"Nie chcę wiedzieć co byłoby gdyby Louis się wtedy tam nie pojawił." - Taki myśli ciągle zaśmiecają moją głowę. Odpowiedź jest prosta, mianowicie patrzyłbym na niego z góry. Byłbym przy nim duchem, ale nie ciałem. Pewnie chcecie wiedzieć o czym mowa. Już opowiadam.
* Retrospekcja *
Zimowy poranek. Siedzę w swoim pokoju i rozmyślam o moim chorym życiu i o NIM. Widzę, że ON jest szczęśliwy z tą dziewczyną. Nie chcę tego psuć. Ale chyba ja też zasługuję na odrobinę szczęścia, którym jest dla mnie Lou, prawda? Kocham go, ale boję się mu tego wyznać. Szanse na to, że on odwzajemni moje uczucie są znikome, bo nie jest gejem i ma dziewczynę, którą kocha. Życie jest do dupy. Louis jest moim najlepszym przyjacielem i nie chcę żeby ta więź między nami została zerwana przez moje pieprzone uczucia. Czas skończyć te męczarnie, jakimi są ukrywanie mojej miłości do niego i patrzenie na tą zakochaną parę, jaką jest Lou i El. Jeśli myślicie, że pójdę teraz do niego i powiem mu co czuje naprawdę, to grubo sie mylicie... Zamierzam odejść z tego świata, zostawić swoje dotychczasowe życie i skończyć ze sobą. Plan jest prosty, mianowicie zamierzam wsypać w siebie całe opakowanie tabletek przeciwbólowych, które w mało drastyczny sposób zakończą mój nędzny żywot. Wyjmuję z szuflady opakowanie tabletek i zastanawiam się czy to zrobić czy nie. Postanawiam napisać list do Lou, w którym wyjaśnię mu dlaczego podjąłem taką, a nie inną decyzję. Biorę kartkę, długopis i siadam na łóżku.
Drogi Lou,
Zastanawiasz się pewnie dlaczego to zrobiłem... Zrobiłem to ponieważ... ponieważ...( to jest trudniejsze niż myślałem). To może zacznę od początku, tak będzie najlepiej. Pamiętasz jak się poznaliśmy? Już wtedy wiedziałem, że będziesz dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Z dnia na dzień zakochiwałem się w tobie coraz bardziej . Nie mogłem ci tego powiedzieć... byłeś z nią szczęśliwy. Nie chciałem również psuć tej wspaniałej przyjaźni, która rozkwitła między nami. Za każdym razem, gdy Eleanor nas odwiedzała albo gdy z nią gdzieś wychodziłeś uciekałem do pokoju i płakałem jak małe dziecko. Ta myśl..., że nigdy nie usłysze z twoich ust " Kocham Cię" była strasznie przytłaczająca. Od jakiegoś czasu... ciąłem się, bo uświadamiałem sobie, że stopniowo się od siebie oddalamy i nasza przyjaźń nie jest już taka jak kiedyś, ty więcej czasu poświęcałeś Eleanor, a ja zamknąłem się się w sobie. Uwierz, naprawdę trudno jest mi o tym pisać, ale musisz w końcu się o tym dowiedzieć. Dowiedzieć się o tym, że cholernie mocno się kocham. Kocham cię od dnia w , którym się poznaliśmy. Wiem, jestem totalnym tchórzem, bo zamiast od razu powiedzieć ci co do ciebie czuję wolałem uciec od problemów i wybrałem to łatwiejsze rozwiązanie... śmierć. Mam nadzieję, że nie znienawidzisz mnie po tym co przeczytasz i że zapamiętasz mnie jako swojego najlepszego przyjaciela. Wiedz, że ty na zawsze pozostaniesz w moim sercu, nieważne czy umrę czy też nie, zawsze będę cię kochać.
Kocham cię,
Harry
Gdy pisałem list płakałem, a kilka łez spadło na kartkę. Skończyłem pisać i wziąłem tabletki. Po paru minutach zaczęło kręcić mi się w głowie, upadłem...
* Koniec retrospekcji *
Teraz wiecie co takiego się wydarzyło, ale pozostaje jeszcze kwestia tego, że przeżyłem...
* Kolejna retrospekcja *
Spróbowałem otworzyć powieki, ale poraził mnie strumień rażącego światła. Moment... Co jest do cholery?Tabletki nie zadziałały?! Miałem przecież nie żyć. Otworzyłem ponownie oczy i ujrzałem zapłakanego Louis'ego - siedzącego na krześle obok łóżka na którym leżałem i ściskającego moją dłoń.
- Już myślałem, że się nie obudzisz... - uśmiechnął się przez łzy, z widoczną ulga na oczach.
Ujrzałem na szafce obok łóżka list, który pisałem przed planowaną śmiercią. Czyli go przeczytał!? To dlaczego nadal tu jest?? Myślałem, że jak się dowie nie będzie chciał mnie znać...
- Czyli już wiesz? - spytałem, wskazując palcem na list.
- Yhm... Ale dziwne jest to, że dowiaduję się tego z listu pożegnalnego. Wolałbym, żebyś ty mi o tym powiedział w innych okolicznościach - uśmiechnął się do mnie
- Nie jesteś zły? Myślałem, że jak się dowiesz nie będziesz chciał mnie znać. - spuściłem wzrok na ziemię
- Ej... Kocie, co jest? Nie rozumiem jak mogłeś tak pomyśleć. - powiedział wyraźnie zaskoczony moimi słowami. - Musisz wiedzieć coś ważnego.
- Ummm.. co takiego?
- Ja też cię kocham, nie jak przyjaciela czy brata, ale jak kogoś z kim chcę spędzić resztę mojego życia... Jeśli tylko ty też tego chcesz. - uśmiechnął się nieśmiało.
- Jeszcze pytasz? - krzyknąłem. - Jasne, że chcę. Kocham cię ponad wszystko i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Louis zbliżył się do mnie i powoli musnął moje wargi swoimi ustami. Oddałem pocałunek, pogłebiając go. Trwaliśmy w tym błogim stanie kilkadziesiąt sekund, po czym chcąc zaczerpnąć powietrza, odsunęliśmy się od siebie. Louis uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za dłoń splatając nasze palce.
- Na zawsze razem? - wyszeptał przy moim uchu
- Na zawsze. - potwierdziłem również szeptem. - Kocham cię, LouLou.
- Ja ciebie też, Hazz. Tak strasznie mocno cię kocham. - powiedział to ze łzami w oczach i przytulił mnie mocno. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło... Na lepsze... ;)
************************************************Siemaaa! ;)) Oto jest moja beznadziejna twórczość xD Mam nadzieję, że shot się spodobał, a co do rozdziału 'Forget the past' to nie mam nic napisane bo ostatnio z moją weną beznadziejnie. Tego one shota napisałam już dawno, jeszcze chyba na początku roku 2013... więc go 'odkopałam' i postanowiłam, że skoro nie mam nic innego to opublikuję to. Komentujcie, proszę <333 I do następnego następnego posta ;***
Kisses, Victoria :*
PS. Naprawdę proszę o komentarze i klikanie w reakcje, bo motywuje to mnie do dalszego pisania :) I polecajcie naszego bloga (znajomym, innym shipperkom, itd.). ^^
Jej płacze *.* to jest cudowne <33
OdpowiedzUsuńKrótki, ale cudowne! :)
Mrrr.
Czekam na nn
Rose
Dziękuję ;** Jak mówiłam, napisałam to daaawno i dlatego takie krótkie i troche bez składu i ładu, no ale... ;)
Usuńno fajny, fajny tylko ty lepiej pisz następny rozdział, a nie one shooty wstawiasz . czekam na niego i czekam, a ty go nie dajesz ;c
OdpowiedzUsuńWiem, wiem... ;c tego shota miałam już napisanego (kiedyś go napisałam) a rozdział próbuję pisać, ale weny nie mam... Wstawiłam to żeby cokolwiek się pojawiło, bo nic innego w zanadrzu nie mam. Ale dziś spróbuję napisać rozdział, no i już zaczynam myśleć nad Świąteczną Niespodzianką ;)))
Usuń