym. To co chcesz się przytulić? Superman is here!
Dziewczyna roześmiała się, przytuliła się do niego i poszli dalej do szkoły.
*** Oczami Harry'ego***
Wyszedłem z domu, czułem, że dzisiejszy dzień będzie największą udręką w moim życiu. Jednak nie potrafiłem powiedzieć dlaczego, albo po prostu nie chciałem znać powodu. Włożyłem słuchawki w uszy puściłem piosenkę mojego ulubionego zespołu (Coldplay - Fix you) i poszedłem równym krokiem do szkoły.
W szkole jak zwykle nudno i pełno pierwszoklasistów. Wszedłem i poczułem coś jakby ból brzucha, ale wiedziałem, że to niemożliwe. Tak samo jak niemożliwe było to, że czułem strach. Miałem tylko nadzieję, że ten dzień szybko się skończy, ale się myliłem.
Pierwsza lekcja minęła normalnie bez Louis'ego co trochę poprawiło mi humor, jednak gdy zobaczyłem go na przerwie wszystko do mnie wróciło: mój "strach" i emocje, które stwarzała obecność Louis'ego. Unikałem go jak tylko mogłem, ale nie udało się, podszedł do mnie i zaczął rozmowę.
- Cześć - powiedział po czym usiadł obok mnie na ławce
- Cześć - odpowiedziałem mu
- Czemu wczoraj wystrzeliłeś tak z klasy? - zapytał, a ja nie wiedziałem co mam odpowiedzieć
- Śpieszyłem się do domu. Musiałem coś załatwić. - odparłem
- Wiesz ja właściwie chciałem tylko oddać ci twój naszyjnik ( był to drewniany prostokąt z wygrawerowanym imieniem: Anne. Zawieszonym na brązowym startym rzemyku), który zgubiłeś wczoraj wychodząc z klasy.
Zdziwiłem się. Nawet nie zorientowałem się, że go zgubiłem.
- Dzięki, nawet nie wiedziałem, że go zgubiłem. - w mojej głowie zbierały się różne myśli, kiedy nagle usłyszałem ponownie jego głos.
- Kim jest dla ciebie Anne? - zapytał i czekał z niecierpliwością na odpowiedź.
Zamurowało mnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Między nami zapadła niezręczna cisza. Czułem jak od Louis'ego bije pozytywna energia, że jest ciepły i wysłucha nawet najgłupszą historię. Postanowiłem mu powiedzieć.
- Anne to była moja mama. - powiedziałem
- Była? - zapytał
- Tak nie żyje od 2 lat tak samo jak mój tata. Oboje zginęli w wypadku samochodowym, jadąc do pracy. - powiedziałem ze zduszonym głosem.
Louis popatrzył na mnie z współczuciem. Jak przypuszczam nie wiedział co powiedzieć.
- Bardzo mi przykro. Nie wiedziałem, a na pewno nie chciałem poruszać takiego tematu. - odpowiedział zmieszany - Przepraszam.
- Nic się nie stało. - odparłem
- Dasz się zaprosić na kawę? Ja i Laura idziemy dzisiaj po lekcjach. - powiedział z czystym spokojem.
Ja za to nie wiedziałem co mam zrobić przyjąłem zaproszenie, ale czułem, że to nie był dobry pomysł. Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje. Louis wstał i powiedział, że będą na mnie czekać po 7 lekcji przed szkołą. Zgodziłem się i ruszyłem korytarzem na lekcję języka polskiego.
***Oczami Louis'ego***
( w tym samym czasie)
Była to długa przerw śniadaniowa, gdy wyszedłem ze stołówki( bo tam mieliśmy nakaz spożywać nasze śniadania) zauważyłem Harry'ego. Zebrałem się w sobie i podszedłem do niego. Siedział sam więc łatwo było mi do niego zagadać, a do tego miałem w dłoni jego naszyjnik. Pół nocy zastanawiałem się kim jest Anne. To jego dziewczyna? W głowie miałem mnóstwo wyobrażeń kim może być Elizabeth, ale żadne mi nie pasowało.
- Cześć - powiedziałem
On odpowiedział mi chociaż czułem, że nie chce ze mną gadać. Oddałem mu jego naszyjnik i po chwili zapytałem:
- Kim była dla ciebie Anne?
Jego odpowiedzi się nie spodziewałem. Powiedział, że matką. Zmieszałem się, przeprosiłem i zaprosiłem go na kawę. Zgodził się, a ja poczułem się jakbym zburzył wielki, trwały mur obronny Harry'ego. Miałem tylko nadzieję, że Laura nie będzie miała mi tego za złe.
Lekcje według jednego i drugiego ciągnęły się niezmiernie. Tylko Laura obawiała się spotkania z Harry'm czemu? Nie wiedziała, nie miała konkretnych powodów bać się Harry'ego, ale jednak.
Po lekcjach cała trójka poszła do Louis'ego. Chłopak zaparzył kawę i zaprosił wszystkich do drewnianej altanki. Pierwszy odezwał się Harry, niepewnym głosem zapytał:
- Wy jesteście razem?
Pozostała dwójka popatrzyła na siebie i roześmiała się, ale Harry nadal nie otrzymał odpowiedzi. Po chwili odezwała się Laura.
- Nie wiedziałam, że potrafisz tak rozbawić. - po czym dalej zaczęła się śmiać - Nie, nie jesteśmy razem. Louis jest moim przyjacielem, mimo iż poznaliśmy się niedawno.
Louis potwierdził słowa Laury. Harry po raz pierwszy spędził z kimś ze szkoły cały wieczór. Było dobrze do momentu gdy Laura poruszyła bardzo delikatny temat:
- Dlaczego zawsze siedzisz sam? Do nikogo się nie odzywasz? Masz posępną minę?
Harry oblukał ją wzrokiem od góry do dołu i wyszedł. Louis próbował go zatrzymać, ale nie mógł. Harry był o wiele silniejszy od niego. Laura przeprosiła za to Louisa, ale ten uważał, że to nie jego Laura powinna przeprosić. Nikt z tej dwójki nie wiedział co teraz zrobi Harry. Jakie będą relacje między nimi?
***Oczami Harry'ego***
Było naprawdę miło, miałem wrażenie, że ktoś nareszcie w pełni mnie akceptuje. Do momentu gdy ta dziewczyna zaczęła interesować się nie swoimi sprawami. Spędzić czas z Louis'm był mi naprawdę ciężko. Gdyby on był innym człowiekiem...
Następnego dnia Harry nie odzywał się do nikogo. Tak minął dzień, tydzień, miesiąc. Chłopak nie odzywał się do nikogo, a na lekcji starał się jak najmniej udzielać. Za to historię omijał szerokim łukiem.
Marcel* - na potrzeby opowiadania - młodszy brat Louis'ego (7 lat)
Laura* - na potrzeby opowiadania - pierwsza przyjaciółka Louis'ego w nowej szkole
__________________________________________
Heeejka! I oto nowy rozdział "Cienia prawdy". Jak pewnie zauważyliście Louis'emu "udało" się zburzyć "mur obronny" Harry'ego, a przynajmniej tak mu się wydaje. Kolejne rozdziały pojawią się gdy tak jak napisała główna autorka bloga pod postem będzie co najmniej 2 komentarze. Także weźcie się w garść jeżeli chcecie przeczytać kolejny rozdział. Komentarze mogą być z anonima, z oficjalnego profilu, albo już jak chcecie. Liczę na was ;). A co do piosenki nie jest ona idealnie dopasowana do rozdziału, ale uważam, że ma coś w sobie wspólnego :)
Kisses :*
Jestem! :) Tylko zachowanie Harrego jest takie trochę dziwne, wiem że na potrzeby opowiadania to jest, ale ja chce żeby Louis zrobił coś takiego fajnego i zeby arry się uśmiechnął! ;)
OdpowiedzUsuńWiem poplątana ta moja wypowiedź :D
Pozdrawiam Rose
Ps. zapraszam do siebie :)
Heejka! Wiem zachowanie Harry'ego jest dziwne, ale ono musi takie być. Harry nie jest "zwykłym" człowiekiem. Wszystkiego dowiesz się w następnych rozdziałach jeśli je napiszę :(
UsuńPozdrawiam :)
napiszesz, napiszesz! czemu miałabyś nie napisać? :)
OdpowiedzUsuńJa na początku u siebie też nie miałam za bardzo czytelników :( ale powolutku przyszli ;) może nie jest szałowo ale pod ostatnim postem u mnie skomentowało 5 osób :)
tutaj też tak będzie, ale to przyjdzie z czasem. mój blog funkcjonuje od maja więc już trochę tego czasu minęło. Mogłoby być lepiej... no ale. :D
Buziaczki :**
Rose
Możliwe, że napiszę, ale na razie nie mam czasu. Jeśli chcesz to postaram się jak najszybciej coś wymyślić. A co do czytelników to mam nadzieję, że będzie ich przybywać, i że będą tak sympatyczni i pomocni jak ty.
OdpowiedzUsuńxoxo ;)