niedziela, 22 grudnia 2013

One shot: "Marry me for Christmas ♥"

Witajcie, Kochani! ♥
Oto jesteśmy z niespodziankowym shotem. Wyszedł według nas całkiem spoko i mamy nadzieję, że spodoba się wam prezent. Pierwszy raz pisałyśmy scenę  +18, a co za tym idzie,  jest ona trochę kiepskawa i niedopracowana. Spędziłyśmy nas tym shotem  wiele dni i wieczorów starając się napisać coś fajnego. A więc nie przedłużając, życzymy Wam Wesołych Świąt , wielu prezentów pod choinką i spełnienia marzeń. WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI! ♥
Miłego czytania :) Enjoy !
 Vicky and Carla

(Święta w nas)
- Chłopaki, no! - krzyknął z dołu Liam- Pośpieszcie się! Jeśli zaraz nie wyjdziemy to nic nie kupimy.
- Już idziemy Liam! - krzyknął jeden z nich
- Tsaa... Słyszę to już od jakiś 20 minut - zakpił chłopak
- Oj... tam. Już jesteśmy. - odparł Harry
- Nareszcie! - powiedział  Liam - Chodźcie. Najpierw pójdziemy na zakupy, a potem czeka nas wieeeelkie sprzątanie.
- Liam, przynudzasz. Odpuść sobie chociaż przed wigilią. - wytknął Zayn
Dla piątki chłopaków zakupy były torturą. Jak popularny zespół może wejść do sklepu nie zauważony? Jednak tą gwiazdkę mieli spędzić wspólnie, tak normalnie - jak zwykli ludzie. Mieli kupić sobie prezenty, przeżyć tą całą "świąteczną gorączkę". Chłopaki, jak to oni po długich zmaganiach, kilku ucieczkach i interwencji Paul'a zrobili zakupy i wrócili wykończeni do domu.
- Idę zrobić sobie herbatę. Chcecie coś do picia? Do jedzenie, Niall? - spytał Harry kierując się do kuchni
- Tak, możesz mi przynieść te pyszne chrupki z drugie szafki na górze, po lewej. Proszę? - krzyknął za nim Nialler
- Tak, mogę. Ktoś jeszcze coś chce? - spytał Harry
- Nie, chyba nie. - odrzekł Zayn
Zmęczona piątka chłopaków odłożyła sprzątanie na kolejny dzień, po czym padli ze zmęczenia.
<------- Następnego dnia ------->
- Pobudka!!! - Liam krzyczał wchodząc do pokoju każdego z nich - Musimy dzisiaj posprzątać. Jutro przyjeżdżają nasze rodziny.
- Li, wiesz, że możesz zamówić ekipę sprzątającą. - wymruczał śpiący Zayn
- Tak, wiem, ale to już nie będzie to samo. To nie będą te same święta. - odparł Liam
- No dobra, jak chcesz. - uległ Zayn nie chcąc się z nim sprzeczać
po śniadaniu wszyscy rozeszli się do swoich pokoi i rozpoczęli sprzątanie.
- Pomóc ci, skarbie? - powiedział Harry, stojąc w progu drzwi do pokoju Louis'ego.
- Nie, przecież ty też musisz posprzątać swój pokój. - odparł Louis.
- Tak wiem, ale w przeciwieństwie do twojego pokoju mój był czysty. - powiedział Harry.
- Naprawdę? - spytał sarkastycznie Louis. - To pewnie, dlatego że większość czasu śpisz u mnie.
- Nieprawda... Ja śpię tu zawsze! - zaśmiał się Harry - Tu zawsze pachnie tobą, a do tego uwielbiam patrzeć gdy śpisz, gdy jesteś wtulony w moje piękne, umięśnione ramię, gdy grzywka zakrywa twoje oczy, które tak kocham. Jesteś wtedy taki... taki idealny. Nie mogę spać nigdzie indziej niż przy tobie.
- Hazzuś? - rzekł Lou
- Tak? - odparł Hazz
- Nie czaruj,tylko bierz się za wycieranie kurzy, - powiedział Lou i pocałował chłopaka w czoło
- Ty to potrafisz wszystko zepsuć. - skrytykował go Harry
-  Za to ty jesteś doskonały- odrzekł Louis
- Nom - odparł Harry i popchnął go na łóżko. Zaczął delikatnie całować Louis'ego w szyję, przygryzł lekko skórę na jego obojczyku. Louis jęknął po czym powiedział :
- Złaź ze mnie albo zacznę krzyczeć
Harry na chwilę oderwał się od chłopaka.
- To krzycz. - odparł i wrócił do poprzedniej czynności
- Aaaaa... Pomoooocyyy! - krzyczał Tommo
- Co się stało? - spytał Niall, kiedy reszta zespołu wparowała do pokoju Louis'ego
- Zdejmijcie go! On chce mnie zgwałcić! - krzyczał pod nim Lou
- Chłopaki. Te wasze zagrania i fantazje łóżkowe znosimy już w nocy. Może moglibyście sobie darować i nie wciągać nas w nie w ciągu dnia. - zakpił Zayn
- Zayn, mój przyjacielu. Zdejmij go ze mnie, a zrobię wszystko co tylko będziesz chciał. - błagał Tommo
- Wiesz co?! Takie propozycje  do niego? - zakpił Harry - Nie wiedziałem, że mnie zdradzasz.
- Harry, tak mi przykro. Musieliśmy się ukrywać, żeby nie zranić twoich uczuć. Wybacz nam- zaśmiał się Zayn - A teraz może zejdziesz z mojego chłopaka?
- Dobrze, ale mogę zadać jedno pytanie Lou? - powiedział Hazz i zwrócił swój wzrok na Louis'ego - Czy jak obciągałem ci na tylnym siedzeniu naszej limuzyny, myślałeś o mnie czy o nim, bo jęczałeś jak opętany. - powiedział Hazz
- Koniec. Wysiadam. Harry jesteś obleśny, nigdy więcej nie siądę na tylnym siedzeniu. - krzyknął Zayn wychodząc z pokoju Lou
- Jesteś okropny. Dzisiaj spisz u siebie! - krzyknął Louis i zaczął wierzgać nogami, żeby zrzucić z siebie Harry'ego
- Ah... - westchnął Liam i wyszedł, a za nim podążył Niall
- Louis? Ty mówisz poważnie?- spytał smutnie Harry
- Tak, mówię poważnie. Dzisiaj śpisz u siebie. Jesteś okropny. -westchnął Tommo
- A ty jesteś gorszy od kobiety podczas okresu. - odparł Harry i zszedł z chłopaka. Odwrócił się w kierunku drzwi. W pewnej chwili poczuł na swoim ramieniu dłoń chłopaka.
- A czy kobieta zrobiłaby tak? - walnął chłopaka w twarz po czym zaczął go całować
- Nie..., kobieta zrobiłaby to mocniej. - zaśmiał się Hazz i pogłębił ich pocałunek
- Jesteś okropny i za to cię kocham Harry.
- Wiem Lou, wiem. Ja też siebie* kocham.
- Aaa.. masz. - krzyknął wkurzony LouLou waląc Harry'ego poduszką
- Oooo.. nie! Teraz to już przegiąłeś. - powiedział Styles oddając Luouis'emu
- Ałłł...to bolało. - pisnął Tomlinson
- Lou, ja nie chciałem. - zmartwił się Harry
- Aaa.. masz- Lou wziął poduszkę i z całej siły walnął chłopaka, gdy on podszedł wystarczająco blisko
- Ty podstępna żmijo! - zaśmiał się Harry i rzucił go nas łóżko. Przez chwilę patrzyli sobie głęboko w oczy, po czym złączyli swoje wargi w namiętnym pocałunku.
- Dobra, koniec tego dobrego. Musimy tu ogarnąć. - rzekł Lou odrywając się od Harry'ego
- Oh... no dobra, ale jak w nocy nabałaganimy to nic się nie stanie? - zaśmiał się Harry
- Hazz!
- No dobra, już nic nie mówię .
Zaczęli wspólne sprzątanie. Przerywali je na przemian pocałunkami, kłótniami, czy też tymczasowymi rozstaniami, jednak ich pokój lśnił. Byli z siebie zadowoleni. Znużeni sprzątaniem, bez żadnej kolacji poszli spać zamknięci w ścisłym uścisku swoich ramion.
<------- Dzień przed Wigilią (23.12) ------->
- Gdzie Harry? - spytał zmartwiony Louis
-Wyszedł godzinę temu. Powiedział, ze musi coś pilnie załatwić i że to zmieni jego życie. - powiedział Niall
- Dziwne, nic mi o tym nie mówił. - Louis spojrzał jeszcze raz na Nialla - Chcesz coś do jedzenia, bo właśnie ide do kuchni?
- Tak, przynieś mi lody czekoladowe. - odparł Niall
- Dobrze. - rzekł Lou
- Dziękuję.
- Niall? - spytał Louis siadając obok irlandczyka - Czy Harry mówił coś jeszcze?
- Nie wydaje mi się. - odparł Nialler
- A kiedy przyjeżdżają nasi rodzice? - Louis szybko zmienił temat
- Moi i Liama dzisiaj wieczorem, a twoi, Harry'ego i Zayna jutro po południu. - powiedział Niall wracając do oglądania jakiegoś nudnego, świątecznego programu w telewizji
- Ah..

- Już jestem! - krzyknął Harry wchodząc do domu. Ominął salon, w którym siedział Louis z Niallem i zamknął się u siebie w pokoju.Chłopak nie wyszedł z niego przez cały dzień. Przez drzwi było słychać tylko stukot klawiatury od laptopa. Louis ze zmartwioną miną ruszył wzdłuż korytarza. . Zatrzymał się na chwilę przy drzwiach prowadzących do pokoju Styles'a. Po chwili jednak ocknął się i ruszył dalej do swojego zacisza. Postanowił zatopić się w świecie internetowych plotek i kłótni na temat jego osoby oraz na temat czy Larry jest prawdziwy czy nie. Oglądają wszystkie posty natknął się na post Harry'ego





Louis chciał to jakoś skomentować, ale wszystko co napisał wydawało mu się nieodpowiednie. Znużony czytaniem kolejnych fałszywych pogłosek na swój temat zasnął.
<------- (24.12) Wigilia ♥ ------>
Harry nie spał dziś z Louis'm. Nie zszedł też na śniadanie. Dzień minął chłopakom leniwie na witaniu się z rodziną. Wszyscy rozmawiali ze sobą, ale Harry nawet nie spojrzał na Lou. Czy między nimi coś się popsuło? Harry cały czas załatwiał coś przez telefon lub internet. Nikt nie rozumiał jego zachowania. Gdy nadeszła pora kolacji Hazza poprosił wszystkich do salonu.
- Louis, możesz usiąść? Ponieważ zaraz powiem ci coś na co twoja reakcja może być różna, a nie chcę żebyś doznał jakichś obrażeń.
Zdezorientowany chłopak usiadł. Wtedy Harry uklęknął tuż przed szatynem, a wszyscy (no, może oprócz Lou) wiedzieli co się szykuje.
- Kochanie, byłeś ze mną przez te całe dwa lata. Troszczysz się o mnie, jak o porcelanową lalkę. Wytrzymujesz moje droczenie się, wyśmiewanie, humory lub nieodpowiednie komentarze przy chłopakach. - Louis na ostatnie słowa Loczka zrobił zakłopotaną minę, spojrzał na chłopaków i znów skierował swój wzrok na Harry'ego. - Jesteś ze mną pomimo, że zakazano nam obnoszenia się ze swoją miłością. Trwasz przy mnie tak, jak ja chciałbym trwać przy tobie. Dlatego mam dla ciebie jedno kluczowe pytanie. LouLou, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i zgodzisz się spędzić ze mną resztę swojego życia? - powiedział i wyciągnął z kieszeni pierścionek dla Louis'ego.
Chłopak zamarł, a po jego policzku spłynęła samotna łza. Łza szczęścia, oczywiście.
- Lou, nie płacz. - powiedział Hazz.
- Harry, jak mam nie płakać, gdy właśnie spełnia się moje największe marzenie? - wydukał Louis i rzucił się na Harry'ego oplatając nogi wokół jego talii. Złożył delikatny pocałunek na jego czole, a potem zaczął obdarowywać pocałunkami całą twarz Harry'ego.
- Czy to oznacza, że mówisz 'Tak'? - spytał niepewnie Lokaty.
- Nie. - odparł Lou. - To znaczy 'taaak', bardzo, bardzo 'taaak'.
- Louis! Jak mogłeś mnie tak nastraszyć? - fuknął Hazz.
- Pragnę się z tobą zestarzeć, babycakes. - szepnął Louis do ucha ukochanego.
Wszyscy w salonie zaczęli wiwatować i gratulować chłopakom odwagi i zdecydowania się na tak trudny i ogromny krok. Będą ze sobą zaręczeni, ale nadal będą musieli się ukrywać. I jeszcze do tego wszystkiego udawana 'dziewczyna' Louis'ego, Eleanor... Wszyscy wiedzieli, że ich dalsze życie będzie jeszcze trudniejsze niż w momencie, gdy byli tylko parą, ale czego nie robi się dla miłości swojego życia. Jednak nikt o tym nie wspomniał, nikt nie chciał psuć tak pięknej i ckliwej chwili.
- Musimy to uczcić! - krzyknął Zayn i wyjął z szafki dwie butelki drogiego szampana.
- Zdrowie chłopaków! Niech wytrwają w tym związek tak długo, jak Lou będzie wcinał te swoje marchewki. - zaśmiał się Liam. Goście wznieśli za nich toast i usiedli do stołu.
<------ Około godziny 24 ------>
- Idziecie z nami na pasterkę? - zapytała mama Louis'ego.
- Raczej nie, Louis śpi, a ja jestem zmęczony i trochę źle się czuję. Chyba za dużo zjadłem. - odpowiedział Harry, u którego na kolanach spał Lou.
- Dobrze, rozumiem. - powiedziała Johanna i pocałowała Hazzę w czoło. - Idźcie spać.
- Dobrze. - odparł Harry.
Gdy tylko wszyscy wyszli Harry zaczął budzić Louis'ego delikatnymi pocałunkami. Nie zamierzał zakończyć tak pięknego dnia wpatrywaniem się w śpiącego chłopaka.
- Lou, skarbie. Kochanie, obudź się. - mówił nie przerywając obdarowywania twarzy narzeczonego pocałunkami.
- Mmm... Nie widzisz, że śpię, ty... Łosiu. - wymamrotał BooBear nie otwierając oczu.
- Łosiu? Lou, z tobą wszystko ok? - zadrwił Hazz. - Kiedyś byłeś bardziej twórczy, a do tego nie myślisz chyba, że tak zakończę dzisiejszy wieczór. - powiedział Loczek unosząc brew.
- Tak, czyli jak? - spytał Lou.
- Czyli, że ty śpisz u mnie na kolanach, a ja patrzę na twoje malinowe, pełne usta, wyobrażając sobie co w tej chwili mogłyby robić. - Harry popatrzył na Louis'ego znacząco.
- Hmm... Myślisz, że jak mi się oświadczyłeś to muszę robić co sobie Jaśnie Pan wymarzy? - spytał Tommo, całkowicie ignorując podtekst ukryty w słowach Harry'ego.
- Tak. - rzekł stanowczo Harry.
- Aha, to dobranoc! - odburknął Lou odwracając się tyłem do ukochanego.
- Na twoim miejscu nie odwracałbym się do mnie tyłem. - powiedział i  zaczął dobierać się do paska od spodni Louis'ego.
- Zabieraj łapy, zboczuchu! - zaczął się szamotać i wyrywać Tomlinson.
- Ja tu do ciebie z taką propozycją, a ty i z takim tekstem wyjeżdżasz? - westchnął Hazz.
Harry odwrócił się bokiem do Lou udając obrażonego. Siedzieli tak w ciszy przez kilkanaście sekund, gdy nagle Harry poczuł na swoich udach dłonie sunące w górę i dół.
- Wiesz, po dłuższym zastanowieniu spodobała mi się twoja propozycja - wymruczał Louis do ucha kędzierzawego chłopaka, na co drugiemu zrobiło się gorąco.
- No to na co czekamy? - zaśmiał się Harry zduszonym przez podniecenie głosem.
Harry wstał z kanapy, a Loueh rzucił się na niego oplatając nogami biodra młodszego. Lokaty skierował się do sypialni szatyna przez całą drogę molestując usta młodszego. Gdy znaleźli się w pokoju Harry nie puszczając Louis'ego zamknął kopniakiem drzwi i wolną ręką je zakluczył. Podszedł do łóżka i delikatnie położył na nim Lou. Sam zaś zdjął koszulkę i spodnie. Pochylił się nad Lou i ściągnął z niego jeansy. Następnie wczołgał się na łóżko i usiadł okrakiem na biodrach starszego chłopaka. Bez zastanowienia wpił się w malinowe wargi szatyna. Gdy zabrakło im tlenu oderwali się od siebie, a Hazz zaczął składać pocałunki od linii szczęki aż do szyi Louis'ego. Gdy dotarł do obojczyka chłopaka leżącego pod nim zassał się na nim robiąc mu malinkę. Louis jęknął na sposób w jaki Harry wpijał się w jego szyję. Po kilkunastu sekundach kędzierzawy ukończył swoje dzieło i odsunął się troszeczkę, by móc je podziwiać. Ponownie złożył kilka pocałunków na szyi mniejszego, lecz w pewnym momencie przeszkodziła mu w tym koszulka chłopaka zasłaniająca znaczną część jego ramion i klatki piersiowej.
- Ona nie będzie nam już potrzebna. - wymruczał seksownym głosem do ucha Lou i jednym sprawnym ruchem ściągnął z niego koszulkę, która wylądowała w kącie pokoju. Harry znowu wrócił do scałowywania ścieżki od szyi szatyna do gumki bokserek. Gdy składał ostatni pocałunek tuż przy linii czarnych bokserek Louis'ego ten nie mogąc wytrzymać ociągania Hazzy, przejął inicjatywę. Przekręcił ich tak, że teraz to on górował. Nie chciał bawić się w żadne gry wstępne, był zbyt podniecony. Jego erekcja gniotła się w za ciasnych już bokserkach i nie miał zamiaru dłużej czekać. Sięgnął do szafki nocnej po truskawkowy lubrykant jednocześnie pozbywając się bokserek ukochanego. Jak się okazało penis Loczka był w podobnym stanie co jego. Nie chcąc przedłużać wycisnął trochę płynu na swoje dłonie i wsmarował go w swojego penisa. Rozłożył nogi Hazzy i ustawił się między nimi w wygodnej dla obydwu pozycji. Gdy tylko Harry poczuł penisa Louis'ego tuż przy swoim wejściu nieznacznie się spiął. Louis starając się nie sprawiać bólu młodszemu chłopakowi wszedł w niego jednym ruchem. Jęknął na ciepło, które go przywitało i nie ruszył się nawet o milimetr chcąc, by Hazz przyzwyczaił się do tego uczucia.
- Lou, proszę, pieprz mnie! - jęknął przeciągle Harry, prosząc o więcej.
Louis usłyszawszy słowa chłopaka zaczął powoli poruszać się w jego wnętrzu. Na początku tempo pchnięć było wolne, ale po kilku minutach i wielu jękach Harry'ego, które utwierdziły go w przekonaniu, że nie sprawia mu bólu, znacznie przyspieszył. Obydwoje jęczeli jak opętani i w tym momencie byli wdzięczni gościom, że wybrali się na pasterkę i nie zostali w domu. Louis narzucił najszybsze tempo i poczuł, że niedługo eksploduje. Spojrzał na penisa Loczka, który wręcz żebrał o jego dotyk. Nie zmniejszając tempa wziął członka Harry'ego w dłoń  i zaczął obciągać mu w rytmie swoich pchnięć. Penis kędzierzawego zaczął pulsować i po kilku ruchach dłoni Lou, chłopak wystrzelił spermą wprost na brzuch narzeczonego. Dosłownie w tym samym momencie Louis doszedł we wnętrzu Harry'ego. Zmęczeni opadli na łóżko składając na swoich wargach czuły i leniwy pocałunek.
- Kocham cię, Lou. - wyszeptał Harry złączając ich palce w jedność.
- Ja ciebie też kocham, skarbie. - odpowiedział Louis uśmiechając się do chłopaka czule.
Harry przykrył ich kołdrą uprzednio pozbywając się resztek swojej spermy z brzucha ukochanego i obydwaj zasnęli wtuleni w siebie.

4 komentarze:

  1. no zajebiste i ogólnie mega długie, ale błagam was. dajcie mi już następny rozdział, bo nie wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z którego opowiadania chcesz ten rozdział? Pewnie z Vicky. Powiem jej. Czekaj cierpliwie.

      Usuń
  2. Jeeeeej! :D Cudowne! :) Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, ale nie było mnie w domu i miałam małą przerwę od internetu, a teraz wszystko nadrabiam! :)
    Dodajcie obie rozdziały!! <333
    Czekam na nowy post! :**
    Rose xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, nominowałyśmy was do Versatile blogger award, więcej dowiecie się zaglądając na nasz blog! :)
    (Zakładka Versatile blogger award)
    Buziaki
    Rose&Lena xxx

    OdpowiedzUsuń